Shanling M5s

Odtwarzacz Shanlinga już się pojawiał na MuzoStajni przy okazji recenzji ich najniższego modelu: M0. Teraz czas na coś z wyższej półki, gdyż prosto z firmy Audeos trafił do mnie model flagowy, czyli Shanling M5s, wyceniony na niemałe 1.849 złotych.

Konkurencja cenowa dla Opusa #1S, Shozy Aliena+ czy iBasso DX150, ale zdecydowanie nie tylko nawiązaniem budżetowym chce walczyć o klienta.

Opakowanie i dodatki

Pudełko typowo „Shanlingowe” – białe, z grafiką przedstawiającą obie wersje kolorystyczne M5s (do wyboru czarna i tytanowa) oraz opis podstawowych funkcji odtwarzacza. Przy czym pierwszy raz widzę kartonik z zawieszką, którego nie można zawiesić, gdyż z dołu swobodnie wysuwa się główne opakowanie, czyli sztywny czarny karton z logiem Shanlinga. W środku, wśród zabezpieczającej pianki, umieszczono odtwarzacz, pod spodem instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną i w dodatkowym pudełeczku przewód USB-C.

 

Trochę dziwne jest to, że jest to uboższy zestaw niż w przypadku M0, gdzie mieliśmy również folie ochronne na ekran, natomiast tu jesteśmy ich pozbawieni.

m5s - akcesoria

Na szczęście za dodatkowe 139 złotych można kupić oficjalne skórzane etui, które trafiło do mnie razem z M5s. I o ile większość swoich odtwarzaczy używam „gołych”, tak dla tego modelu zdecydowanie bym polecał dodatkowe zabezpieczenie ze względu na konstrukcję tego DAP-a.

Etui jest wykonane ze skóry barwionej na czarny kolor, ścianki są dość grube i sztywne, chronią niemal wszystkie elementy poza wyświetlaczem. W środku jest miękkie i miłe w dotyku, nie musimy się więc martwić ewentualnymi rysami, póki nie wpadnie nam tam piasek czy inne drobiny mogące wizualnie oszpecić odtwarzacz. Część zewnętrzna wykonana jest z dwóch kawałków skóry – jeden chroni boki i częściowo ekran, drugi, na którym widać ładne przeszycia, zabezpiecza dół M5s. Spasowanie do dużego Shanlinga jest świetne, nie ma żadnych luzów, ale i nie trzeba się siłować, by je nałożyć.

 

Wykonanie, system i ergonomia

Shanling trzyma się swojego wzornictwa, dzięki czemu tradycyjnie dostajemy aluminiową obudowę z zaoblonymi krawędziami oraz szkło zarówno z przodu, jak i na spodzie odtwarzacza (wspominałem coś o etui?). Łagodnie opada ono na brzegach ładnie wpasowując się w metalową bryłę, co tworzy nowoczesne i po prostu ładne wzornictwo. Spasowanie elementów jest odpowiednie dla sprzętu z tej półki i ciężko tu znaleźć jakikolwiek mankament. Dodatkowo przy wymiarach 117x59x16mm oraz przy wadze 178g, mimo szklanych tafli całość pewnie leży w dłoni. Gorzej odtwarzacz zachowuje się na powierzchni biurka czy gdziekolwiek go położymy, wtedy ma tendencje do ślizgania się przy każdym dotknięciu.

 

Na dolnej krawędzi umieszczono wyjścia: słuchawkowe 3,5mm, zbalansowane 2,5mm oraz USB typu C. Standardowe wyjście słuchawkowe może również pełnić rolę wyjścia liniowego po ustawieniu odpowiedniej pozycji w menu (w tym przypadku system blokuje głośność na najwyższym poziomie), a USB może zostać wykorzystane nie tylko do przesyłu plików czy ładowania, ale również dzięki funkcji USB-DAC możemy wykorzystać M5s jako zewnętrzną kartę dźwiękową.

Lewy bok został przeznaczony na przyciski sterujące. Zmiana utworów/przewijanie znajdują się na skrajach bloku klawiszowego, natomiast play/pauza jest pomiędzy nimi. Dzięki temu, że przycisków nie ma dużo, są wyraźnie od siebie oddalone, a play jest większy rozmiarem, bardzo ciężko wcisnąć nie ten przycisk który chcemy. Dodatkowo na dole tej krawędzi umieszczono gniazdo na karty pamięci, które zostało zabezpieczone zaślepką znaną już z niższych modeli.

Z kolei prawy bok urządzenia zawiera tylko jeden element – wielofunkcyjne kółko. I mimo że tych funkcji jest mniej niż w przypadku M0, to należy mieć na uwadze iż odpowiada ono za kontrolę głośności przy obracaniu kółkiem, włącznik/wyłącznik przy dłuższym jego wciśnięciu oraz jego wygaszenie lub podświetlenie po krótkim przyciśnięciu.

Zazwyczaj wzrok skupimy jednak na froncie, który choć w całości jest przeszklony, to sam dotykowy wyświetlacz zajmuje tylko nieco ponad połowę jego powierzchni. Dokładnie jest to ekran o przekątnej 3,2 cala i rozdzielczości 320×480 pikseli. Kolory są całkiem dobrze nasycone, czerń jest wystarczająco czarna, a kąty widzenia zadowalające. Do tego dotyk działa responsywnie i jest dokładny, więc zawsze wybierzemy to co planowaliśmy. Niestety wydaje się, że ostatnio LG, które dostarcza wyświetlacze dla Shanlinga, nie ma szczęścia ze swoimi produktami, gdyż i tu znalazła się łyżka dziegciu – przy przewijaniu biblioteki audio czy opcji w menu, objawia się smużenie i całościowo wyświetlacz nieco odstaje od niedawno testowanego przeze mnie HiBy R3. Co prawda jest to odtwarzacz audio, więc nie potrzebuje wybitnego wyświetlacza, jednak przy tej cenie jest to jakiś minus.

 

Zastosowany system operacyjny, to MTouch 2.0, czyli rozwinięcie tego co widzieliśmy w Shanlingu M0. Aktualnie przypomina on mieszankę oprogramowania HiBy z Androidem i sprawdza się naprawdę dobrze. Już główne menu skrywa rzadko spotykany element, który z przyjemnością bym zobaczył w większości odtwarzaczy: przeciągając palcem od prawej do lewej, wysuwa nam się lista elementów menu, które mają być wyświetlane. Nie przeglądamy muzyki po tagach? Usuwamy wszystkie elementy z nimi związane. Nie interesują nas opcje systemowe albo nie korzystamy z ulubionych? To je usuwamy. I tak po kolei można wyczyścić główne menu ze wszystkich zbędnych elementów, dostosowując odtwarzacz do naszych potrzeb. Dodatkowo ikonki można ułożyć w wybranej przez nas kolejności, wystarczy odznaczyć wszystko, a następnie zaznaczyć potrzebne funkcje, system układa je w kolejności, w jakiej je wybraliśmy. Gdyby można było jeszcze kontrolować wielkość ikonek, byłaby pełnia radości.

Z góry również można wysunąć menu, które jest mocno wzorowane na smartfonach. Standardowo widzimy tam stan naładowania baterii, godzinę, ikony łączności, głośność oraz stan odtwarzania (play/pauza). Po jego rozwinięciu możemy zmienić wzmocnienie (niskie lub wysokie) włączyć lub wyłączyć wi-fi, bluetooth, blokadę głośności dla wygaszonego ekranu, zmienić jego jasność, albo przejść do opcji systemowych.

Opcje mamy podzielone na dwa segmenty. Wspomniane systemowe pozwalają ustawić tryb pracy wejścia USB (przesyłanie plików czy DAC), wyłączanie po zadanym czasie, połączenia bluetooth i wifi, zmienę motywu ikon czy aktualizacje oprogramowania (przez wi-fi lub z pliku umieszczonego na karcie pamięci). Z kolei w opcjach odtwarzania ustawimy domyślną głośność przy uruchomieniu M5s, miejsce w którym startuje (poprzednio odtwarzany utwór, miejsce w utworze w którym odtwarzanie się zakończyło lub brak wznowienia), odtwarzanie muzyki bez przerw, wzmocnienie, filtr cyfrowy, korektor (osiem ustawień predefiniowanych i trzy miejsca na własne), balans kanałów czy przechodzenie między folderami.

Ogólnie mamy więc dostęp do wielu aspektów pracy odtwarzacza, jednak nie miałem wrażenia przeładowania, dużo rzeczy okazuje się przydatna, a całość jest zrobiona przejrzyście i szybko orientujemy się co gdzie jest.

Z czego na razie nie możemy w pełni korzystać, to wi-fi. Oczywiście AirPlay czy DLNA działają, jednak na obsługę jakichś serwisów streamingowych musimy poczekać. Producent obiecał, że będzie Tidal, tak więc pozostaje czekać. Za to Shanling szykuje nam pewien dodatek, który może uprzyjemnić korzystanie z odtwarzacza, a mianowicie odpowiednik HiBy Link, więc będzie można sterować M5s za pomocą telefonu. Na razie aplikacja wyszła tylko w języku chińskim, ale wiedzmy, że coś się dzieje.

Jeśli natomiast myślimy o tym, by wykorzystać odtwarzacz jako DAC przy komputerze, należy mieć na uwadze to, że jak w zdecydowanej większości gdy do tego zadania zaprzęgamy DAP-a, pojawia się opóźnienie w przesyłaniu dźwięku względem obrazu, więc nadaje się on do słuchania muzyki, ale już oglądanie filmów czy gry lepiej przeznaczyć na coś pomyślanego pod tym kątem.

Czas pracy na jednym ładowaniu, jaki deklaruje producent, to 16 godzin na zwykłym wyjściu słuchawkowym oraz 9 na zbalansowanym i dość dobrze pokrywają się one z rzeczywistym wynikiem, jaki odtwarzacz osiąga na niskim wzmocnieniu i głośności ustawionej na kilkanaście procent.

Pod względem mocy ciężko uznać M5s za bestię, ale ma solidne 130 mW przy 32 Ohm na zwykłym wyjściu słuchawkowym oraz 300 mW przy 32 Ohm dla balansu, co wystarcza do napędzenia mniej wymagających słuchawek domowych. Jednocześnie w kwestii szumów generowanych przez odtwarzacz, mamy niemal całkowitą ciszę ona obu wyjściach.

Brzmienie

Shanling M5s zagrał w towarzystwie: Do odsłuchów posłużyły: Audio-Technica M60X, AudioQuest NightOwl, Aune E1, Campfire Audio Jupiter, Fostex TH610, HiFiMAN HE-400i, iBasso IT01s, iBasso SR1, MEE Audio P1, Oriolus Mellianus.

Shanling M5s oparty jest na dwóch kościach AK4493EQ i gra dokładnie tak, jak po AK można się spodziewać. Koniec. No, może nie do końca koniec, ale coś w tym jest.

Bas jest zwarty i szybki, ale również lekko ocieplony, dający wrażenie gładkości dźwięków. Nie mamy tu szaleństwa na dole, całość jest ładnie poukładana, sprężysta, nigdy nie przesadzona. Na całe szczęście nie znaczy to wcale, że wieje nudą czy że mamy tu jakieś braki. Absolutnie nie. Schodzi nisko, wybrzmiewa odpowiednio długo, poszczególne dźwięki trzymane są w ryzach, więc nie mamy efektu ich zlewania się, co mogłoby dusić dynamikę. Jeśli jednak ktoś oczekuje dzikiego, nieokiełzanego basu, to nie tędy droga.

Tony średnie, to kontynuacja tego co słyszymy na dole. Jest więc nuta ciepła, wysoka dynamika i dość równa prezentacja średnicy. Dość równa, ale nie płaska, gdyż nie da się nie zauważyć, że mocniej zaznaczono jej niższe zakresy, niż te pnące się ku sopranom. Daje to dwa efekty: po pierwsze M5s jest dość wybaczający w kwestii słabych nagrań, nie rzucając w słuchacza wszystkimi błędami realizacji; po drugie dostajemy dość miękki przekaz (nie mylić z zamulonym czy misiowatym), poprawiający poczucie intymności w muzyce. Taka prezentacja lepiej wpisuje się w muzykę spokojniejszą, opartą na żywych instrumentach i wokalach, gdzie dźwięk będzie nas otulała. Oczywiście jeśli chcemy dostać kopa w uszy na metalu czy techno, to żaden problem, będzie to jednak wymagało nieco staranniejszego doboru słuchawek.

To co naprawdę może zauroczyć, to wokale – bliskie, głębokie, bez zbędnej nosowości czy dodatkowych sybilantów. Wyraźna wibracja głosów, przy ich intymnej obecności, to wręcz gwarancja wystąpienia ciarek. Tu Shanling trochę czaruje, nie stara się być neutralny, ale jakże przyjemne są to czary…

Tony wysokie nie odstają od niższych pasm i tu również jest łatwo, gładko i przyjemnie w odbiorze. Soprany ciągną się wysoko, ale nie ma w nich ostrości, tylko spójne, delikatnie ocieplone i naturalne brzmienie, dobrze wpasowujące się w ogólny charakter M5s. Czego mi osobiście czasami brakowało, to dodatkowej iskry doświetlającej skrzypce czy trójkąt, takiej przysłowiowej kropki nad „i”, która da dodatkową porcję dreszczy. Natomiast absolutnie nie można narzekać na głębię oraz wybrzmiewanie instrumentów operujących w tym zakresie – całość sprawia wrażenie wręcz skrojonej na długie odsłuchy, gdzie obok wysokiej jakości dźwięku nie ma miejsca na nieprzewidzianą agresję.

Scena początkowo wydaje się skoncentrowana blisko słuchacza, ale szybko można dostrzec, że tak naprawdę dotyczy to pierwszego planu, a w tle dzieje się niemało ciekawych rzeczy. Co prawda Shanling stawia bardziej na szerokość niż głębokość przekazu (choć ciężko powiedzieć, żeby głębi brakowało), ale ogólna budowa przestrzeni jest całkiem ciekawa. Sięga daleko i lekko rozmywa swoje brzegi, dzięki czemu mamy wrażenie, że niknie powoli na horyzoncie, a nie nagle się ucina. Do tego dochodzi wysoka holografia wynikająca z dobrej separacji kanałów oraz wyczuwalnej odległości pomiędzy poszczególnymi planami, więc mamy poczucie naturalności w tworzonej otoczce.

Szczegółowość jest dobra, odpowiednia dla sprzętu z tej półki cenowej, jednak została ona nieco ukryta pod miękkim płaszczykiem muzykalności. Większość detali mamy na powierzchni, a subtelne zmiany w brzmieniu instrumentów są od razu wyłapywane, natomiast po te drobinki mikrodetali, które są poukrywane w tle, musimy się wsłuchać. Jeśli jednak dysponujemy odpowiednim kompanem (znaczy się słuchawkami), to jak najbardziej je znajdziemy.

Pod względem synergii, czasami Shanling M5s potrafi zaskoczyć. Na pewno w większości przypadków dobrze się zgrywa ze słuchawkami grającymi mniej lub bardziej klasycznym V, gdzie dodatkowo podbite skraje pasm dodają mu wigoru. Tak więc Fostexy TH610, iBasso IT01s czy MEE P1 potrafiły pokazać, że nawet ostre łojenie nie jest mu obce, ale można je brać w ciemno do tego odtwarzacza, gdyż z nim w parze radzą sobie praktycznie z każdą muzyką. Tu było jednak pierwsze z zaskoczeń, a mianowicie brzmienie Aune E1 – chyba jeszcze nie słyszałem by grały tak wyrównanym i kontrolowanym dźwiękiem, wręcz z delikatnie rozjaśnioną górą. Wydaje się, że Shanling stroi swoje odtwarzacze używając tych słuchawek, gdyż po M0, również i M5s świetnie się z nimi zgrywają.

Cieplejsze Audio-Technica M60X oraz AudioQuest NigthOwl, to tak naprawdę odmienne końce brzmienia. Przenośne nauszniki od AT, to dynamiczne rozrywkowe granie, z których bohater dzisiejszej recenzji wyciska sporo detali i ogólnie pojętej klasy brzmienia, pozostawiając im ich własny charakter. Z kolei Sowom klasy nie brak, jednak bywają wybredne synergicznie. Tu bardzo uzależniają wrażenia od muzyki: koncert Mozarta na dwie wiolonczele i jest wręcz emocjonalnie oraz przepięknie, z kolei metalowy Bodycount to już niestety dość suchy i jałowy przekaz.

Wśród słuchawek równiejszych, Oriolus Mellianus oraz Hifiman HE-400i (ze względu na wymogi prądowe, zalecam podpinanie ich tylko po balansie), nie dostrzegłem żadnych problemów – jest bezpiecznie, gładko, ale i bogato w detale. W duecie z nimi Shanling radził sobie ze wszystkim, ale one najbardziej pokazywały brzmienie, które go cechuje i predysponuje do łagodniejszej muzyki.

Na koniec zostały dwie pary: Campfire Audio Jupiter oraz iBasso SR1. Opierając się na wcześniej wymienionych słuchawkach, mógłbym dać rękę, że się świetnie zgrają. I teraz bym chodził bez ręki… Po wpięciu w M5s obie pary zachowały się bardzo podobnie, wyraźnie oddalając muzykę od słuchacza, przy jednoczesnym zawężeniu sceny i wycofaniu wokali. Skąd takie brzmienie? Ciężko powiedzieć, gdyż nie są to słuchawki podobnie do siebie grające. Chyba po prostu Shanling się z nimi nie lubi.

Konkurencja? Na pewno iBasso DX150 z modułem AMP7. Wiele je łączy i wiele dzieli, przez co ich wybór niekoniecznie jest prosty. Dźwiękowo prezentują podobny poziom jakościowy, a i niewiele się różnią przekazem. Oba są gładkie oraz dość neutralne, jednak gdy Shanling M5s jest niejako spokojnym dżentelmenem, który wszystko robi świetnie i z wysoką kulturą, tak iBasso jest jego bardziej zadziornym kolegą z klubu brydżowego, który już trochę się rozpycha łokciami, jest bardziej przebojowy. Nieco jaśniejszy i bardziej energiczny, ale nie tak bezpieczny jak Shanling, w większym stopniu narzucający swój sposób grania, co może być i wadą i zaletą. Od strony ergonomicznej, M5s zdecydowanie wygrywa swoją poręcznością, gdyż jest mniejszy i lżejszy, a także lepiej wykonany. DX150 z kolei oferuje pełnego Androida, więc mamy serwisy streamingowe, możemy wymienić aplikację do odtwarzania muzyki, czy przejrzeć pocztę. Dodatkowo dochodzą w nim wymienne moduły wzmacniacza.

Sięgając na trochę niższy przedział cenowy, znajdziemy tam odtwarzacz firmy Shozy. Alien+, to nie jest już kolega z klubu brydżowego, tylko przodownik proletariatu. Prosty, czasami wręcz prostacki, pod względem konstrukcji oraz oprogramowania wręcz przedstawiciel prehistorii wśród odtwarzaczy. I choć nie ma tych wszystkich bezprzewodowych dodatków, kolorowych wyświetlaczy i innych dobrodziejstw burżuazji, to potrafi zagrać jak sprzęt przeznaczony na biurko, a nie do kieszeni. Wyższa analiza, mocniej kreowana scena, świetna dynamika, to są rzeczy, którymi potrafi przeskoczyć wyżej wspomniane odtwarzacze. Rozmiarowo plasuje się między nimi, ale za jego dźwięk należy zapłacić szybkim drenowaniem baterii.

Ciekawą alternatywą może być też The Bit Opus#1S. Trochę cieplejszy od M5s, bardziej nasycony, ale ciągle gładki i dość neutralny. Nie ma w nim już tak wielkiej sceny jak w pierwszym Opusie, ale ciągle potrafi ona zaskoczyć swoim rozbudowaniem. Natomiast funkcjonalnie już trochę od Shanlinga odstaje, gdyż nie obsługuje połączenia wi-fi, jest większy i nie tak intuicyjny w obsłudze. Trzymając się wcześniejszych porównań, ani to dżentelmen, ani proletariusz, bardziej artysta, nieco marzycielski, ale potrafiący tworzyć urokliwe krajobrazy 😉

Podsumowanie

Shanling M5s to kolejny udany odtwarzacz tego producenta. Świetnie wykonany, posiadający bardzo dobre oprogramowanie, a przede wszystkim wybornie brzmiący: z wysoką kulturą, gładko i niemęcząco, a jednocześnie z dużą szczegółowością i rozbudowaną sceną. Na pewno jest to niezwykle bezpieczny wybór przy zakupie DAP-a i dobry punkt wyjściowy w stronę bardziej specyficznego grania, jeśli ta naturalna neutralność zacznie nam doskwierać. Dodatkowo ma niemal wszystkie funkcje spotykane w przenośnych odtwarzaczach, a dwukierunkowa obsługa protokołu bluetooth pozwala na pewne ominięcie braku bezpośredniego streamingu muzyki z sieci.

Dla mnie wielka niespodzianka na plus, gdyż spodziewałem się po prostu zdecydowanego rozwinięcia projektu M0, a dostałem coś więcej. Coś, co zdecydowanie polecam każdemu sprawdzić.

Zalety:

  • zrównoważone i gładkie brzmienie o wysokiej kulturze przekazu,

  • rozbudowana scena z bogatą holografią,

  • dopracowany system operacyjny,

  • intuicyjna obsługa,

  • wysoka jakość wykonania,

  • dobry czas pracy na baterii,

  • osobny plus za dobrze wykonane skórzane etui.

Wady:

  • trochę brakuje dodatkowej iskry na górze,

  • nie w pełni wykorzystane wi-fi (na razie brak streamingu),

  • szkło na pleckach ładnie wygląda, ale się ślizga,

  • przeciętnej jakości wyświetlacz jak na ten przedział cenowy.

Za użyczenie Shanlinga M5s do testów, Muzostajnia serdecznie dziękuje sklepowi

Audeos

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s