Witajcie!

Na wstępie chciałem się ze wszystkimi przywitać, w końcu jestem tu nowy 😛

Pragnę Was poinformować, że skoro miałem możliwość sprawdzenia, jak AIM SC808 radzi sobie z kilkoma parami słuchawek (które nota bene są często polecane) pomyślałem, że w końcu coś napiszę. Nie będzie to tekst rozbudowany z niesamowitą stylistyką, a jedynie relacja z szybkiego odsłuchu, bo miałem raptem 2h. Jest to mój debiut, nie liczę na fanfary a konstruktywną krytykę 🙂

Sprzęt użyty w teście:

AIM SC808 z LME49720 x2 + LM4562NA
ZENek UNO + IC DIY (dzięki jd1210)
Beyerdynamic DT-150 (dzięki kosq)
Beyerdynamic DT990 Edition 600Ohm
Beyerdynamic DT990Pro (dzięki jd1210)
AKG K612Pro

 

20150505_20455320150505_205133 20150505_205151

Niedawno w moim blaszaku zawitał AIM SC808 – karta dźwiękowa, która jest swego rodzaju objawieniem dla budżetowego audio. Co tu dużo mówić, karta ta wyparła kilka droższych sprzętów, bo sonicznie prezentuje się nader okazale. Dla mnie jest to strzał w 10-tkę na czas odwyku od droższych zabawek. Jest wystarczająco mocny, aby napędzić bardziej wymagające słuchawki, choć są też takie z którymi sobie kompletnie nie radzi, ale o tym w tekście.

Z racji tego, że AIM jest źródłem raczej jasnego dźwięku trzeba wziąć to pod uwagę i umiejętnie dobrać słuchawki, aby swym charakterem pasowały to tego małego mocarza. Mimo znajomości tej zasady, moja ciekawość okazała się silniejsza.

Zacznijmy od szybkiego porównania dwóch rywalizujących ze sobą modeli DT990Pro oraz DT990 Edition 600Ohm.

DT990Pro grają bardziej bezpośrednio, bliżej słuchacza. Posiadają trochę mniejszą scenę oraz nie występuje w nich tak dosadnie zjawisko holografii. Bas lubi nieco wejść na resztę pasm i przez to słuchawki wydają się ciemniejsze od ED 600Ohm oraz jakby nie patrzeć nieco równiejsze z tego powodu, mimo podobnego podbicia na górze pasma. Niemniej do AIMa pasują znacznie lepiej niż ich rozwinięcie w postaci modelu ED 600Ohm. Góra tutaj nie jest tak ostra, a słuchawki mają w sobie sporo funu. Bas nie jest przesadzony, właściwie w porównaniu do DT150, to jest go sporo mniej, ale jest dość płynny. Grają szczegółowo i według mnie to bardzo przyjemne allroundery.

DT990 Edition 600Ohm do teraz zostawiają mnie z wieloma znakami zapytania. Przy pierwszym podejściu nie przekonały mnie do siebie przez zbyt ostrą górę oraz sybilanty. W duecie z AIMem wydawało mi się po prostu kiepsko w tym aspekcie. Teraz po lekkim wygrzaniu, pewnie koło kilkunastu godzin, lekko złagodniały, ale góra nadal ostra. Przejdźmy do zalet, bo ich niemało 🙂 Bas jest z rodzaju tych bardziej zwartych, ale potrafiących się ukazać tam gdzie trzeba. Nie wylewa się tak, jak w DT990Pro jest na swoim miejscu i robi to, co powinien. Scena jest bardzo dobra a wspomniana holografia daje się we znaki. Słuchawki grają raczej lekko, bez jakiegoś gęstego wypełnienia, można wyczuć nieco schowaną średnicę, która dzięki lepszemu odcięciu basu, jest lepiej słyszalna, mimo, że ogólnie oddalona. Należą do tych słuchawek, które nadają swoją barwę i nieco koloryzują. Dźwięk jakby dobiega do nas z pewnej odległości. Myślałem, że AIM + ZENek UNO wpłynie nieco na brzmienie, ale jedyne co się zmieniło to chyba jedynie nieco basu przybyło, nie wyczułem większych zmian na górze czy scenie.

DT150 to gęste słuchawki, nasycone dźwiękami, mają potężne uderzenie basu. Czasem tego basu może być za dużo, ale jest naprawdę niezły. Dawno nie słyszałem takiego impaktu i mi się spodobało 😛 Potrzebują wzmocnienia i ZENek UNO w tym modelu zmienił najwięcej spośród wszystkich użytych w teście, głównie na basie oraz w mniejszym stopniu na detaliczności. Bas nabrał lepszej kontroli, przyspieszył jednym słowem. Trochę chyba się zachłysnąłem na początku tymi słuchawkami, bo po perypetiach z ED 600Ohm zabrzmiały mi znacznie lepiej, teraz już patrzę na to nieco inaczej. Można rzec, że to basowe słuchawki, ale posiadające bardzo dobrze wypełnioną resztę pasma oraz przyjemnie zaokrągloną górę, która dzięki AIMowi nabiera nieco wyrazu. Nie ma braków w detaliczności dźwięku, nie specjalnie nam tu coś ucieka. Scena nie jest specjalnie szeroka, a według mnie mogą być opcją dla bassheadów 🙂

AKG K612Pro to idealny przykład, jakich słuchawek powinni wystrzegać się właściciele AIMa. Słuchawki te same w sobie są chude, jasne, analityczne, z bardzo technicznym basem, szybkim i krótkim. Wyobraźcie sobie, że te cechy zostają jeszcze wzmocnione na AIMie. Grają przez to bardzo słabo w tym duecie i nie słuchałem ich dłużej, jak 5 minut bo stwierdziłem, że nie warto! Dając im odpowiedni tor, dla przykładu Audio-gd 17.2 + ZENek UNO nagle grają i to jak grają!

Na koniec jeszcze coś mnie podkusiło, żeby przełożyć ugniecione już pady z DT990Pro na ED 600Ohm. Zmiany są naprawdę spore, średnica idzie do przodu, a góra łagodnieje, coś naprawdę przyjemnego. To jest teraz moja zagadka w oczekiwaniu na OP-a który ma jeszcze je złagodzić…

Zestawienia słuchawek w duecie z AIMem

Komfort:
DT990Pro (chyba przez te pady) > DT990 Ed 600Ohm > AKG K612Pro > DT150

Bas ilościowo:
DT150 >> DT990Pro > DT990 ED 600Ohm >> AKG K612Pro

Średnica ilościowo:
DT150 > AKG K612Pro > DT990Pro > > DT990 Ed 600Ohm

Gdy założymy pady DT990Pro na DT990 Ed to te wędrują wyżej w zestawieniu.

Góra ilościowo:
DT990 Ed 600Ohm > DT990Pro > AKG K612Pro > DT150

Scena (wielkość):
DT990 Ed 600Ohm > AKG K612Pro > DT990Pro > DT150

Po krótce:
DT150 – ocieplone słuchawki z mocnym uderzeniem basu i ponadprzeciętnej detaliczności, jak na ich charakter, do gatunków z wymaganym przytupem na basie
AKG K612Pro – bardzo analityczne, szybkie słuchawki, szeroko grające, równe, ale z brakami w dolnym paśmie, nadają się do gęstych kawałków metalowych
DT990Pro – uniwersalne, detaliczne z całkiem niezłym przestrzennym graniem, raczej jasne słuchawki z podbitym basem, do elektroniki bardzo fajna pozycja
DT990 Ed 600Ohm – grające na planie V-ki z dobra kontrolą basu oraz ostrymi wysokimi, bardzo detaliczne i przestrzennie grające słuchawki, ulepszona wersja DT990Pro

Na dzisiaj to będzie tyle 🙂
Powrócę z czarnymi padami oraz OPkiem, który może namieszać.

Podziękowania dla:
jd1210 – za użyczenie DT990Pro oraz ZENka UNO
kosq’a – za użyczenie DT150

 

Aktualizacja godz. 01:13, dnia 10.05.2015

Po ukończeniu na szybko recenzji oraz późniejszym jej odczytaniu, byłem z siebie trochę dumny… do czasu. Stwierdzam jednoznacznie, że pisanie recenzji jest dużo trudniejsze niż myślałem. Nie chodzi o to, aby napisać sporo o tym, co się udaje się nam usłyszeć oraz umiejętnie przelać to na papier. Chodzi o to, aby być w tym, jak najbardziej obiektywnym i nie popadać w złudne zachwyty, czy też w przesadną krytykę. Niestety tutaj nieco poległem. Zbieram wnioski i w ramach pokuty zamierzam to poprawić 🙂

Na wstępie chciałbym przeprosić AKG K612Pro. Nie wiem, dlaczego właśnie tak je opisałem i dlaczego zabrzmiały mi wtedy tak, jak nakreśliłem to słownie. Po dłuższym czasie jestem właściwie zaskoczony faktem, jak AIM radzi sobie z tymi słuchawkami! AKG K612Pro wcale nie brzmią tak beznadziejnie, ba, one brzmią bardzo dobrze! Brzmią tak, jak je pamiętałem z Audio-gd 11.32, czyli równo, przejrzyście, nieco chudo, ale z bardzo dobrym, któtkim basem z bardzo przyjemnym impaktem na samym dole. Czy brzmią jasno z AIMem? Tak, one same w sobie są dość jasne, ale AIM wcale nie podkreśla tego w tak znaczący sposób. AKG grają swoją szkołą grania i mogę się założyć, że osoby lubiące AKG będą z tego połączenia zadowolone.

Do powyższego zestawu dołączyły do mnie w piątek Brainwavz HM5. Spodziewałem się właściwie tego samego, co było mi dane usłyszeć wceśniej już 2 razy, jakiś czas temu. Za każdym razem słuchawki sprowadzałem i sprzedawałem. Teraz o mało co, też bym tak postąpił. Chwila odsłuchu wystarczyła, aby mnie do siebie przekonały (pierwsze wrażenie bardzo pozytywne). AIM w połączeniu z HM5 brzmi naprawdę dobrze. Jest to bardzo udane połączenie, a równe oraz jak mi się kiedyś wydawało nudne słuchawki, dostały takiego przyjemnego pazura. Góra nieco bardziej rozciągnięta, ale po za tym brzmienie typowe dla HM5, równo, bas także nieprzesadzony z miłym impaktem, ale na nieco wyższych częstotliwościach niż K612Pro, średnica też obecna, bez braków, dość bezpośrednie wokale, scena niezbyt szeroka, ale to przecież budżetowe słuchawki zamknięte i wszystkiego mieć nie można 🙂

Czytając moją recenzję doszedłem do wniosku, że tekst w którego tytule jest AIM SC808, zszedł bardziej na porównanie brzmienia słuchawek, oczywiście wpięte były do AIMa, ale nie o to nam tutaj chodziło.

Według mnie AIM SC808 jest swego rodzaju odkryciem roku 2015 razem z A900X oraz AD900X, no i może HM5 (nie zapeszam…). Czytając inną recenzję AIMa SC808 byłem ciekaw czy rzeczywiście karta za kilkaset złotych potrafi czarować i daje radę na trudniejszych słuchawkach? Otóż z mojego doświadczenia wynika, że nawet słuchawki 600Ohmowe, jak DT990 Edition mogą zabrzmieć z tą kartą na poziomie. Pojawia się tylko mały problem, problem jasności. Na DT990 jest on zauważalny, gdyż słuchawki same w sobie są jasne, a karta im wtóruje. AIM nie łapie zwyczajnie natywnej synergii z tymi Beyerami. Moje starania, aby je do siebie dopasować odebrałem ostatecznie, jako rozwiązanie siłowe, które jest skazane na niepowodzenie. Scena była bardzo przyjemna i spora, detal na średnicy oraz bardzo dobry bas także, ale ta góra… ciągle mam wrażenie jej przerysowania. AIM SC808 aż się prosi o naturalne, neutralne czy też przyciemnione słuchawki, czego najlepszym przykładem jest fakt, że z jego dziurki spodobały mi się HD650. Karta gra głośno, nawet bardzo. Często operuję do 50% głośności, bo potem już uszy bolą. Wymienne OP-ki oraz dalsza możliwość modowania (by mikołaj612) stawia u mnie tę kartę bardzo wysoko, nie wiem czy nie wyżej niż moje poprzednie tory. Krótko mówiąc Augio-gd 11.32 w starciu z AIMem SC808 nie miał na tyle silnych argumentów, aby pozostać na dłużej. Jeśli taka karta i za takie pieniądze jest w stanie zapewnić mi dźwięk na wysokim poziomie, bardzo dobry brzmieniowo, detaliczny, dynamiczny, scenowo także bardzo fajny to pytam się, czemu wcześniej jej nie kupiłem? Z niedowierzania….

 

Kłaniam się i proszę wybaczcie moją niecierpliwość 🙂

 

Reklamy