KC06A, to drugi z modeli słuchawek chińskiej marki Ostry, który do nas zawitał dzięki firmie AudioHeaven. Tym razem jest to konstrukcja dokanałowa, a nie douszna, jak w przypadku wcześniej recenzowanych KC08.

Na światowym rynku są one dostępne już od 2014 roku, u nas stanowią jednak nowość i zostały wycenione na przystępne 299 złotych. Czy po bardzo dobrym modelu dousznym również KC06A okażą się równie udanym produktem? Nie omieszkałem tego sprawdzić.

 

Słuchawki otrzymujemy w ciekawym kartonowym opakowaniu, z nietypowo wyciętym okienkiem do podglądu kopułek oraz wtyku mini-jack. Tradycyjnie umieszczono na wierzchu oznaczenie modelu oraz podstawowe dane techniczne. W środku jest wsuwka zawierającą same słuchawki wraz z akcesoriami, w skład których wchodzą:

  • trzy pary nakładek z szerokim otworem (rozmiary S, M oraz L), akcentujące tony średnie i wysokie,

  • trzy pary nakładek z wąskim otworem (rozmiary S, M oraz L), najbardziej zbalansowane,

  • para nakładek z filtrem (rozmiar M), akcentująca bas oraz ocieplająca brzmienie,

  • woreczek do transportu słuchawek,

  • żabkę do przyczepiania przewodu do ubrania,

  • parę prowadnic utrzymujących kabel za uchem,

  • instrukcję obsługi.

Jak widać dodatków mamy nadzwyczaj sporo jak na ten przedział cenowy, choć z chęcią bym zobaczył sztywne etui zamiast woreczka, oraz trzy pary tipsów z filtrem zamiast jednej. Dość ciekawe jest to, że ta ostatnia uwaga w części egzemplarzy KC06A jest spełniona, gdyż producent wprowadził je na rynek w dwóch wersjach wyposażenia. Choć akurat ta bogatsza jest już ciężko dostępna, Ostry aktualnie oferuje dodatki wedle zamieszczonej tu listy, a dodatkowe nakładki sprzedaje osobno.

 

Same słuchawki zostały wykonane z metalu oraz tworzywa sztucznego i prezentują się agresywnie oraz nowocześnie. Dynamiczne linie charakteryzujące kształt samych kopułek, jak i malowań na nich umieszczonych, połączone z kontrastowymi kolorami (czerń z dodatkiem srebra oraz czerwieni) zwracają na siebie uwagę i przyciągną wzrok niejednej. Na całe szczęście nie zapomniano również o ergonomii – KC06A są wygodne i nie sprawiają problemu zarówno przy noszeniu kabla za uchem, jak i klasycznie puszczonego od razu w dół. Jest to zasługa niedużych rozmiarów kopułek, oraz dobrego wyprofilowania ich części przylegającej do skóry. Dodatkowo przy kablu prowadzonym za uchem, prawie całe obudowy chowają się w małżowinie, więc dla osób lubiących zasypiać w słuchawkach może to być całkiem interesujący wybór.

Gdy się bliżej przyjrzymy,  to na słuchawkach znajdziemy po dwa otwory wentylacyjne – jeden przy tulejce (jej rozmiar, to T400), drugi na kopułkach zaraz przy elastycznych odgiętkach wyprowadzających przewód z obudowy.

Izolacja stoi na dość dobrym poziomie jeśli poprawnie dobierzemy nakładki, dzięki czemu nie ma potrzeby nadmiernie podbijać głośności podczas poruszania się po mieście.

 

Kabel sprawia bardzo dobre wrażenie i wydaje się udanym kompromisem pomiędzy elastycznością i wytrzymałością. Nie ma tendencji do plątania się, nie zapamiętuje wcześniej przybranego kształtu, ma rozsądną średnicę i jest mało podatny na efekt mikrofonowania. Same przewody zostały pokryte półprzezroczystą izolacją w kolorze brązowym, więc widzimy w jaki sposób zostały one skręcone, a widoczne żyły miedzi w rdzawym kolorze sprawiły, że producent nazwał swój kabel dość obrazowo: wstążka krwi.

Ciekawie prezentuje się spliter, którego kształt może kojarzyć się z lotką strzały. Ma to charakter wyłącznie ozdobny, ale takie małe szczególiki mogą się podobać.

Wtyk mini-jack, to konstrukcja prosta i wąska, na wejściu której umieszczono krótką gumową odgiętkę. Wygląda to estetycznie, etui od telefonów nie będą przeszkadzały przy wpinaniu słuchawek do źródła, ale jednak zastosowanie konstrukcji łamanej wraz z nieco dłuższą odgiętką dałoby poczucie większej długowieczności.

 

Czas jednak zostawić z boku cechy fizyczne i przejść do brzmienia.

Jako źródła dźwięku posłużyły: Samsung Galaxy S6, Fiio X1, xDuoo X3, Colorfly C10, Shozy Alien oraz xDuoo XD-05.

 

Bas daje o sobie znać już od pierwszych chwil odsłuchu. Jest mocny, dynamiczny i dobrze wypełniony. Choć główny akcent został położony w jego środkowej części, to nie odbywa się to kosztem najniższych tonów. KC06A potrafią solidnie zawibrować na samym dole, jednocześnie utrzymując dźwięk pod kontrolą, dzięki czemu stopa perkusji potrafi się odwdzięczyć solidnym uderzeniem. Wyższy bas również jest podbity, jednak tylko na tyle by ocieplić dźwięk, jednocześnie unikając stłaszenia tonów średnich.

Co istotne, całościowo nie jest to bas przesadzony ilościowo, a osoby lubiące mocne dyskotekowe wibracje mogą się rozczarować. Tu jest rozrywkowo, ale również uniwersalnie: rock, muzyka elektroniczna, pop czy blues, KC06A potrafią się odnaleźć w każdym z tych gatunków. Gdzie mnie nie przekonały te słuchawki, to muzyka poważna – tu niestety wiolonczele w parze z kotłami potrafią sprawić, że bas się pogubi, a nagrania stracą rozmach.

 

Tony średnie są ciepłe, lekko cofnięte i zmiękczone, nakierowane bardziej na relaks niż krytyczną analizę nagrań. Poszczególne dźwięki rysowane są grubszą linią, oferując dużą muzykalność, jednak kosztem gorszego wyczucia szczegółów. Nie znaczy to oczywiście, że te dokanałówki pozbawiają muzykę detali, tu po prostu czasami trzeba po nie sięgnąć, wsłuchać się nie tylko w melodię, przez co trochę cierpią instrumenty strunowe, takie jak fortepian czy harfa.

Natomiast sama barwa dźwięków jest ciekawa i podobnie jak bas, łatwo się wpasowuje w różne gatunki muzyczne, ze szczególnym uwzględnieniem nowoczesnej „muzyki radiowej”. Jest gładko i przyjemnie, a przez cofnięcie wyższej średnicy łatwo ukryć kiepską jakość nagrań.

Jednak przez tę ostatnią cechę nieco słabiej wypadają wokale, trochę oddalone od słuchacza, pozbawione części intymności i blasku, choć z drugiej strony nie są podatne na sybilizację. Nie jest to poważne zniekształcenie, podczas odsłuchów w biegu łatwo to przeoczyć, jednak przy spokojnym słuchaniu w domu jak najbardziej odczuwalne. Jest to szczególnie zauważalne w przypadku głosów kobiecych, które są bardziej wrażliwe na zmiany w wyższej części tonów średnich. W przypadku śpiewu męskiego jest lepiej, bardziej naturalnie i żywiołowo – tu wokale są silne i przekonywujące.

 

Tony wysokie zaczynają się mocno, ale szybko zostają przygaszone. Mamy więc wyraziste skrzypce czy talerze perkusji, które przy słabszych jakościowo realizacjach potrafią zaskoczyć lekkim zapiaszczeniem. I choć wydają się wybijać nieco ponad średnicę, to jednak mają pewien niedobór rozciągnięcia i blasku sopranów. Góra sprawia czasami wrażenie zbyt syntetycznej, choć nie w takim stopniu jak przy Zero Audio Tenore, dzięki czemu jest mniej mecząca niż u swoich tańszych konkurentów.

 

Scena jest dość ładnie rozbudowana na boki i z wyraźnie zaznaczoną głębią do przodu. Poszczególne plany nie zlewają się ze sobą, co w połączeniu z dobrym rozłożeniem dźwięku stereo na stronę lewą i prawą, sumarycznie daje holografię powyżej większości dokanałówek w podobnej cenie.

Szczegółowość to już raczej średni poziom w tym budżecie. Jak zostało wcześniej wspomniane, przez takie a nie inne strojenie, część detali po prostu nam ucieka.

 

A jak wygląda sprawa z tipsami modyfikującymi brzmienie? Czy to działa? Owszem, działa. Czy zmiany są duże? Zdecydowanie nie. Jeśli KC06A nie spodobały nam się na jednej parze silikonów, to jest bardzo mała szansa, że przypasują nam na innej. Ale jak wpadną w nasz gust, to możemy jeszcze je lepiej je dopasować brzmieniowo. Osobiście za ciekawe uważam wersje z szerokim otworem oraz te z wbudowanym filtrem. Pierwsze dobrze się wpasowują w muzykę opartą o żywe instrumenty, często spokojniejszą, gdzie chcemy poczuć trochę swobody. Drugie natomiast dają poczucie siły, która bardzo się przydaje w dynamicznych nagraniach metalowych czy elektronicznych.

Natomiast nie bardzo mogłem się wstrzelić z muzyką w nakładki z wąskimi otworami. Z jednej strony brakowało czystości, z drugiej niskiego basu, przez co szybko je zmieniałem na któreś z pozostałych dostępnych wersji. Nie jest to złe połączenie, jednak brakowało jakiejś wartości dodanej, jaką oferują pozostałe tipsy.

 

Co mnie bardzo miło zaskoczyło w tych słuchawkach Ostry, to małe zapotrzebowanie na prąd. Tu nawet telefon jest w pełni wystarczający, dzięki czemu nie miałem poczucia, że KC06A mają braki w kontroli nad dźwiękiem z powodu niedostatku mocy ze strony źródła.

Bardziej wymagające są pod względem doboru stylu grania odtwarzacza, gdyż nie bardzo lubią skrajności – najsłabsze połączenie wśród źródeł wspomagających test wypadło z Fiio X1 oraz z xDuoo XD-05. Fiio z powodu nadmiernej misiowatości, która tłumiła dynamikę dźwięku, która jest jedną z największych zalet testowanych dziś słuchawek, natomiast xDuoo sprawiało, że wyższa średnica stawała się zbyt natarczywa, a brzmienie traciło na wypełnieniu.

 

Całościowo Ostry KC06A uważam za jeden z najlepszych zakupów słuchawkowych, jakie można zrobić w tym przedziale cenowym. Grają wesoło, wciągająco, z dobrą sceną. Radzą sobie prawie z każdą muzyką, mają ciekawy wygląd, są wygodne i solidnie zbudowane. Osobiście wybrałbym je jako główną konkurencję dla RHA MA750, które brzmią w nieco zbliżony sposób, jednak są znacznie bardziej prądożerne i mniej uniwersalne.

Jeśli jednak chcemy czegoś równiejszego w graniu, mniej nastawionego na zabawę, to warto skierować oczy choćby w stronę Soundmagic E80, które oferują dźwięk mniej angażujący, ale przy tym prawdziwszy.

 

Z mojej strony idzie szczera rekomendacja. I choć długo omijałem ten model słuchawek, to koniec końców zostają ze mną na dłużej, jako główne dokanałówki do telefonu.

 

Za użyczenie do testów słuchawek Ostry KC06A Muzostajnia serdecznie dziękuje sklepowi

logo heven

Advertisements