Cyberdrive EX-2, znany również jako Seiun Player, to mały odtwarzacz audio, który powstał dzięki akcji crowdfundingowej prowadzonej na platformie Indiegogo i którego wyceniono na 70 dolarów. Jest to niejako projekt poboczny, gdyż producent większość swoich sił rzuca na bardziej zaawansowane konstrukcje przypominające smartfony, ale zaryzykowałem trochę swoich pieniędzy na malucha i zacząłem odliczać dni do jego przybycia. Jednak znacznie przedłużająca się wysyłka, słaby kontakt z producentem (tu podziękowania dla BigMarasa z AudioHeaven za wielką pomoc z wyciąganiem o nich informacji) i zgłaszane problemy przez użytkowników pierwszych egzemplarzy wywoływały u mnie spadek oczekiwań, ale w końcu dostałem go w swoje ręce, już w poprawionej rewizji. Czy warto było czekać? O tym napiszę w kilku kolejnych akapitach.

EX-2 trafił do mnie w estetycznym kartoniku, w którym znajdziemy odtwarzacz, krótki (i ładny) przewód USB służący do ładowania baterii i wgrywania muzyki oraz instrukcję oraz kartę gwarancyjną. Tak więc w pełni standardowe wyposażenie w tego typu produktach. Ważne, że opakowanie spełnia swoją funkcje zabezpieczającą odtwarzacz przed uszkodzeniem.

Specyfikacja Cyberdrive EX-2:
– 24-bitowy procesor audio Hi-Res wbudowany w procesor Cortex M3,
– obsługa plików 192KHz/24bit APE/FLAC/WAV oraz tradycyjnie MP3/WMA/AAC do 320kbps/16bit (wbrew informacjom producenta, format OGG nie jest wspierany),
– wyjście słuchawkowe o mocy 40mW/16 Ω oraz impedancji poniżej 1 Ω,
– współczynnik zawartości harmonicznych (THD) równy 0,009%,
– zakres dynamiki na poziomie 100dB,
– nagrywanie w formacie WAV do 192KHz/24bit,
– głośnik mono o mocy 100mW,
– wyświetlacz OLED o przekątnej 1,04 cala i rozdzielczości 128*32,
– obudowa o wymiarach 95x25x10mm,
– bateria 500mAH, umożliwiająca odtwarzanie plików Hi-Res przez 12 godzin (realnie około 10 na jednym ładowaniu), a formatów stratnych do 24 godzin (realnie około 20),
– obsługa kart microSD do 128GB (w mojej wersji brak pamięci wewnętrznej dostępnej dla użytkownika),
– całością zarządza Micro Linux.

Odchodząc od suchych liczb, spójrzmy na samą bryłę odtwarzacza:
Jest on smukły i lekki, przypomina kształtem pierwszego iPoda Shuffle. Użyte materiały mówią nam o dość niewygórowanej cenie, jaką przyjdzie nam zapłacić za EX-2 i wyraźnie odstają od konkurentów spod znaku Fiio lub xDuoo.
Front, to ładnie zbierająca odciski palców szybka naklejona na czarny plastik, na której umieszczono znaczek certyfikatu Hi-Res Audio, nazwę Seiun, oraz wbudowano głośniczek i ekran. Całe szczęście wyświetlacz jest czytelny w świetle słonecznym, co bywa zmorą wielu konkurencyjnych grajków (choćby xDuoo X2 czy w nieco mniejszym stopniu xDuoo X3 i Sansa Clip+).
Górna krawędź, to nasze „centrum sterowania”, a więc wszystkie cztery przyciski, jakie przewidział producent. Mają one wyraźny klik, łatwo je wyczuć pod palcem i nie powinno być problemów z ich przypadkowym wciśnięciem, choć nieco grzechoczą, gdy potrzęsiemy odtwarzaczem. Od lewej strony umieszczono: cofanie, którego dłuższe przyciśnięcie pokazuje dokładny stan baterii; następnie dwa przyciski służące do poruszania się po menu, zmiany utworów, a przy dłuższym przytrzymaniu również do zmiany głośności; natomiast z prawej strony mamy przycisk power, odpowiadający również za zatwierdzenie wybranych pozycji, a także wstrzymywanie i wznawianie odtwarzania lub nagrywania.

Cyberdrive EX-2 - góra
Cyberdrive EX-2 w kanapce pomiędzy iPodem Shuffle 1gen oraz Sansą Clip+

Na dolnej krawędzi umieszczono dwa gniazda: micro-USB typu B do ładowania oraz przesyłu danych i gniazdo na karty pamięci microSD. To drugie zostało bardzo dobrze wpasowane w obudowę, gdyż ani karta nie wystaje, ani nie trzeba mieć długich paznokci by ją wyciągnąć. Niby banał, ale większość odtwarzaczy z którymi miałem do czynienia, cierpiała na jedną z tych dwóch dolegliwości.

Cyberdrive EX-2 - dół
Cyberdrive EX-2  ciągle w  tej samej kanapce

Prawa krawędź, to miejsce na mini-jack, mikrofon oraz diodę informującą o pracy EX-2. Po przeciwnej stronie nie ma nic.

Cyberdrive EX-2 - jack
Z tyłu znajdziemy tylko oznaczenie modelu oraz miejsce gdzie go wyprodukowano, a trochę szkoda, że tego miejsca nie wykorzystano lepiej, choćby dodając klips do przypinania odtwarzacza do paska czy ubrania.

Ale odłóżmy suche dane i przejdźmy do użytkowania:
Cyberdrive EX-2 uruchamia się około 10 sekund, więc żaden z niego demon szybkości. Gdy już jest gotowy do pracy, musimy pamiętać, że automatycznie ustawia on głośność na poziomie 12 kresek (na 32 możliwych). Nie jest to może próg bólu, ale jednak przy odsłuchach w spokojnych warunkach warto zejść kilka decybeli niżej z głośnością. Na całe szczęście zapamiętuje miejsce w którym skończyliśmy słuchać przed wyłączeniem naszego grajka.
Wyświetlacz podczas odtwarzania oferuje nam trzy linijki tekstu, w których zawarto nazwę pliku, dane o jego formacie, czas trwania utworu oraz poziom głośności. Natomiast w trakcie przeglądania biblioteki, mamy raptem dwie linijki, więc jeśli ktoś faktycznie zamierza włożyć tu 128GB muzyki, to lepiej niech dobrze ją posegreguje (pamiętając, że na karcie muszą być katalogi Music oraz Record), bo inaczej dłużej będzie klikał po menu niż słuchał tego czego chce. Jednak nawet w takiej sytuacji będzie to utrudnione ze względu na uwielbiany przez Chińczyków sposób segregacji danych na karcie – najwidoczniej uważają oni, że alfabetycznie ułożone foldery są mało zabawne i lepiej je wyświetlać według dat wgrania do pamięci. Dotyczy to zarówno katalogów, jak i pojedynczych plików i inaczej się nie da, bo EX-2 nie obsługuje tagów. Na całe szczęście istnieją programy typu DriveSort, które pozwalają odpowiednio posegregować naszą kolekcję na karcie pamięci.

Cyberdrive EX-2 - ekran
Ekran odtwarzania

Lecz gdy już się pogodzimy z takimi utrudnieniami, to szybko okazuje się, że sama obsługa odtwarzacza jest prosta. Całość odbywa się za pomocą ikonek oraz nazw plików i katalogów. A że opcji praktycznie nie ma, to i zgubić się ciężko. Wśród dostępnych rzeczy mamy: odtwarzanie, nagrywanie, zmiana kolejności odtwarzania (kolejne pliki lub losowo w obrębie katalogu), tryb odtwarzania (jednorazowe odtwarzanie folderu, powtarzanie katalogu, powtarzanie jednego utworu) oraz zmiana języka menu. Możemy wybrać język polski, ale z tego co zauważyłem, używany jest on tylko przy komunikatach o nieobsługiwanych plikach. Korektor? Brak. Gain? Brak. Gapless? Brak. I tak można dalej wymieniać czego jeszcze nie ma – tu tylko podpinamy słuchawki, włączamy muzykę i się nią cieszymy. Czego mi faktycznie brakuje, to obsługa gapless lub plików CUE, dzięki którym by było możliwe słuchanie nagrań koncertów bez przerw pomiędzy utworami.

Cyberdrive EX-2 - opcje
Wszystkie dostępne opcje na jednym ekranie

Niestety ograniczenia w ilości przycisków pozbawiły nas jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie nie ma możliwości przewinięcia utworu do przodu. Krótkie kliknięcie przenosi nas do kolejnego pliku, przytrzymanie zmienia poziom głośności.
Warto również napisać o dwóch rzeczach, które odczują właściciele słuchawek o niskiej impedancji lub dużej czułości. Po pierwsze, elektronika odtwarzacza szumi i są to zakłócenia nieco większe niż na Fiio X1, ale słyszalnie niższe niż przy xDuoo X2, mniej więcej poziom Clipa+, więc dla większości osób akceptowalny. Po drugie, każde przejście między utworami wywołuje dźwięk podobny do tego, jakie generowało przewijanie kasety magnetofonowej. Oba przypadki będą dla wielu niezauważalne, ale już słuchając muzyki na Jupiterach od Campfire Audio przeszkadzały one przy niezbyt głośnym słuchaniu.

Na koniec tej części wspomnę o ciekawostkach, które prawie nigdy nie będą wykorzystywane przez nabywców:
– Wbudowany głośnik gra. I nawet nie jest tak tragiczny jak się spodziewałem, gdyż wieczorem był słyszalny w całym pokoju, przy głośności ustawionej na 20 kresek. Poziom jaki prezentuje, to mniej więcej przeciętny telefon komórkowy, więc jeśli ktoś lubi publicznie słuchać muzyki ze smartfona, to już nie musi rozładowywać w nim baterii. Pewnym minusem jest to, że aktywuje się każdorazowo po wypięciu słuchawek z gniazda. Oczywiście po ich ponownym podłączeniu, głośnik zostaje wyciszony.
– Mikrofon zbiera otoczenie zaskakująco dobrze. Po odtworzeniu materiału testowego, rozmowa jaka się obok toczyła była wyraźna, łatwo można było rozpoznać poszczególne głosy, mimo ich przyciemnienia, a i przejeżdżające za oknem samochody załapały się do nagrania. Jest tu jednak pewien feler, a mianowicie zakłócenia generowane przez elektronikę – stałe i okresowe trzaski towarzyszą przez całą długość odsłuchu materiału. Być może chodziło o oddanie klimatu starych płyt gramofonowych, ale osobiście stawiam na cięcia budżetowe, które odbiły się na czystości sygnału.

Jednak dość już o technikaliach i obsłudze, zajmijmy się brzmieniem.
Jako konkurentów w tym starciu postawiłem następujące odtwarzacze: iPod Shuffle 1gen, xDuoo X2 (fw 6.0), xDuoo X3 (fw 1.1), Fiio X1 (fw 1.6) oraz Sansa Clip+ (Rockbox).
Słuchawki towarzyszące, to następująca gromada: Custom Art Pro330v2, MEE audio P1, Mee M6 Pro, Phonak Audeo PFE012 (szare filtry), Ostry KC06A, Rock Jaw Alfa Genus V2 oraz OnePlus Icons.

Pięciu wspaniałych
Pięciu wspaniałych (od lewej): xDuoo X3, Sansa Clip+, Cyberdrive EX-2, iPod Shuffle 1gen, Fiio X1

Tradycyjnie zacznę od basu. Jest go mniej niż w xDuoo X2, ale więcej niż u reszty konkurentów, choć oczywiście Rockbox zainstalowany na Sansie pozwala na szybkie zniwelowanie tej różnicy. Oczywiście nie są to duże różnie, w końcu nie mamy do czynienia z odtwarzaczami nastawionymi na dyskotekowe granie i można założyć, że basu jest mniej więcej tyle ile powinno być, a całość grania i tak korygujemy słuchawkami. Ważne jednak, by słuchawki nie były zbyt trudne do napędzenia – Audeo, CA Pro330 oraz MEE P1 już tracą w niższych rejestrach przez braki mocowe EX-2, co objawia się spadkiem dynamiki dźwięku i słabszym uderzeniem.
Jeśli jednak już wybierzemy odpowiedni zestaw, miłym zaskoczeniem jest charakterystyka dołu, jaką oferuje Cyberdrive. Nie rozłazi się w stronę średnicy jak Fiio, a raczej ciągnie go w stronę sub-basu, z lekkim akcentem w środku, podobnie jak w xDuoo X3 oraz iPodzie. Przez to czasami może się wydawać, że nie jest go specjalnie dużo, ale jak tupnie, to od razu wszystko pojawia się na swoim miejscu. Przy tym jest to bas dynamiczny i zwarty, choć może mu brakować wypełnienia, jakie możemy spotkać w kilkukrotnie droższych modelach.

Tony średnie są nieco ocieplone, ale i wyraziste, z lekkim podbiciem na przełomie z sopranami. Wśród konkurentów, jakich przeciw niemu wystawiłem, Cyberdrive jest najjaśniej grającym odtwarzaczem i stoi niejako w opozycji do filozofii brzmienia Fiio X1, przypominając nieco starą Szufelkę.
EX-2 z jednej strony oferuje brzmienie swobodne, z drugiej ta część pasma jest nieco zapiaszczona, szczególnie w okolicach basu. Bardzo dobrze wypadają żywe instrumenty, oferując granie naturalne i zróżnicowane. Choć mam pewną uwagę odnośnie gitar akustycznych – mają lekko metaliczny przydźwięk, co na dłuższą metę może przeszkadzać. Nieco gorzej nasz bohater sprawdza się w elektronice, gdzie większe nasycenie w produktach xDuoo oraz Fiio lepiej wpisuje się w taką muzykę. Jednak znów chciałbym przypomnieć, że nie są to duże różnice, żeby ktoś nie pomyślał, że jest tu jakaś tragedia.
Wokale są oddane poprawnie, choć zostały odsunięte od słuchacza, przez co czasami brakuje w nagraniach intymności i zmniejsza się siła mocniejszych męskich głosów. Z kolei delikatny i zwiewny śpiew kobiecy potrafi czarować swoim rozciągnięciem. Należy przy tym pamiętać, że ze względu na wspomniane podbicie wyższej średnicy, czasami Cyberdrive zbytnio eksponuje sybilanty, co w połączeniu ze słabszymi nagraniami i jasnymi słuchawkami, może okazać się mocno nieprzyjemne. Oczywiście w dużej części jest to powiązane z charakterystyką brzmienia słuchawek, jednak takie agresywne sybilanty obecne na EX-2 u konkurentów nie występowały lub pojawiały się w ograniczonym zakresie.

Tony wysokie, to najsłabszy element dźwiękowy, jaki tu znajdziemy. Niby ładne, niby dźwięczne, ale brakuje im odpowiedniego rozciągnięcia, za szybko się chowają w tle. Dość mocno przypominają te, jakie oferuje Sansa Clip+. Nieco bardziej zwarte i dynamiczne, ale jednak do nich podobne. O ile przy skrzypcach sama ich barwa ratuje sytuację, tak już talerze perkusji są wyraźnie zapiaszczone i brak im dłuższego wybrzmiewania. Całe szczęście uniknięto cyfrowego nalotu rodem z Fiio X1, ale wad to nie przykrywa.

Scena dźwiękowa oferowana przez EX-2 jest całkiem spora i przewyższa wszystkie znane mi odtwarzacze w tej cenie. Poszczególne plany są dobrze zarysowane, nie zlewają się ze sobą, a ich ułożenie jest nie tylko na boki, ale również do przodu i nieco w płaszczyźnie góra-dół. Czego może brakować, to tzw. powietrza pomiędzy instrumentami, większej swobody i naturalności w rozłożeniu planów.
Szczegółowość jest na dobrym poziomie jak na tą półkę cenową i wypada w okolicy xDuoo X2, wyprzedzając Sansę Clip+, ale zostając w tyle za droższą konkurencją. Co prawda akcent przy sopranach daje wrażenie większej ilości detali, jednak jest to złudne i przy bardziej krytycznym słuchaniu szybko zostaje obnażone. Ale w połączeniu z dobrą sceną, otrzymujemy poprawną holografię, pozwalającą wyłapać i scharakteryzować źródła dźwięku.

I tu w sumie można kończyć, rzucając tylko kilka słów podsumowania.
Cóż, na pewno na chwilę obecną Cyberdrive EX-2 jest odtwarzaczem mocno egzotycznym. Po skończonej akcji crowdfundingowej trafił do przedsprzedaży na stronie producenta, więc nawet nie jest oficjalnie dostępny. Jednak czy warto zainwestować w niego 70 dolarów? Moim zdaniem tak.
Może nie strąci z piedestału znacznie droższych grajków, ale za to jest udanym przedstawicielem wymierającego gatunku: odtwarzaczy małych, lekkich, obsługiwanych klasycznymi przyciskami i skupionych na muzyce. Tu prócz modeli Sansy z serii Clip, xDuoo X2 i iPoda Shuffle, nie dostaniemy praktycznie nic sensownego. A przecież EX-2 gra lepiej niż Sansa, jest mniej toporny od xDuoo, a w porównaniu do iPoda przyda się ekran i wsparcie większej ilości formatów muzycznych.
Wśród porównywanych tu odtwarzaczy, Cyberdrive najwięcej wspólnego ma z Szufelką. Jest jaśniej, szerzej, ale czuć w tym pewne podobieństwo. xDuoo X2 z oprogramowaniem w wersji 7.0 teoretycznie też by mógł się tu zbliżyć, ale jednak fw 6.0 daje mu jego własny charakter, ciepły oraz rozrywkowy i zdecydowana większość osób właśnie przy nim pozostaje. Za to jak ktoś lubi granie Fiio X1 i szuka małego odpowiednika, to zdecydowanie nie tędy droga.
Tu dostajemy paluszka o przyjemnym, lekko rozjaśnionym i angażującym graniu, które nie sprawia problemów synergicznych ze słuchawkami (no, prócz tych mocno sybilujących). Do tego prosta obsługa, przyzwoita bateria oraz stabilne, choć ubogie oprogramowanie. W bonusie funkcja dyktafonu i malutki głośniczek, więc czego chcieć więcej? Pewnie klipsa, lepszej jakości materiałów i korektora programowego, ale widać nie można mieć wszystkiego…

Reklamy