K7XX Sporo dziś słucham aż łeb mnie rozbolał i nieco ściszyłem – powiedzmy na tyle, że żona w kuchni mnie już nie słyszała 🙂 – i odkryłem amerykę, tfu: indie tak jak tłumaczył się Kolumb swoim sponsorom by móc wybrać się na upragnioną wycieczkę. Nieco odbiegłem ale tak mi się skojarzyło.
Otórz w tej głośności, pobudzając moje uszy do wiekszego wysiłku, słuchawki AKG grają „najlepiej” i nabardziej podobnie do HD650. I to tyle co mają wspólnego 🙂 i to aczkolwiek zależy od przedstawianej MUZYKI czy sprzętu niezbędnego do ich uruchomienia. „Najlepiej”, bo poprzez niefaworyzowanie nikogo i niczego instrumentarium dosłownie wsiada nam na głowę.
K7XX grają zdecydowanie jaśniej, albo inaczej, to HD650 grają bardzo ciemno (mrocznie) wręcz gubiąc niektóre dźwięki – to już nie kocyk a spora zimowa kołdra :). A wiadomo pod kołdrą przeróżne rzeczy się dzieją i to jest na plus, bowiem lecąc już nie tylko słuchem a myślami za danym dźwiękiem znajdziemy te przeróżne rarytasy. Tak, to nazywajmy rzecz po imieniu, PRZYGODA.
Mało tego, w zależności od warunków odsłuchowych za każdym razem postrzegam dany utwór inaczej. Poprzez wieksze ilości (podbicie basu) w 650-tkach jest zdecydowanie wolniej, podobny bas ale lepiej i bardziej rozdzielczo jest podany w starusieńkich AKG141, rekablowanych wprawdzie i to jest mój ideał – ale zawsze kosztem pozostałych pasm. Przy K7XX mam też nadzieję, że przetwornik odpowiednio jeszcze się rozciągnie, ale mimo tego w dole pasma czuć wyraźnie tą sprężynkę. I nie dziwię się, że sporo „niewygrzanych” słuchawek ludziska najnormalniej w świecie dalej odsprzedają.
Góry, średniej góry, wogóle całego pogórza w Sennheiserach jest mało co. Natomiast w AKG jest ich zdecydowanie więcej i w sam raz (dla mnie osobiscie). Jako, że tor „przed” jest neutralny, Asus Xonar Essence ST i projekt The Wire SE-SE do takich trzeba zaliczyć to dodatkowo przy odsłuchu słuchawek odsłuchałem kilkanaście kabli IC. I tak jak można się było spodziewać AKG były niewzruszone (tylko jednemu się poddały) to Sennheisery za każdym razem ulegały. Ostatecznie zostałem przy najczystrzej próbie srebra 6N, bo to tu K7XX czarują, szczególnie od średnich w dół i tam wtym „piekle” czują się najlepiej, dzieje się tak dużo, że mamy mimowolny opad szczeny, pojawiają się faktury wzdłuż i wszerz, czuć te różne podmuchy powietrza na tym samym poziomie pasma/dźwięku.
Na wyższych pasmach jest nieco dziwnie, jest poprawność przekazu, nic nie skrzy, jest nawet czytelniej i naturalniej. Na razie trudno mi to opisać, podobny efekt miałem na Starych Beyerdymanicach DT880, taki swojego rodzaju niepokój związamy z plastikową poświatą – cóż – ten element będę badał (słowo klucz: Lykantropia). Oczywiście efekt powstaje przy bezpośrednim porównywaniu K7XX z HD650. A wspomnę o samych HD650 na tym kablu, tu mamy magię, czy jak to inni nazywają synergię. Góry przybywa, nawet coś tam się dzieje, nie ma kołdry, jest przeźroczysty jedwab, który reaguje na każdą zmianę w ciśnieniu powietrza, dół pasma niestety dalej jest nieco rozwleczony i jest go delikatnie za dużo.
Mimo wszystko holgrafia, atmosfera odsłuchu i jego spostrzeżenia na Sennheiserach wypada lepiej.
AKG – są analityczne, nic nie ukrywają, są referencyjne, mniej barwne. Scena: w K7XX jest bardziej przy głowie / w HD650 gdzieś tam hen (niektóre dźwięki to nawet u sąsiadki za ścianą wręcz) A i najważniejsze, jak dzieciak zacznie szczelać/robić siekę w drugim pokoju to go już nie słyszę jak siedzę w tych AKG.
Niestety, nigdy nie słyszałem żadnych słuchawek AKG z rodziny 700, nie ubolewam, bo jak widać w opisach recenzentów/słuchaczy, nie nadają się do metalu (przynajmniej do takiego jakiego ja lubię). Dlatego ucieszyłem, że powstał taki projekt jak K7XX ,który miał dodać dołu a górę utemperować zostawiając tę słynną scenę. Najważniejsze – w górze nie ma sybilantów. A w takich 650-tkach sybilanty są na szczęście tylko na dole, ta ociążałość.
Jak wspomiałem na początku, że jak nastawimy ciszej to ta ostrość/szorstkość odchodzi w drugi plan, jest łagodniej, da się zuroczyć dżwiękiem, ale dalej mam to złudzenie, że jak śpiewa Alison Moyet z czasów jeszcze YAZOO to ma się jeszcze wrażenie, że waży te 20 kg mniej. A teraz mam problem czy to czasami HD650 jej zbyt nie dodawał.
AKG K7XX to jakby myśl niemieckich inżynierów, Sennheiser HD650 to jakby myśl włoskich inżynierów ujmując to oczywiście w filozoficznej budowie dźwięku.
K7XX idealne znajdują się w starym rocku, starym metalu , jazzie. HD650 to nowy (powiedzmy ten po ’92) metal, produkcje źle zrealizowane.
K7XX to poprawność na każdym kroku. HD650 wszysko jest inne niż się wydaje.
Albo referencja albo przygoda. HD650

Advertisements