Od pewnego czasu po głowie kołatała mi się jedna myśl – przydałoby się podrasować marny dźwięk z kompa do poziomu co najmniej słuchalnego. Początkowo celowałem w konkretną kartę dźwiękową (AIM SC808), ale finanse się nie zgadzały lub ostatecznie decydowałem się na kolejne słuchawki. Do tego dochodziły kolejne wątpliwości w postaci ograniczonego miejsca w obudowie, zbyt dużej bliskości do karty graficznej i dmuchania wentylatora CPU prosto na kartę. Zwróciłem więc swoje oczy w kierunku urządzeń typu DAC, lecz na teoretyzowaniu się skończyło, bo przy ciasnym budżecie strzelanie w ciemno bez możliwości posłuchania takiego urządzenia, było dla mnie niczym gra w rosyjską ruletkę. Sytuacja zmieniła się w chwili, kiedy napisał do mnie Janusz z propozycją zrecenzowania nowego produktu Fiio. Jak nie trudno się domyślić, zgodziłem się natychmiast widząc w tym szansę na poszerzenie swoich audio-horyzontów o kolejne ciekawe doświadczenie.

Wrażenia wizualne

640x427xdsc05883-640x427-pagespeed-ic-03odvteh8q

Widząc pudełko w jakie zapakowane jest K1, moja pierwszą myślą było, że gdzieś już widziałem tego rodzaju opakowanie. Szybko przypomniałem sobie, że w niemal identyczne pudełko wyposażony był Fiio E6. Mamy tu więc do czynienia z przezroczystym, dość giętkim plastikiem, wewnątrz którego znajduje się wytłoczka z tego samego materiału, a w niej umieszczony „Maluch” oraz kartonik z papierkami i kablem USB-microUSB. Sam DAC/AMP ma od samego początku założoną dokładkę w postaci klipsa do ubrania. Sam klips jest z przezroczystego, całkiem sztywnego plastiku i chociaż nie skorzystałem z tego dobrodziejstwa, to nie mam wątpliwości co do tego, że jak w przypadku modelu E6, będzie to pierwsza rzecz, która się zepsuje.

fiio-k1-portable-headphones-amplifier-dac-amp-samma3a-d8b3d985d8a7d8b9d8a9-d985d8b6d8aed985-d8b5d988d8aa-001

Samo urządzenie w moim mniemaniu wykonane jest solidnie. Plastikowa obudowa w kolorze brokatowej, tytanowej szarości wygląda na trwałą i nie traci z chwilą, gdy bierze się urządzenie do ręki. Zgodnie z jednym z haseł reklamowych Fiio, ma ono rozmiar kciuka, tudzież bardziej obrazowo mówiąc, przypomina dużego pendrive’a tyle, że z jednej strony mamy port micro-usb z umieszczonymi po bokach dwoma małymi śrubkami, a z drugiej wejście jack 3,5mm i małą diodę, która świeci się na niebiesko w chwili, gdy urządzenie pracuje. Prawdę powiedziawszy nie robiąc wcześniej specjalnego „riserczu” na temat K1, spodziewałem się znacznie większego urządzenia, dlatego jego gabaryty były dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Oczywiście z rodzaju tych pozytywnych.

Użytkowanie

Po raz kolejny hasła Fiio nie kłamią. K1 nie potrzebuje sterowników (przynajmniej pod windą 7 x64) i po podłączeniu urządzenia do komputera, jest ono automatycznie rozpoznawane. Potem wystarczy jedynie w opcjach windowsa lub Foobara ustawić urządzenie wyjściowe i można cieszyć się polepszonym dźwiękiem. Ciekawą rzeczą dla mnie jako laika w kwestiach dotyczących urządzeń typu DAC było to, że mogłem muzyki odtwarzanej za pomocą Foobara słuchać przez K1 i podłączonych do niego słuchawek, zaś reszta dźwięków (gry, YT, filmy) dobiegała z głośników podłączonych do prawie-zintegrowanej karty dźwiękowej w komputerze.

Niestety mimo najszczerszych chęci, nie udało mi się zmusić K1 do działania ani z moją Xperią Z2 na romie ExistenZ (Andek 4.4.2, działające OTG), ani z HTC One M7 mojej żony jadącym na stockowym 5.1. W pierwszym przypadku telefon nawet nie widział DACa, zaś w drugim chociaż sprzet został wykryty, to w żaden sposób nie udało się puścić przez niego sygnału (w obu przypadkach korzystałem z Neutrona). Z kolei wykorzystanie K1 jako wzmacniacza też było niemożliwe z racji ograniczonych portów i nawet kombinacja z iPodem Video przy użyciu kabla USB-OTG i kabla do przesyłu danych nie pozwoliły wypuścić w ten sposób dźwięku przez Line-Out. Co za tym idzie, pole testowe miałem niestety mocno ograniczone i nie było mi dane przetestować urządzenia jako AMP.

Specyfikacja

– Waga: 11,3 g (z klipsem)

– Wejście: jack 3,5mm

– SNR: ≥ 100dB

– Pasmo przenoszenia: 20Hz ~20kHz

– Wymiary: 50mm x 20,5mm x 8mm (długość/szerokość/grubość)

– Zdolność przetwornika: 16 ~ 100 Ω

– THD <0,001% (1kHz)

– Obsługa formatów o próbkowaniu do 96kHz/24it

Sprzęt używany przy testach:

Stary wysłużony PC z kartą SupremeFX II, Sony Xperia Z2, HTC One M7, Fidue A83, Zero Audio Carbo Tenore, Sony XBA-H3, Vsonic GR07 Bass Edition.

Brzmienie:

Pierwsze wrażenie po podłączeniu obojętnie których słuchawek, to otwarcie się dźwięku. Bas nabiera faktury i mocy, poprawia się jego zejście, choć główny akcent położony jest na środkowy podzakres tego pasma. W przypadku średnicy przede wszystkim wokale wychodzą do przodu, choć nie stają się natarczywe ani nadmiernie wyeksponowane. Za sprawą ciepłego charakteru grania, sama średnica jest przyjemnie dociążona i mięsista, choć na szczęście nie cierpi na tym jej ekspozycja. Góra odkrywa więcej detali, jest bardziej barwna w porównaniu do matowości, jaką prezentowała karta w komputerze. Najwyższe rejestry przypominają mi jednak w pewien sposób Fiio M3 oraz to, jak E12A wpływa na charakterystykę iPoda Video. Mianowicie góra jest dość łagodna, bez tendencji do przejaskrawienia, dzięki czemu słuchawki z tendencją do syblizacji stają się przyjemniejsze w odbiorze i nie tak agresywne. Ogólnie brzmienie jest znacznie bardziej dociążone. Poprawie ulega w zasadzie każdy aspekt z budowaniem sceny i detalicznością włącznie. Przeskok między integrą a K1 jest ogromny i byłby w stanie usłyszeć go każdy. W porównaniu do K1, dźwięk na SupremeFX II jest płaski, bez wyrazu i energii. To jak porównanie trampków Converse’a z tymi, jakie można dostać na chińskim bazarze 🙂

Wspomnieć również należy, że na Fidue A83, które są czułe i posiadają niską oporowość, słychać delikatny szum, lecz jest on mniej odczuwalny, niż ten w Fiio M3 czy Xduoo X2, kszatłtując się w okolicy gołego iPoda Video 5G. Na słuchawkach mniej wrażliwych otrzymujemy już czarne tło bez szumów.

K1 przetestowałem również w filmach i grach. W przypadku tych pierwszych różnica oczywiście jest na plus chociażby w kwestii tego, jak wyraźne są dialogi. Dla mnie jest to o tyle ważne, że oglądając filmy czy seriale, w zasadzie polegam wyłącznie na głosach aktorów, zaś napisy stanowią jedynie rzadko potrzebny dodatek. Dźwiękowe efekty pokroju wybuchów czy wystrzałów też nabierają odpowiedniej spektakularności, a to jak wiadomo, procentuje przy samych wrażeniach z oglądania. Jeżeli chodzi o gry, to bez dwóch zdań K1 zdało egzamin. Dla jednych będzie to profanacją, ale grając mecze rankingowe w CS:GO na Fidue A83 i Sony XBA-H3 wielokrotnie skorzystałem z poprawy w pozycjonowaniu, jaką otrzymałem przy korzystaniu z tego Malucha. Mogłem całkiem precyzyjnie określić, gdzie znajduje się wróg, z którego miejsca na mapie dobiegają strzały (vide gala lub mid na Dust II będąc na długiej). To pozwalało niejednokrotnie przechylić na swoją korzyść szalę zwycięstwa nie tylko w danej rundzie, lecz nawet odwrócić losy całego meczu.

Ogólnie rzecz ujmując w porównaniu do K1 wszystkie modele słuchawek na integrze brzmią bardzo podobnie, czyli tak koszmarnie, że nie da się słuchać. Z K1 pokazuje się ich indywidualny charakter, a poziom odtwarzanego dźwięku zadowoli każdego niewymagającego użyszkodnia. Nie ma fajerwerków, nie powala na kolana w starciu z posiadaną przeze mnie kanapką, ale sam przeskok między integrą a K1 jest tak wielki, że za tą cenę nawet nie warto się zastanawiać, jeżeli ktoś chce tanim kosztem poprawić dźwięk w laptopie lub stacjonarce, nie mając kasy bądź miejsca w obudowie na pełnowymiarową kartę dźwiękową.

Czar nieco pryska w chwili, gdy słuchawki podłączyłem pod zwykłego iPoda Video, który góruje nad K1, choć nie masakruje go w tak brutalny sposób, jak K1 robi to z Pctową dźwiękówką. Różnice szczególnie słyszalne były na XBA-H3, które z K1 specjalnie się nie dogadały. Za to tonalnie Carbo Tenore brzmiały podobnie na K1 i Video, choć zdecydowanie na plus wypadł w kwestii technicznej, tj. pod względem separacja i budowania sceny, niemal antyczny już produkt Apple’a.

Parowanie ze słuchawkami

K1 poradzi sobie z większością dostępnych słuchawek dokanałowych oraz tych nauszników, które nie mają zbyt wysokiej impedencji. Bardziej czułe doki, jak moje Fidue A83, wyciągną z tego maleńkiego DACa nieco szumów, przez co nie otrzymamy całkowicie czarnego tła. Za to słuchawki pokroju Vsonic GR07BE czy Zero Audio Carbo Tenore nie będą szumieć w połączeniu z produktem Fiio w ogóle. Na pewno najlepiej parować tego malucha ze słuchawkami o niezbyt ocieplonej sygnaturze dźwięku. Połączenie z XBA-H3, zwłaszcza przy utworach z gatunku ekstremalnego metalu, dawało papkowaty, mało dynamiczny dźwięk, który przypominał gęstą maź w miejscu, gdzie oczekiwałem ciepłego rosołu 🙂 Mariaż ze wspomnianymi GR07 Bass Edition to dodatkowe dociążenie tych mimo wszystko nie aż tak basowych słuchawek, przy jednoczesnym zachowaniu (choć w nie pełnym stopniu) ich największych zalet jak świetna scena, czy przyjemny balans tonalny. Z kolei z Fidue A83 większy akcent w dolnych rejestrach przesunął się na mid-bas, dociążeniu uległa średnica, a góra nieco złagodniała, przez co stały się bardziej muzykalne i funowe w odbiorze, choć nie zatraciły całkowicie swojej szczegółowości.

Podsumowanie

Pomimo braku uniwersalności w kwestii brzmienia oraz trudności w parowaniu z telefonami na systemie Android, K1 jest wyjątkowo ciekawą propozycją dla wszystkich tych, którzy szukają sposobu na polepszenie dźwięku ze swojego komputera/laptopa, bez ponoszenia wysokich kosztów. Produkty pokroju Audioquest FireFly nie dla każdego leżą w zasięgu ich zdolności finansowych, a jeżeli chodzi o gabaryty i mobilność, chyba nie ma niczego innego, co oferowałoby podobne możliwości za taką cenę. Przyznaję się bez bicia, że ciężko było się rozstać z tym maluchem, bo nawet na tak mizernych głośnikach jak posiadane przeze mnie Creativy Inspire 280, czuć było różnicę w jakości dźwięku. Do tej pory siedząc przy komputerze, muzyki słuchałem z mojej kanapki. Dzięki K1 w końcu dało się słuchać muzyki na komputerze bez pragnienia przebicia sobie bębenków usznych. Dlatego mogę z czystym sumieniem polecić tego kurdupla każdemu, kto chce w tani i prosty sposób poprawić walory dźwiękowego swojego sprzętu, a jeżeli uda mu się pogodzić K1 ze swoim telefonem, to dodatkowo zyska na jeszcze jednym gruncie.

Za użyczenie sprzętu do testu bardzo serdecznie dziękuję sklepowi

image75.jpg

Advertisements