Ikko OH1 Meteor – Blue Bliss

W dobie wojen na ilość przetworników umieszczonych w obudowie słuchawek dokanałowych, wyścigu zbrojeń z wdrażaniem kolejnych technologii mających zapewnić jeszcze wyższą jakość dźwięku, na rynku wciąż obecne są firmy potrafiące pokazać, że mniej nie znaczy gorzej. Idealnym tego przykładem jest rynkowy debiut i pierwsza w pełni autorska konstrukcja pochodzącej z Chin marki Ikko, do tej pory działającej jako ODM (Original Desing Manufacturer). OH1 Meteor, bo o nim mowa, to „zaledwie” dwuprzetwornikowa konstrukcja hybrydowa z odłączanym kablem, o niebanalnym, przyciągającym wzrok designie i cenie, która nie zrujnuje portfela nawet tym, którzy liczą się z każdą złotówką.

Opakowanie i wyposażenie

Pewnym standardem stały się dwuczęściowe pudełka złożone z obwoluty i właściwego kartonika, w którym znajdują się wszystkie fanty. W przypadku Ikko biała, sztywna i gruba obwoluta wita frontem, na którym widoczny jest rzut z góry na pojedynczą słuchawkę, co stanowi swoistą zapowiedź tego, co czeka a nas dalej. Na bokach znajduje się jedynie nazwa modelu, podczas gdy tył zawiera już bardziej przydatne informacje w postaci krótkiej charakterystyki modelu, specyfikacji w ośmiu językach i informacji o producencie z adresem jego strony internetowej . Po usunięciu obwoluty zostajemy z dwuczęściowym kartonikiem w kolorze czerni. Zdjęcie wieka pokazuje pierwszą warstwę zawartości, na którą składają się umieszczone w piankowych wytłoczkach dwa zestawy tipsów w trzech rozmiarach oraz kopułki słuchawek. Dzięki przezroczystym tasiemkom usunięcie wytłoczek jest proste i szybkie, co pozwala dostać się do przegródki jaką stanowi papierowa koperta z logo firmy, w której umieszczono kartę gwarancyjną oraz kartkę, na której z jednej strony wypisano ponownie specyfikację słuchawek i zawartość zestawu, a na drugiej umieszczono graficzną instrukcję łączenia kopułek z kablem i ich aplikacji do ucha. Pod kopertą znajduje się ostatni element wyposażenia, jakim jest zapinane na napę miękkie etui w formie torebki wykonanej z niezwykle przyjemnego w dotyku materiału, w jakim umieszczono kabel.

5

Krótko o akcesoriach – o ile wyciągnięcie kopułek słuchawek z piankowej wytłoczki nie nastręcza trudności, o tyle wydobycie tipsów bez użycia pęsety lub dłuższych paznokci stanowi już małe wyzwanie. Niemniej same tipsy są oznaczone w dwóch typach – matowe grafitowe Vocal są wyraźnie płytsze i mają szerszy otwór, zaś wyższe o bardziej sferycznym kształcie i mniejszym otworze wylotowym tipsy Balanced mają półprzezroczysty płaszcz i błękitny rdzeń. Jeżeli chodzi o etui, to aby umieścić w nim słuchawki należy je dość ciasno zwinąć, jeżeli chce się to zrobić bez upychania zawartości do środka. Niemniej woreczek jest na tyle mały, że nie pomieści w swoim wnętrzu nic poza słuchawkami z kablem i założonymi na nie tipsami, nie licząc być może luźno wrzuconych do środka zapasowych tipsów.

Budowa i wykonanie

Nie będzie to absolutnie żadną przesadą jeżeli powiem, ze OH1 to jedna z najpiękniejszych dokanałówek jakie kiedykolwiek widziałem i choć na zdjęciach prezentują się wspaniale, to spotkanie z nimi „na żywo” stanowi już swojego rodzaju przeżycie. Wykonane z ultralekkiego stopu metali, ważą zaledwie po 6 gram każda, lecz mimo to nie budzą obaw co do trwałości. Wzbudzają za to zachwyt niezwykłe faceplate’y o fasetowej strukturze, na których światło odbija się i załamuje pod różnymi kątami sprawiając, że na ich powierzchni światło oraz cienie zdają się nieustannie tańczyć. Niemniej widać wyraźnie miejsce, w którym płytka czołowa przylega do obudowy w jakiej umieszczono przetworniki, aczkolwiek po tygodniach intensywnego użytkowania nie zgromadził się w drobnej szczelinie między nimi żaden brud, a spasowanie pozostało nienaruszone. Biorąc więc pod uwagę fakt, że słuchawki w miękkim etui często lądowały w plecaku z masą innych, cięższych oraz twardszych rzeczy mogę stwierdzić, że wykonanie i trwałość Ikko jest rewelacyjna. Co się zaś tyczy samej obudowy, to od strony ucha ma ona znacznie gładsze i płynniejsze kształty o delikatnych zaobleniach, a jej zwieńczeniem jest krótka, dość gruba tulejka z wyraźnym kołnierzem zapobiegającym zsuwaniu się z niej tipsów.

3

W wylocie tulejki znajduje się bardzo drobna siateczka, która chroni przetworniki przed zabrudzeniem i w posiadanym przez siebie egzemplarzu nie dopatrzyłem się nadmiaru kleju użytego do jej wklejenia, który mógłby psuć całościowe wrażenia estetyczne. We wnętrzu płaskich obudów o niskim profilu umieszczono, jak wspomniałem we wstępie, dwa przetworniki w konfiguracji hybrydowej. Pojedynczy przetwornik armaturowy Knowles połączono z przetwornikiem dynamicznym o średnicy 10mm, którego membranę wykonano z kompozytów polimerowych pokrytych tytanem. Co znamienne, OH1 wyposażone zostały w złącza kabli w popularnym standardzie dwupinowym, gdzie średnica pinów to 0,78mm. Same gniazda zostały jednak osadzone w dość nietypowy sposób, gdyż ich obudowy z przezroczystego tworzywa wystają ok. 1mm ponad górną krawędź obudów. Takie rozwiązanie sprawia, że wpinając kabel o metalowych obudowach wtyków nie ma ryzyka zarysowania powierzchni słuchawek, gdyż owe wtyki opierają się grzbietami właśnie o ten plastikowy kołnierz. Sam kabel to czterożyłowa plecionka zbudowana na bazie posrebrzanej miedzi o czystości 5N. Jest on dość cienki, lekki, bardzo elastyczny i co najważniejsze, nawet ciasno zwinięty na dłuższy czasu, nie zapamiętuje kształtu. Wtyki są pozłacane i solidne, a ich obudowy wykonano z tego samego metalu w kolorze identycznym co kopułki słuchawek. Do tego z pewnością dla wielu dobrą wiadomością będzie zastosowanie wtyku kątowego.

Użytkowanie i ergonomia

Ze wspaniałym wyglądem idzie w parze równie wysoki komfort użytkowania. W połączeniu z tipsami Balanced w rozmiarze M, uzyskałem natychmiastową, bezproblemową i całkowitą szczelność kanału słuchowego bez poprawiania czy kombinowania. Widać, że do wyprofilowania kopułek od strony ciała przyłożono wiele uwagi. Pozbawione jakichkolwiek ostrzejszych krzywizn, bardzo dobrze wypełniają małżowinę opierając się o jej wnętrze, a nacisk rozkłada się na tyle równomiernie, że nawet po kilku godzinach nie odczuwałem dyskomfortu. Do tego całe obudowy mają bardzo niski profil, dzięki czemu praktycznie nie wystają poza obrys ucha. To z kolei pozwalało słuchając muzyki położyć się na poduszce bez utraty szczelności kanału słuchowego, czy wywołującego ból nacisku na wnętrze małżowiny. Innymi słowy, można w nich z powodzeniem zasnąć bez obaw, że zbudzi nas ból.

7

W kwestii kabla miałem początkowo mieszane uczucia. Z jednej strony mimo niezbyt dużego przekroju, wygląda on na solidny, a jego plastyczność wzbudzała zachwyt. Z drugiej jednak strony godziły w moje osobiste preferencje dość sztywne odcinki pamięciowe niepodatne na formowanie i ukształtowane fabrycznie do określonej postaci oraz brak suwaka, którym zazwyczaj ściągam kabel pod samą brodę. I znów inżynierowie Ikko dokonali jakiegoś cudu, bowiem odcinki pamięciowe których jestem raczej antyfanem okazały się być fenomenalnie dopasowane do krzywizny ucha i nie powodowały ani dyskomfortu, ani nie utrudniały ułożenia słuchawek w uszach, nie mówiąc już o negatywnym wpływie na uszczelnienie kanału słuchowego przez „ciągnięcie” kopułek w trakcie poruszania się. Do tego sam kabel mimo braku suwaka układa się bardzo dobrze, a kiedy nosić przewód pod ubraniem, efekt mikrofonowy w zasadzie nie występuje.

6

Brzmienie

Przy założeniu korzystania z tipsów Balanced, ogólna charakterystyka brzmienia Ikko OH1 to nieznacznie ocieplona, lekko wygładzona neutralna naturalność. Strojenie jest przemyślane, uporządkowane i bardzo spójne w całym zakresie, oparte o bardzo łagodne „V” kreowane głównie przez podbity sub-bas oraz wyższą średnicę. Dla wielu zapewne odczuwalne będzie granie dość liniowe i równe z zaakcentowanym najniższym basem i żeńskimi wokalami. W kwestii barwy wiele jednak zależy od doboru źródła, bowiem Ikko OH1 zauważalnie reagują na jego zmianę, co pozwala doborem odpowiedniego odtwarzacza zmieniać barwę dźwięku jaki prezentują w o wiele większym zakresie, niż w przypadku zmiany okablowania. Ponadto już prosto z pudełka brzmią bardzo dobrze i finalnie układają się po około 100h przebiegu, choć największe zmiany zachodzą w ciągu pierwszych 50h. Są one mimo wszystko raczej niewielkie i dotyczą głównie ułożenia się tonów niskich i wysokich.

Bas jest szybki, energiczny i dynamiczny, a jego fundament stanowi wyraźnie podbity sub-bas, który gra pierwsze skrzypce. Ilościowo jest dobrze wyważony, a akcent położono na jego szybkość oraz precyzję i są to dwa przymiotniki, którymi można scharakteryzować całościowo niskie tony. Sub-bas sięga głęboko, uderza twardo i przy zachowaniu pełnej nad nim kontroli, a do tego wygasa szybko. Krótki czas wybrzmiewania i szybki atak sprawia, że nie gubi się nawet przy najszybszych partiach w utworach, w których robi się gęsto. Mid-bas jest równie szybki, precyzyjny i twardy, co zapewnia nawet najbardziej złożonym partiom perkusyjnym odpowiednią dynamikę. Nie będzie to może tak efektowne jak w słuchawkach o bardziej nasyconych tonach średnich lub takich, które mają je całościowo bardziej obfite, bowiem mid-bas nie jest podbity, choć nie można powiedzieć, żeby go brakowało pod kątem ilości. Jego wypełnienie jest doskonale wyważone tak, aby nie zaburzać balansu tonalnego i wyższy bas będący z nim równi charakterystyce wspomnianej naturalnej liniowości stanowi idealne dopełnienie niskich tonów. Takie strojenie sprawdzi się zarówno w szybkich, energicznych kawałkach metalowych czy rockowych, gdzie solidny wykop i szybkość będą stawiane na równi, jak w elektronice, w której bas nie ma dudnić grając pierwsze skrzypce.

Średnica jest w całościowym rozrachunku dość gładka i równa, ze wspomnianym akcentem na jej wyższy zakres, co wpływa na bardziej wysunięte w przód damskie wokale, które są też mocniej eksponowane, niż te męskie. Barwą średnica w OH1 trzyma się naturalnej, organicznej neutralności z umiarkowanie gładkim charakterem. Tylko w naprawdę słabiej zrealizowanych utworach czuć delikatną tendencję do występowania sybilantów w postaci, w której odrobinę zaczynają one drażnić, lecz przeważnie takowe będą trzymane w ryzach i nie wykroczą poza naturalny stan rzeczy. Takie strojenie jest szalenie uniwersalne, bowiem spisuje się w rozmaitych gatunkach muzycznych i nawet w bardzo ciężkim graniu gitary choć pozycjonowane za wokalami, to pozostawały dostatecznie czytelne i angażujące, o przyjemnej barwie, żeby nie ginąć w gąszczu dźwięków. Czasem jednak brzmiały one odrobinę za miękko i brakowało im tego charakterystycznego pazura, odrobiny drive’u który uczyniłby ich brzmienie nieco bardziej agresywnym.

Soprany są dość gładkie i równe, z akcentem położonym na niższy podzakres i dobrym, ale nie rewelacyjnym rozciągnięciem, gdyż w wyższych sopranach czuć już spadek i lekkie ich ucięcie. Talerze w całej swojej rozciągłości prezentowane są naturalnie i szczegółowo, z charakterystycznym metalowym pogłosem i odpowiednio długim wybrzmiewaniem, które mogę nazwać niezwykle przyjemnymi w odbiorze. Fanom iskrzących tonów wysokich zabraknie tu jednak pazura, ostrości i wyrazistej, krystalicznej artykulacji, a także solidnego napowietrzenia. Za to taka forma strojenia z pewnością przypadnie do gustu tym z użytkowników, którzy wolą prezentację gładszą i bardziej miękką, która nie będzie męczyć czy to przy długich odsłuchach, czy w chwilach, kiedy chociażby podczas ataku bólu głowy będziemy chcieli nacieszyć się muzyką. Innymi słowy tony wysokie mogłyby mieć odrobinę więcej „pazura” i czasem chciałoby się odrobinę więcej detalu.

Scena ma kształt elipsy, w której mocniej faworyzowana jest szerokość względem głębokości i jak na tę półkę cenową prezentuje się rozmiarowo naprawdę dobrze. Czuć wyraźne oderwanie dźwięków od głowy mimo że pierwszy plan kreowany jest blisko słuchacza za sprawą wysuniętych w przód i nieco mocniej doświetlonych wokali. Potrafią one przy tym przechodzić odrobinę w tył za linię uszu. Źródła pozorne są średnich rozmiarów, rozmieszczone w przestrzeni dość precyzyjnie z taką ilością powietrza, by cały przekaz swobodnie oddychał, a poszczególne dźwięki były od siebie wyraźnie odseparowane. Gradacja planów nie jest bardzo wyraźna, OH1 nie stawiają grubej kreski między poszczególnymi planami w głąb sceny, lecz płynnie przesuwają dźwięki dalej od słuchacza sprawiając, że całość brzmi bardzo spójnie. Z pewnością nie gubią detalu, a niuanse nagrań pozostają czytelne i wyraziste, choć nie są wypychane do przodu sceny. To sprawia, że nie męczą nadmiarem informacji ani nie silą się na przesadną analityczność.

4

Z innymi słuchawkami

W porównaniu do Oriolus Finschi, brzmienie OH1 jest lżejsze, chudsze, bliższe neutralności i jaśniejsze. Bas jest szybszy, twardszy i łagodniejszy, o mniejszym nasyceniu choć sub-bas ilościowo wypada podobnie. Średnica jest chudsza, nie tak mocno nasycona, o bardziej neutralnym charakterze, choć jednocześnie gładsza. Soprany z kolei są nieco słabiej rozciągnięte, gładsze, ale odrobinę jaśniejsze. Scena jest zdecydowanie szersza, ale nie tak głęboka jak w Finschi, z gorszą gradacją planów i mniejszą precyzją pozycjonowania dźwięków w przestrzeni. Źródła pozorne w Ikko są mniejsze, z większą ilością przestrzeni między nimi, a cały dźwięk rysowany jest cieńszą kreską, lecz z mocnymi konturami. Szczegółowość jest podobna, choć prezentowana w inny sposób – Finschi wypychają detal do przodu czyniąc go bardziej czytelnym, podczas gdy OH1 pozostawiają je w głębi sceny na dalszych planach, choć eksponują na tyle dobrze, żeby nie było konieczne wsłuchiwanie się w nie.

Nie mogło zabraknąć konfrontacji z jednymi z najczęściej obecnie wybieranych średniopółkowców, czyli Aune E1 w tym przypadku z nakładkami JVC SpiralDot. I jest to porównanie o tyle interesujące, że oba modele brzmieniowo dość mocno od siebie odstają. Kiedy OH1 to brzmienie gładsze, cieplejsze i nieco mocniej nasycone, o tyle E1 ciągną w kierunku neutralności i liniowości, z inaczej rozłożonymi akcentami w paśmie. Zaczynając od dołu czuć, że większy nacisk położono na mid-bas, podczas gdy sub-bas choć nadal schodzi dość nisko i potrafi zawibrować, to pod kątem ilościowym jest oszczędniejszy, niż w Ikko. Do tego bas wybrzmiewa nieco dłużej, jest mniej gładki, masywniejszy ale wciąż sprężysty i doskonale kontrolowany, o świetnej rozdzielczości. Średnica jest bardziej neutralna, o mniejszym nasyceniu, ostrzejszych konturach, choć bez tendencji do ostrości. Wokale tak męskie jak i damskie brzmią jaśniej, bardziej wyraziście, ale nie tak miękko i naturalnie jak w Ikko. Do tego nie są aż tak mocno zaakcentowane względem instrumentów, jak w OH1. Co ważne, choć gitarom nie brakuje masy, to są one ostrzejsze, mają więcej „pazura”, lepszy drive i klarowność względem gładkości i ciepełka Meteorów. W sopranach Aune są równiejsze, z lepszym rozciągnięciem w górę pasma. Ikko choć z mocniejszym akcentem w niższych sopranach, są pełniejsze, cieplejsze i gładsze na ich tle. Aune E1 tworzą scenę mniejszą, nieco węższą, ale przede wszystkim płytszą, choć nie płaską. Nie gubią detalu, a źródła pozorne są w nich sporo większe i mają wyraźniejsze kontury, więc ich pozycjonowanie także jest lepsze.

Ibasso IT01 to znacząco inne brzmienie, o mocniej zaznaczonych lecz jednocześnie słabiej kontrolowanych skrajach pasma. Bas w IT01 mocniej wybija się przed szereg, jest go ilościowo więcej, jest bardziej masywny i wybrzmiewa dłużej. I chociaż ma lepszą rozdzielczość, to w kwestii kontroli i precyzji wygrywają bezsprzecznie Ikko. Średnica w słuchawkach iBasso jest zauważalnie chudsza, nie tak gładka i przy tej w Ikko brzmi nieco płasko. Wokale są bardziej odsunięte, nie tak bezpośrednie i namacalne, pozbawione części emocji, które przekazują OH1. Co prawda gitary brzmią bardziej wyraziście w IT01, ale brakuje im swobody oraz bardziej naturalnego charakteru jaki znajdziemy u bohatera niniejszego testu. Definicja wysokich tonów w IT01 jest gorsza podobnie jak kontrola nad nimi, a do tego brakuje w sposobie ich prezentacji na tle Meteorów powietrza i rozdzielczości. Co prawda w Ikko tony wysokie są nieco słabiej rozciągnięte i gładsze, ale jednocześnie są idealnie trzymane w ryzach, a talerze brzmią bardzo naturalnie i swobodnie, podczas gdy te w iBasso IT01 zdają się zbyt mocno rozciągnięte i bardziej sykliwo-szeleszczące, niż metalicznie dźwięczne. Scena jest szersza w IT01, kreowana z większego dystansu, ale na tle OH1 niemal płaska tak w głąb jak i na wysokość. Meteory są również bardziej detaliczne i sprawiają wrażenie precyzyjniejszych, lepiej rozkładając źródła pozorne w przestrzeni z mocniejszym między nimi konturem i separacją, choć więcej powietrza zdają się mieć słuchawki iBasso.

Anew U1 z pojedynczym przetwornikiem dynamicznym CNT prezentują brzmienie pełniejsze, cieplejsze i bardziej nasycone. Dół w nich jest zdecydowanie masywniejszy, z bardziej obfitym sub-basem i mid-basem, z których zwłaszcza tego drugiego jest ilościowo więcej, niż w Ikko. Do tego wybrzmiewa on dłużej, przez co ma bardziej dominujący charakter, ale nadal pozostaje w idealnej kontroli. Podobnie jest ze średnicą, która tutaj ma zauważalnie inny charakter. Nie jest tak gładka i lekka jak w OH1, choć również ma ocieplony charakter. Męskie wokale są mocniej wysunięte i zaakcentowane w Anew, mają zauważalnie głębszy tembr, a w gitarach słychać większe ich dociążenie i pełniejszą, choć gęstszą barwę. Z kolei damskie wokale są już słabiej zaakcentowane, nie tak zwiewne i zmysłowo brzmiące jak w OH1, przez co w bezpośrednim porównaniu mogą wręcz wydawać się jakby odrobinę nosowe. Soprany nie są tak gładkie jak w Ikko, posiadają mocniejszy nacisk na niższą ich część, przez co zapewnią poczucie większej przestrzeni, jednak mimo gładszego charakteru tonów wysokich Meteory mają tony wysokie lepiej rozciągnięte. Obie pary słuchawek prezentują podobną rozdzielczość i szczegółowość i niezwykle trudno jest wskazać tutaj przewagę jednego modelu nad drugim. Za to w kwestii kreowanej sceny ta w Ikko jest zdecydowanie szersza i nieco głębsza, ale za to w Anew U1 mają większe źródła pozorne i precyzyjniej pozycjonują je w przestrzeni.

Whizzer HE-03 Kylin to hybryda z jednym przetwornikiem armaturowym więcej i o znacząco innym strojeniu. Kylin to mocne, wyraziste „V”, a ich brzmienie jest masywniejsze, cieplejsze, mocniej nasycone i nie tak uniwersalne jak w przypadku OH1. Niemniej bas w nowych Whizzerach to prawdziwa uczta dla wielbicieli tłustego brzmienia i przy nich Ikko wypadają dość mizernie. Sub-bas w HE-03 schodzi nieco niżej, ale przede wszystkim ma większą masę i autorytet, jest go więcej i wybrzmiewa dłużej. Mid-basu z kolei jest już o wiele więcej niż w Meteorach, co znacząco zagęszcza przekaz i wraz z podkreślonym wyższym basem zagęszcza i ociepla także środek. W przeciwieństwie do Ikko, wokale są wyraźnie cofnięte w tył, a te męskie potrafią być wręcz lekko przygaszone i zbyt przyciemnione na gorszych jakościowo nagraniach. Cała średnica jest przy tym na tle Ikko gęstsza, mocniej nasycona i rysowana grubszą kreską, a gitary brzmią tłuściej i masywniej. Trochę lepiej ma się kwestia żeńskich wokali, które choć nie tak mocno zaakcentowane jak w OH1, to mają nieco do powiedzenia i wychodzą zdecydowanie do przodu, choć nadal są wyraźnie cieplejsze i mocniej nasycone. Tony wysokie są w Kylinach mocniej rozciągnięte, równiejsze, ale także cieplejsze. Pod kątem wielkości sceny wygrywają Whizzery, które mają mocniej napowietrzoną, szerszą i głębszą scenę, choć to po części także kwestia strojenia. Niemniej szczegółowość choć podobna, to w kwestii czytelności wypada na korzyść OH1 z uwagi na ich lżejszy charakter. Ponadto Whizzery są wolniejsze, nie tak klarowne i bardziej efektowne, co ogranicza nieco ich uniwersalność.

1

Z odtwarzaczami

Sony WM1A to w moim odczuciu kompan dla Ikko idealny, z którym w połączeniu z tipsami JVC SpiralDot tworzy niezwykle udany duet. Przy zachowaniu perfekcyjnej kontroli nad niskimi tonami otrzymujemy je nieco pełniejszymi, mocniej dociążonymi o bardzo dobrym zejściu. Sub-bas potrafi zejść w stosownych nagraniach bardzo nisko i bardzo przyjemnie zawibrować. Średnica jest również pełniejsza, lepiej dociążona i o słodszym charakterze co przekłada się na przyjemniejszą w odbiorze barwę wokali oraz bardziej mięsistym brzmieniu gitar. Tony wysokie pozostają czytelne, a ich rozciągnięcie nieco się poprawia. W niższych sopranach sporo jest blasku, lecz bez ostrości mogących psuć przekaz. Scena najbardziej przestrzenna, z dużym napowietrzeniem, bardzo uporządkowana i precyzyjna.

Ibasso DX156 to również połączenie z którym OH1 świetnie się prezentują. Mimo tego, że AMP6 w swojej charakterystyce ma zaokrąglone skraje pasma i mocniej nasycone, muzykalne brzmienie, nie dochodzi do zauważalnej degradacji czy to sub-basu czy tonów wysokich. Za to bardziej muzykalne brzmienie Ikko przy zachowaniu ich dynamicznej, żwawej prezentacji robi piorunujące wrażenie. Ibasso dociąża charakter słuchawek dodając mid-basu i wyższego basu, których wypełnienie jest świetne. To przekłada się na zauważalnie pełniejszą średnicę o większym nasyceniu i ciężarze instrumentów. Podobnie z wokalami, zarówno męskimi jak i żeńskimi, które brzmią barwniej, pełniej, o lepszym nasyceniu choć także są zauważalnie bardziej wygładzone. Same źródła pozorne rysowane są grubszą kreską, a przekaz się zagęszcza. Mimo zbliżenia źródeł pozornych, scena nadal pozostaje napowietrzona i dość obszerna, choć nie tak duża jak w WM1A. Soprany to więcej blasku w niższej ich części, lecz w wyższych czuć już lekkie wygładzenie i zaokrąglenie, gdyż nie rozciągają się tak mocno jak w odtwarzaczu Sony.

Połączenie z Pioneer XDP-100R to przykład nieco innego efektu finalnego. Neutralne brzmienie tego DAPa sprawia, że Ikko brzmią chudziej i jaśniej, niż przy dwóch powyższych połączeniach. Sub-bas nadal uderza mocno i twardo, choć jest go nieco mniej ilościowo. Za to wyraźny ubytek w wypełnieniu niskich tonów sprawia, że brzmią one odrobinę anemicznie. Podobnie rzecz ma się ze średnicą, która jest cieńsza, nie tak wypełniona, a na tipsach vocal lub SpinFit CP145 wręcz szkieletowa. Brakuje wypełnienia w męskich wokalach czy instrumentach strunowych, a damskie wokale brzmią zauważalnie jaśniej, choć z nieco większa tendencją do eksponowania naturalnych sybilantów. Do tego neutralny (dla wielu nudny) charakter tego odtwarzacza w zakresie tonów średnich sprawia, że łaknie się w OH1 przy tym parowaniu choćby odrobiny lepszego nasycenia, by nadać ich barwie nieco emocji. Tony wysokie choć nie zdradzają tendencji do tracenia swojej definicji i są ładnie rozciągnięcie, brzmią również jaśniej. Nie cierpi scena, która nadal jest obszerna i napowietrzona, lecz mniejsze źródła pozorne sprawiają, że między nimi zaczyna robić się trochę pusto w porównaniu do wcześniejszych połączeń, gdzie brzmienie rysowane było jednak grubszą kreską, a wypełnienie sceny było dzięki temu lepsze.

Parowanie ich z Samsungiem Galaxy Note 8 może się podobać. Na pewno ciepły charakter tego telefonu pozytywnie wpływa na dociążenie dolnego pasma przez dodanie mid-basu. Dzieje się to jednak kosztem sub-basu, który nie schodzi już tak nisko i nie ma takiego autorytetu oraz rozdzielczości całego pasma. Średnica również nabiera bardziej ciepłego i mięsistego charakteru. Wokale brzmią pełniej, a zwłaszcza te męskie. Tony wysokie są wyraźnie gładsze, nie tak dobrze zdefiniowane, a ich rozciągnięcie ulega pewnemu ograniczeniu właśnie przez zaokrąglenie sopranów. O ile więc w większości talerze perkusyjne brzmieć będą jeszcze akceptowalnie, tak zabraknie nieco blasku. Scena jest już zauważalnie nie tak rozbudowana, choć najbardziej traci tu głębia głównie z racji mocnego przysunięcia pierwszego planu do słuchacza. Separacja źródeł nie robi już takiego wrażenia i nie ma między nimi tyle powietrza, przez co Ikko tracą sporo ze swojego swobodnego sposobu prezentacji. Niemniej całościowo jest muzykalnie, rozrywkowo i angażująco, więc podczas przemieszczania się ubytek w sferze technikaliów nie będzie tak mocno odczuwalny.

2

Wpływ tipsów na brzmienie.

Zależnie od dobranych nakładek, można otrzymać skrajnie wręcz różne efekty, choć osobiście za punkt odniesienia uważam znajdujące się w zestawie tipsy Balanced, na których tworzony był opis brzmienia. Wychodząc od tego punktu naturalną koleją rzeczy sięgnąć można po drugie nakładki z zestawu, czyli Vocal. Ich zastosowanie odchudza i rozjaśnia brzmienie, jak sama nazwa wskazuje akcentując i wyciągając w przód wokale. Spada jednak nasycenie samej barwy, robi się chudziej i przez to zatraca się część tej organicznej, naturalnej barwy brzmienia. Drugim z wypróbowanych przeze mnie typów nakładek to znane JVC SpiralDot, które w moim osobistym mniemaniu zmieniają brzmienie na korzyść dla OH1. Bas robi się pełniejszy i lepiej dociążony w środkowym podzakresie, dzięki czemu sama średnica zwłaszcza w jej niższej partii jest bardziej nasycona oraz cieplejsza. Tony wysokie poza nieco cieplejszą barwę nie zmieniają się zbytnio, zachowując podobne rozciągnięcie, zaś scena nieco zyskuje na rozmiarach. O dziwo moje uszy nie polubiły się z łączeniem Ikko ze Spinfit CP145. Próba głębokiej aplikacji jak przy pozostałych nakładkach skutkowała utratą szczelności kanału, co zmuszało do płytszej aplikacji a co za tym idzie, nieco gorszej stabilności słuchawek w uchu oraz ich mocniejszym wystawaniu poza płaszczyznę ucha. Brzmienie, kiedy już udało się uzyskać właściwą szczelność ulegało wbrew zwyczajowym efektom jakie przynoszą CP145, odchudzeniu i wyostrzeniu. Problemy z komfortem i uzyskaniem odpowiedniej szczelności ostatecznie stały się więc powodem, dla którego trudno było dokonać właściwej oceny z tymi konkretnymi tipsami. Gwoli wyjaśnienia podpowiem więc, że w przypadku próby szukania odpowiednich dla siebie nakładek, w pierwszej kolejności szukałbym takich, które mają bardziej obły kształt i mniejszą wysokość, by uniknąć takich właśnie kłopotów jak w przypadku Spinfit, które choć naprawdę dobre, to z racji wyższego profilu i bardziej pociągłego kształtu, nie sprawdziły się z konstrukcją Ikko.

Wpływ kabli na brzmienie jest w zależności od zastosowanego przewodnika albo niewielki, albo wręcz marginalny, a różnice jakie wprowadza użycie teoretycznie lepszego jakościowo kabla jest na granicy percepcji. Tak jest w przypadku Labkable Galaxy Mix 2 4wire, który względem kabelka z zestawu nie wnosi do brzmienia praktycznie nic nowego. Brzmienie zatraca odrobinę swoją gładkość, staje się nieznacznie bardziej klarowne i wyraziste, a bas w niewielkim stopniu zyskuje na twardości, aczkolwiek owe zmiany są naprawdę niewielkie i wyczuwalne dopiero w przypadku bardzo krytycznych, wielokrotnie powtarzanych odsłuchów. W przypadku 8-żyłowego kabla hybrydowego produkcji Jimmiego Dragona, można w zasadzie cofnąć się o kilka linijek tekstu i przeczytać to, co tyczyło się przewodnika od Labkable. Znów zmiany są tak niewielkie, że bez uważnego wsłuchiwania się, są praktycznie nie do łapania. 8-żyłowy kabel również od JD, oparty na miedzi z dodatkiem miedzi pozłacanej sprawia tylko tyle, że w stosunku do kabla z zestawu tony wysokie są nieco gładsze, a cały przekaz nieznacznie się przyciemnia. I chociaż jest to kabel naprawdę wysokiej jakości, to zmiany jakie wnoszą nawet w najmniejszym stopniu nie nie usprawiedliwiają wydania na lepszy kabel kwoty wynoszącej około 2/3 wartości samych słuchawek.

Podsumowanie

Ikko OH1 to słuchawki dokanałowe, które powinny znaleźć się na liście każdej osoby szukającej nowej pary „doków” w budżecie do 1000zł. Być może zestaw jest dość skąpy, a konkurencja oferuje więcej akcesoriów za mniejsze pieniądze, to jednak ten niedostatek jest w zdecydowany sposób wynagradzany wyglądem,, wygodą, jakością wykonania oraz przede wszystkim dźwiękiem, jaki się z nich wydobywa. Ich brzmienie można dalej dopasować do siebie zastosowaniem innych nakładek zgodnie ze swoimi preferencjami lub wymogami stawianymi przez uszy lub parując je z odtwarzaczem o cieplejszym, pełniejszym brzmieniu, który tchnie w nie jeszcze trochę więcej muzykalności. OH1 to bardzo udany model i świetna pozycja debiutująca tak na naszym jak i na międzynarodowym rynku. Dopracowana i przemyślana, cieszy oczy, uszy oraz portfel stanowiąc świadectwo tego, że nie trzeba wydawać kroci, żeby dostać słuchawki do codziennego użytku o uniwersalnym zastosowaniu.

 

Za udostępnienie Ikko OH1 serdecznie dziękuję dystrybutorowi marki Ikko na Polskę.

logo.png

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s