Wzmaki, DACi… tego typu cudaki zdarzało mi się recenzować na Muzostajni. Trochę to dziwne, jako że to słuchawki mają największy wpływ na to co słyszymy i to od nich zawsze powinno się rozpoczynać kompletowanie swojego wymarzonego zestawu. Nie mogę napisać, że postanowiłem to zmienić bo byłaby to nieprawda. Nie była to moja decyzja, a szczęśliwy zbieg okoliczności. Plułem sobie w brodę, że przegapiłem zakup limitowanej serii słuchawek AKG K7XX. W przyzwoitej cenie miały być Q701/K701 pozbawionym wad. No ale stało się… nie wpisałem się na listę chętnych. Miałem duże parcie aby je odsłuchać, gdyż uznałem K7XX za jednego z kandydatów do zrzucenia moich Beyerów dt990 Edition 600ohm z pierwszego miejsca mojej listy słuchawek dynamicznych. Trochę w akcie rozpaczy popełniłem więc wpis na forum mp3store z prośbą o ich wypożyczenie. Cicho, głucho… nikt się nie rwał. Aż tu nagle po paru dniach miłą niespodziankę sprawił mi kolega Karmazynowy zapytując o adres do wysyłki 🙂

Tak AKG K7XX o numerze seryjnym 001598 zawitały w moich progach.
Konstrukcja słuchawek jest zbieżna z modelami K/Q701. Wyglądają bardzo podobnie, acz pewne zmiany nastąpiły. Przede wszystkim rzuca się w oczy, że wszystkie zewnętrzne elementy są w kolorze czarnym. Nie ma srebrnych wstawek przy headbandzie jak u starszych braci. Nie ma też wersji w innych kolorach. Kwestia gustu – mi się efekt końcowy bardzo podoba. Drugą kwestią jaka uległa zmianie to sam headband – nie mam wprawdzie pod ręką K/Q701, ale ten w K7XX wydaje się węższy. Ma też inną fakturę – jest gładki, bez znanych z poprzednich modeli wypustek. To też moim zdaniem krok w dobrym kierunku – dzięki gładkiej powierzchni dla mnie są po prostu wygodniejsze.
Nie będę się rozwlekał odnośnie fizycznych walorów tych słuchawek. Protoplaści są na tyle popularni, że większość z Was wie zapewne z czym to się je. Podsumowując jednak skrótowo – słuchawki są niestety plastikowe, wg mnie nie wyglądające zbyt solidnie czy luksusowo. Na szczęście elementy są dobrze spasowane i nie sprawiają wrażenia jakby coś miało zaraz odpaść. Przede wszystkim natomiast K7XX są bardzo wygodne.
Tyle w temacie. Niestety na prawdę tyle… w natłoku różnych zadań nie zrobiłem żadnych zdjęć, mimo że miałem te słuchawki bity tydzień.
Aby jednak zobrazować zapożyczyłem się z Massdrop, czyli miejsca gdzie słuchawki można było nabyć.

MD-4505_20141120093612_9e12dbd99256f305MD-4505_20141121095819_8ddd91e98f676e2eMD-4505_20141121090401_2a2893801bfe51d6MD-4505_20141121090402_b5696ecee2b3ddc2
Po pierwszych dźwiękach wygenerowanych przez K7XX, jakie dotarły do moich uszu do głowy przyszło mi jedno skojarzenie – inżynierowie AKG wzięli Q701 i zawieźli do specjalistów z Sennheisera. Ci pogłaskali, złagodzili, umuzykalnili… i oddali Austriakom. Kolega Manu przypomniał mi, że wszak też o tym wspominał w swoim tekście. Zgadzam się w pełni – AKG K7XX brzmią jak mieszanka Q701 z HD650. Ale czy to mieszanka najlepszych cech czy raczej z tych wybuchowych? To zależy od oczekiwań słuchacza. Jakbym miał kilkoma słowami opisać charakter tych słuchawek to powiedziałbym, że jest to relaksujące, muzykalne, miękkie granie nieco po ciemniejszej stronie. Odsłuch kameralny, jak w klimatycznym, nieco zadymionym klubie. Nie jest aż tak zadymiony i miękki dźwięk jak w Sennheiserach – ale zdecydowanie idący w tym kierunku. Nie mamy tu już takiej lekkości, zwiewności znanej z Q701.

Dół – raczej z tych miękkich. Jest dużo mięsa, dociąża przekaz. Ale trochę brakuje mi sprężystości, a przede wszystkim impaktu. Za duży nacisk położony jest na wyższe jego partie, a za mały na kick, a zwłaszcza najniższy bas. Nie jest tak, że jest tych partii za mało, ale ta wyższa po prostu przesłania i rozrzedza obraz. Bo jest kop, zejście… ale brakuje sprężystości, dynamiki. Bas nie jest tak rozdzielczy jak w dt990 600ohm czy mniejszym bracie K612. Przy gęstej stopie potrafi się zlać, nie separuje tak poszczególnych uderzeń. dt990 robi to lepiej, nadal dając dobrą masę tego instrumentu. K612 oczywiście też mniej się gubi, acz tam płaci się za to odchudzeniem – całego dolnego pasma.

Środek – nieco po ciemniejszej stronie mocy. Mocno dociążony. Trochę zadymiony, taki za kotarką. Wokale trochę z chrypką, bardziej szorstkie, kiedy w dt990 są gładsze, z większym blaskiem. Natomiast jest moim zdaniem lepiej niż w K612, gdzie głosy odbieram jako dość płytkie i suche. Niestety w K7XX instrumentom trochę brakuje pazura i czystości, klarowności. Nie ma tak wyraźnego momentu szarpnięcia struny, a przekaz idzie bardziej w jej potęgę. Wibracje stają się przez to rozmydlone. Nie ma wyraźnego początku i końca. Do tego stopnia, że przy kilku gitarach akustycznych potrafi się zrobić papka.
Trochę za duży nacisk na dolne rejony plus scena w kształcie półkuli (o czym dalej) kończy się summa summarum nieco cofniętym wokalem.
Niemniej cały obraz średnicy rysuje się moim zdaniem naturalnie – dużo bardziej mi się podoba niż w K612, które tu również okazały się nieco zbyt odchudzone i bardziej matowe… dla mnie nudne, bez emocji, wręcz bez prawdziwości. dt990 dla mnie stanowi tu kompromis w stosunku do braci AKG – dociążenie i należna masa przy zachowaniu zadzioru i pazurka.

Góra – przyciemniona, bardzo łagodna. Niemniej jest wrażenie trochę „ciapowatej”, zlanej. Nie ma takiej rozdzielczości jak dt990. Tam natomiast jest minimalnie bardziej szeleszcząca, ale tez bardziej „crisp”, z blaskiem. To złagodzenie wraz z „ciapką” powoduje, że góra w K7XX moim zdaniem nie jest najwyższych lotów. Odbieram ją jako szarą, bezbarwną. Na ten przykład Hifiman HE500 mają ów górę jeszcze łagodniejszą, a mimo to dużo bardziej rozdzielczą i żywą. Także i dt990 i K612 wypadają tu lepiej. K612 wprawdzie pod względem zróżnicowania i rozdzielczości niewiele lepiej. Na pewno u mniejszego brata jest jaśniej, ale też moim zdaniem szaro i nieco „zbicie”, acz jak wspomniałem minimalnie lepiej pod tym względem.
Pomimo tego, że u konkurencji K7XX z mojej stajni jest jaśniej i nieco bardziej ostro (zwłaszcza w dt990) to lepiej w mojej ocenie oddane są poszczególne instrumenty. Są naturalniejsze, żywsze. Jest bardziej rozdzielczo, a poszczególne tony są lepiej zróżnicowanie.

Tradycyjnie po opisie barwy przejdźmy do holografii. Jest ona dobra… ale nie rewelacyjna. Źródła są raczej z tych bardziej rozłożystych niż punktowych, acz mimo to lokalizacja jest precyzyjna. Niemniej taki charakter powoduje, że scena mimo, iż duża nie jest tak napowietrzona. Ja ją zaliczam do tych bardziej gęstych. Dodatkowo cierpi nieco separacja poszczególnych instrumentów.
Scenicznie K7XX grają nieco bliżej niż dt990, a podobnie do K612. Scena jednak budowana jest dość dziwnie – półokrąg o środku w naszej głowie, co już odróżnia K7XX od drugiego AKaGowca. K612 grają bardziej przed słuchaczem, z nieco mniejszym rozmachem, węziej. W K7XX im dalej instrument idą w bok tym bliżej podchodzą do nas. Muzycy nas otaczają. Mi średnio się to podoba, zwłaszcza, że daje wrażenie nieco cofnięcia wokalu za muzyków. Pierwsze co słyszymy to masywne instrumenty po bokach, wokal idzie dopiero za nimi.
Także jeśli chodzi o rozłożenie sceny to moim zdaniem cechuje się ona nienaturalnym kształtem. Nie jest też do końca budowana poprawnie. Wydaje się, że wszystkie elementy są rozmieszczone właśnie po okręgu – jeden obok drugiego, z dość słabym zróżnicowaniem głębi. Choć może to tylko moje krytyczne spojrzenie spaczone nietrafieniem takiej kreacji w moje gusta kompletnie.

Więc co ja myślę o tych słuchawkach?
Trochę powyżej ponarzekałem, ale generalnie nie są złe… w kwestiach technicznych (rozdzielczość, separacja) nie są mistrzami. Ale za to relaks gwarantowany. Fajna, naturalna ciepła barwa. Nic tylko wyciągnąć nogi, zamknąć oczy i słuchać. Niemniej wg mnie trochę za daleko poszli w HD650 czy Fidelio X1. Nieco zachwiali tym balans tonalny i stracili na technicznych aspektach.
Stworzenie K7XX odbieram jako wyciągnięcie reki do stylu grania „audiofilskiego”, romantycznego. Nie wiem, może tego chciał rynek… Na pewno nie ja. Na pewno nie trafiły do mego serca przede wszystkim przez sposób kreowania sceny oraz przez ów temat, którego czepiam się często, czyli matowość. Co jak co ale od przyciemnionych, ciepłych słuchawek do relaksu oczekuje więcej barw, ich głębi.
Jednak jeśli dla kogoś dt990 600ohm są nadal za ostre na górze, za szybkie, natomiast K612 zbyt lekkie, odchudzone to wtedy K7XX są dobrym kandydatem. Pod warunkiem, że HD650 są dla ów delikwenta zbyt wolne i ciemne, zbyt „zrelaksowane”, a X1 zbyt efekciarskie i podkoloryzowane.
Wspominałem wprawdzie na początku, że K7XX idą w stronę HD650. Owszem, acz niestety Sennki wspominam jako bardziej wypełnione, barwne – bez takiego efektu suchości jak w AKG. Tak samo pomimo zrelaksowanego i miękkiego przekazu holografia stoi w Sennheiserach moim zdaniem na wyższym poziomie.

Ja stawiam sprawę w sposób następujący: dt990 600ohm > K7XX > K612. Zwycięzcę już wytłumaczyłem kilkoma napomknięciami w tekście powyżej. Natomiast rozstawiając kolejne miejsca to zaważyła kwestia, że dziwną kreację sceny, słabszej jakości górę i czasem zlanie dołu potrafię K7XX wybaczyć… bardziej niż nienaturalną barwę i brak jak dla mnie emocji tych ostatnich, czyli K612.

Na koniec może kogoś zainteresuje takie moje „obiektywne” podsumowanie:

Ciemne – Jasne
K7XX > dt990 > K612

Ciepłe – Zimne
K7XX > dt990 > K612

Nasycone/Barwne – Wysuszone/Matowe
dt990 > K7XX > K612

Muzykalne – Analityczne (dla mnie mieszanka temperatury, szybkości i gładkości grania posolona naturalną głębią barw i wybrzmieniem nut 🙂 )
K7XX >= dt990 > K612

Szybkie – Zrelaksowane/Rozmydlone
K612 = dt990 > K7XX

Rozdzielczość
dt990 > K612 > K7XX

Separacja instrumentów
dt990 > K612 > K7XX

Punktowa lokalizacja – Rozłożyste instrumenty
dt990 > K612 > K7XX

Czystość, porządek sceniczny (mix separacji instrumentów, precyzyjnej lokalizacji i powietrza między nimi)
dt990 > K612 > K7XX

Natomiast na koniec disclaimer małą czcionką 🙂 Mój faworyt miał, co trzeba przyznać szczerze, trochę chody. Zastosowane w teście moje dt990 są po rekablu, a pozostali zawodnicy na stocku. Ale przecież i tak wielu w kable nie wierzy 😉 Poza tym, mówiąc już serio, różnice wynikłe w mojej konfrontacji są na tyle spore, że nie przewiduję aby aspekt ten mógł mocno zachwiać w rezultatach powyższych „ocen”.

A na sam już na prawdę koniec wielkie podziękowania dla kolegi Karmazynowego z forum mp3store za pożyczenie słuchawek do recenzji! Dzięki!

Reklamy