Niedawno miałem przyjemność testować pchełki VE Asura 2.0 w asyście HiSoundAudio Living. Dziś, dzięki firmie AudioHeaven, w moich rękach znajduje się ich bezpośredni konkurent – Ostry KC08.

Pułap cenowy na wysokości 99 dolarów, to już całkiem spora suma w słuchawkach dousznych, choć identycznie wycenione Livingi były dla mnie rozczarowaniem. Jednak słuchawki sprzedawane pod chińską marką Ostry Audio słyną na świecie z dobrej relacji jakości do ceny, więc do KC08 nastawiłem się dość optymistycznie i liczyłem na to, że przeskoczą Asury. Czy udało im się pokryć oczekiwania? O tym w kilku poniższych akapitach 🙂

 

Samo pudełko w jakich zamknięto bohatera dzisiejszego testu robi wrażenie – dość spore, w czarnym kolorze, ze srebrnymi akcentami. Daje poczucie, że wydajemy pieniądze na coś z wyższej półki.

Składa się ono z trzech niezależnych części – dwóch końcówek z twardego kartonu na których znajdziemy podstawowe informacje o słuchawkach i usztywnionej wkładki zawierającej KC08 wraz z akcesoriami.

W skład wyposażenia wchodzą:

  • dwie pary gąbek – całkiem zabudowana i z większą wentylacją, do wyboru,

  • sztywne etui na słuchawki,

  • instrukcja obsługi.

Nie jest źle, ale na pewno przydałoby się więcej gąbek w zestawie. Nie są przecież drogie, a o ich zgubienie czy uszkodzenie nie jest trudno.

Za to ciekawe jest etui – kształtem przypomina spodek z filmów S-F, zostało wykonane z twardego tworzywa sztucznego nagumowanego na zewnętrznej stronie. W środku znajduje się zwijarka do kabla i miejsce na kopułki, by się nie plątały z przewodem. Rozwiązanie rzadko spotykane, a zdecydowanie praktyczne i dobrze chroniące słuchawki. Przydałby się jednak jakiś mocniejszy zatrzask, by nie otworzyło się przypadkiem w czasie przenoszenia.

 

Same kopułki mają nieco futurystyczny wygląd – Ostry Audio postawiło na połączenie srebrnego aluminium z czarnym plastikiem dobrej jakości, kształtując je w ciekawą formę. Zewnętrzna część obudowy jest niczym wyjęta z jakiejś maszyny, gdzie ostre kąty w połączeniu z kontrastem kolorystycznym dają mocny i wyrazisty design. Określiłbym je wręcz najbardziej męskimi pchełkami jakie w życiu widziałem. Jednak projektanci nie zapędzili się za daleko i wewnętrzna część, która styka się ze skórą, to już bardziej obła forma wykonana z miłego w dotyku tworzywa sztucznego, dzięki czemu słuchawki nie drażnią ucha. Jedyne czego brakuje, to elastycznej odgiętki przy wyjściu przewodu, która by minimalizowała możliwość jego uszkodzenia. Choć uczciwie trzeba przyznać, że z niezrozumiałych powodów, konkurencja również pomija ten element.

Problemem może być część douszna, ze względu na swój rozmiar, ale gdyby była mniejsza, to przetwornik o średnicy 16mm po prostu by się w niej nie zmieścił. Ciągle jest jednak wygodniej niż w słuchawkach Venture Electronics i nie trzeba walczyć z ich ułożeniem w uchu jak w HiSoundAudio Living.

 

Przewód sprawia dobre wrażenie, nie jest zbyt cienki, nie ciąży, nie skręca się nadmiernie i dobrze się układa. Spliter został wykonany w podobnej stylizacji jak kopułki i ładnie się komponuje z resztą słuchawek. Odcinek kabla pomiędzy nim i wtykiem jest pokryty czarnym nylonowym oplotem. Sam mini-jack, to konstrukcja prosta o wąskiej obudowie, więc nie ma problemów z podpięciem KC08 do telefonów zamkniętych w grubszych etui. W przeciwieństwie do kopułek, tu już dodano krótką gumową odgiętkę wzmacniającą. Co istotne, przewód posiada niski efekt mikrofonowania, dzięki czemu możemy skupić się na muzyce i szelest kabla szurającego o ubrania nie będzie nam przeszkadzał.

Czas jednak na najważniejsze, czyli brzmienie. Osobiście byłem bardzo ciekawy, jak wypadną Ostry KC08 przy ciepłych i ciemnych Asurach oraz jazgotliwych Livingach.

W testach uczestniczyły źródła: Fiio X1, xDuoo X3, Colorfly C10, Aune M2, Samsung Galaxy S6 oraz xDuoo XD-05.

 

Bas był dla mnie dużym zaskoczeniem. Dynamiczny, sprężysty i nieco twardawy. Potrafi zejść nisko, choć główny akcent został postawiony na jego środkowej części, dając całości efekt „wow”. Ilościowo jest go dużo, ale nie przysadziście, więc o ile można poczuć jego moc, to nie jest on nachalny i nie próbuje zdominować całej muzyki. Jego sposób prezentacji dobrze się sprawdza zarówno w muzyce klasycznej, jak i klubowej, a jedyne do czego można mieć pewne uwagi, to trochę zbyt rozmyta stopa perkusji w muzyce metalowej.

Choć słuchawki same z siebie nie są specjalnie wymagające w kwestii zapotrzebowania na prąd, to przy słabszych źródłach, takich jak telefony, pewien niedostatek mocy jest słyszalny i przejawia się w słabszej kontroli nad basem, co może owocować lekkim dudnieniem gdy zaczyna się dużo dziać na dole (ot, choćby dwie wiolonczele grające w szybkim tempie). Jednak jak na pchełki, które z racji samej konstrukcji mają pewne ograniczenia, to jest wręcz rewelacyjnie.

 

Średnica jest wyraźnie osadzona na basie, jednak nie została nadmiernie ocieplona, po prostu gitarom dodano dodatkowej energii, ale sam charakter tonów średnich, to dość równe i dynamiczne granie z małą dozą ciepła. Nie jest to jednak płaski i analityczny przekaz, gdyż mamy mały dołek na środku, który przyciemnia lekko wokale, a nad nim znów podbicie w stronę sopranów. Świetnie się to sprawdza w muzyce elektronicznej, gdzie z jednej strony mamy mocną podstawę basową, a z drugiej wyraziste klawisze nadające nagraniom energii. Całość jest czytelna i ciężko znaleźć jakieś większe niedostatki, również przy instrumentach naturalnych, o ile lubimy układ tonalny w kształcie lekkiego V. Może to być jednak nieco problematyczne np. w starym rock’n’rollu czy muzyce klasycznej. W pierwszym przypadku wyższa średnica bywa zbyt agresywna, w drugim brakuje nieco lepszej wyrazistości fortepianowi czy waltorni, które na KC08 mają pofalowane pasmo, tracąc przez to część naturalności.

Wokale, z racji małego dołka na średnicy, są nieco stonowane, ale pozostają czytelne i angażujące. Z jednej strony ciężko je zmusić do zbytniego akcentowania sybilantów, z drugiej mocniejsze głosy męskie nie mają całej siły, jaką mieć powinny. Nie są to jednak duże przekłamania i przy codziennym słuchaniu w ruchu nie dają o sobie znać, a w zamian dają dużą uniwersalność w doborze materiału.

 

Tony wysokie zaczynają się mocnym akcentem, jednak szybko zaczynają opadać, chowając się za niższe częstotliwości. W wyniku tego talerze perkusji, choć wybrzmiewają naturalnie, to są przesadnie przygaszone, przez co można je zgubić w nagraniach. Natomiast w momencie gdy muzyka pozwala się pokazać sopranom (np. „Wiosna” Vivaldiego w części drugiej), to usłyszymy dobrze rozciągnięte oraz kontrolowane brzmienie, któremu nie brak kolorytu. Na pewno jest to bezpieczne strojenie, ale skoro jest to góra prezentująca dobrą jakość, to szkoda ją ukrywać.

 

Scena, jak to w słuchawkach dousznych, jest otwarta, a muzyka dochodzi spoza naszej głowy. Przestrzeń jest przy tym zwarta i nie ma uczucia nadmiernego rozerwania nagrań na stronę lewą i prawą. Dźwięki rozchodzą się nie tylko na boki, ale również przed słuchacza i lekko do tyłu, choć głębia nie jest nadzwyczaj przepastna. Bliższe plany są od siebie wyraźnie oddzielone, dzięki czemu łatwo lokalizujemy instrumenty w przestrzeni. Gdy się dalej odsuniemy z muzyką, to wszystko zaczyna się łączyć, tworząc nieco przymglony przekaz. Choć KC08 prześcigają pod tym względem VE Asura 2.0, to już holografia w HiSoundAudio Living sprawiała lepsze wrażenie.

Szczegółowość jest na dobrym poziomie i pozwala wyłapać wiele szczegółów, mimo rozrywkowej charakterystyki brzmienia. Choć część mikrodetali ukrywa się przed słuchaczem, w dużej części przez wycofane soprany, to ze względu na dużą dynamikę pchełek spod znaku Ostry Audio, nie mamy poczucia rozmywania się dźwięków.

 

Bardzo pozytywną cechą bohaterów dzisiejszej recenzji jest ich mała wybredność odnośnie charakterystyki źródła – dobrze zagrały na każdym sprzęcie, do którego je podłączyłem. Czy to ciepłe i misiowate Fiio X1, czy stawiające na neutralność Aune M2, czy w końcu jaśniejsze xDuoo XD-05, na każdym z nich Ostry KC08 cieszył swoim brzmieniem w podobny sposób. Jedynie Samsung S6 czasami sprawiał delikatne problemy wynikające z niedoboru prądu na wyjściu słuchawkowym, jednak były to drobne niuanse, które nie wywoływały grymasów niezadowolenia na moich ustach.

 

Jak więc te pchełki wypadły na tle wcześniej testowanych konkurentów? Na pewno są od nich bardziej uniwersalne. Ani nie są mocno ciepłe jak VE Asura 2.0 ani jazgotliwe jak HiSoundAudio Living. Bardziej bym widział KC08 jako krok w górę dla osób, którym przypadły do gustu VE Monk – oferują podobne strojenie, choć słuchawki Ostry wszystko robią zauważalnie lepiej. Nie stawiają na relaks, a na dynamikę i zaangażowanie. Są dobrze wykonane, ładne, oferują przyjemne brzmienie i niezłą wygodę jak na słuchawki douszne.

Czy warto je kupić? Cóż, moim zdaniem oferują naprawdę dobry stosunek jakości do ceny, więc jeżeli ktoś szuka uniwersalnych pchełek o wesołym brzmieniu i jest w stanie zapłacić za nie więcej niż kilkadziesiąt złotych, to Ostry KC08 mogą się okazać strzałem w dziesiątkę.

Dla mnie osobiście, to pierwsze pchełki, z którymi ciężko mi się rozstać.

 

Za użyczenie do testów słuchawek Ostry KC08 Muzostajnia serdecznie dziękuje sklepowi

logo heven

Reklamy