VSONIC w natarciu -VSD1/1s i VSD2/2s

Jako muzostajniaka, któremu stuknęło niedawno dziesięc postów, spotkał mnie zaszczyt zrobienia pseudo-recenzji.
Nie odważę się na zrobienie pełnej recenzji, bo to nadal moja pasja i wolę bardziej skupiać się nad tym jakbym na sprzęt zareagował nieco ponad rok temu, szukając nieco lepszego sprzętu do obcowania z muzyką.
Dane było mi posłuchać kilku modeli: VSONIC VSD1, VSONIC VSD1s,VSONIC VSD2, VSONIC VSD2s.

UWAGA!!! Do końca marca na hasło „muzostajnia” mp3store udziela 10% rabatu na produkty VSONIC!!!

VSD1S-black

Wszystkie modele zapakowane identycznie, wyposażone nieźle – prowadnice do zakładania Over The Ear, komplet tipsów całkiem znośnej jakości i gustowny woreczek z materiału przypominającego zamsz. Jest miło. Do tego klips. I w zasadzie na tym koniec – celem lepszego zobrazowania odsyłam do filmików z unboxingu, które można znaleźć w sieci.
A teraz do rzeczy…
Budowa – VSD1 oraz VSD1s wykonane są identycznie, odróżnia je tylko opis na prawej słuchawce (VSD1 w pierwszym przypadku i VSD1s w drugim).Kabel jest wspólny dla wszystkich czterech modeli – wygląda solidnie jest przyjemny w dotyku i mocny. Cechą wspólną wszystkich czterech modeli jest również spliter – ten porusza się stanowczo zbyt luźno i potrafi zsunąć się pod wpływem własnego ciężaru. Dodatkową wadą jest tendencja do skręcania – przy zwinięciu, kabel lubi się splątać. Na szczęście nie powstają przy tym supły i równie łatwo go rozplątać.
VSD2 i VSD2s – również w stosunku do siebie identyczne – mają jedną, ale jakże irytującą przywarę – brak opisu na kopułkach. Nie dowiemy się ani z którym modelem mamy do czynienia, ani która słuchawka jest prawa, a która lewa. Pomimo tego, że ich kształt jednoznacznie determinuje to w którym uchu powinny się znaleźć, jest to rzecz irytująca.
Wtyki jack solidniejsze są w droższej serii, ale są to wtyki proste, ja preferuję nieco gorsze, ale dla mnie wygodniejsze kątowe z VSD1. Zresztą te kątówki bardzo mi się podobają.
Jeśli idzie o komfort – bardziej podchodzi mi model tańszy: są mniejsze, nie wypełniają całej małżowiny i nieco lepiej izolują, poprzez głębszą penetrację.
VSD2/2s – o dziwo są bardzo wygodne, chociaż ich budowa i wstępna przymiarka na to nie wskazują. Za to izolacja jest słaba. Izolują, owszem, ale lepiej w tym aspekcie wypadają Dunu DN1000 i Panasonic HJE-120. O etymotic HF3 nie wspomnę, bo to zupełnie inny poziom i standard sam w sobie w materii izolacji.

Brzmienie
Cechą wspólną wszystkich słuchawek jest skuteczność – są bardzo głośne, co predestynuje je nawet do takiego słabeusza jak Sony A15. Ale o tym później. Kolejną rzeczą wspólną dla wszystkich czterech modeli jest przestrzeń – budowana bardzo poprawnie i spora nawet w kategoriach niektórych słuchawek nausznych. Zwłaszcza VSD2 grają daleko od głowy.
VSONIC VSD1 – bardzo mocna podstawa basowa. Strojenie w V, ale bardzo przystępne z nienachalną górą. Świetne do elektroniki i muzyki rozrywkowej. Jazz różnie – z reguły słuchało mi się go bardzo relaksacyjnie, ale w trio z kontrabasem, troszeczkę ten kontrabas był przejaskrawiany i przerysowany. Ogólnie bardzo udane słuchawki. Dobra izolacja, wysoka skuteczność, zróżnicowany, obfity bas o w miarę dobrej kontroli. Bardzo mocna oferta w swojej cenie. Średnica nie wycofana na tyle, żeby mi to przeszkadzało. Jeśli ktoś lubije się w muzyce tanecznej, latynoamerykańskiej, słucha hip-hopu i nie potrzebuje BASSSSSSU tylko basu na granicy przerysowania – trafił w punkt. Klasyka również ma fajną masę, ale instrumenty smyczkowe w niższych rejestrach nieco tracą przez to wchodzenie basu na średnicę (nie zmienia to faktu, że nadal jest to przyjemne i przeszkadza mnie – fanowi etymotic).
VSONIC VSD1s – o ile w pierwszym przypadku mówiłem o mocnej podstawie basowej, to tutaj mamy grzmoty Zeusa. Bardzo fajne zejście, obfity bas, ale nadal zróżnicowany. O dziwo nie leje się na prawo i lewo. Odczucie V-ki jest nieco mocniejsze, bo wysokie tony nie znikają przy tak konkretnej ilości basu. Śmiało mogę polecić te słuchawki dla osób szukający BASSSSU do rapu – jest szansa, że wabikiem w postaci subwooferowego uderzenia skusimy nowych adeptów lepszego dźwięku, bo ten serwowany przez te słuchawki faktycznie w tym przedziale cenowym jest bardzo dobrej jakości. Obydwie pary VSONICów porównał bym do superluxów w nausznych – odpowiednio HD668B i 681EVO, z tą różnicą, że dysponujących podobną ilością tonów wysokich (strojenie bardziej w stronę 668B tylko raz z basem EVO- VSD1s, a raz z basem 668B-VSD1). Dźwięk jest jednak mimo wszystko czystszy niż w superluxach. Trudno znaleźć jakieś wady tych słuchawek, zwłaszcza patrząc przez pryzmat ceny – solidna propozycja, raczej do żywych rytmów. Panasonic HJE-120 nie mają podejścia w żadnym aspekcie. Ba – czasem bardziej mi się podobały od Dunu DN1000, a to już spora różnica w cenie.
VSONIC VSD2 – tutaj wrażenie sceny i przestrzeni kreowanej naprawdę dobrze przez „jedynki” jest jeszcze lepsze. Góra bardzo otwaarta, sporo jej, ale nie syczącej. Nieco mniej naturalna od tej w etymotic HF3, minimalnie ustępująca tej w Dunu, ale kurcze mówimy tu o armaturach za 600 i więcej złotych. Za kwotę poniżej 250zł jest R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E. Bas nadal mocny. I tutaj w zasadzie dopiero wyraźnie przegrywają z etymotic – ta masa, to dociążenie, wpływa na zafałszowanie (ale względem etymotic!!!!!!!!) linii basowej. Słucha się tego genialnie, ale trochę oddalamy się od prawdy i wiolonczela z kontrabasem zbliżają się do siebie brzmieniowo, co nie do końca mi się podoba. Zaznaczyć jednak muszę, że takie smaczki wydobywają dopiero Focal Spirit Pro/Etymotic HF3, które to mają zawsze jeden zarzut od ogółu – cholernie chude granie. Ja należę do naprawdę mało licznej grupy, której ta chudość uchodzi za zaletę, bo dokładnie wszystko słychać w dolnych rejestrach. Natomiast w kwestii relaksu – dawno tak nie odpłynąłem z dokanałówkami jak z VSD2. Najlepszą rekomendacją z mojej strony chyba będzie to, że z recenzji nie wrócą, a zostaną ze mną. Żal po prostu takie perełki wypuścić – doskonałe uzupełnienie Etów. Świetne zgranie z Sony A15 oraz ….Sansą Clip Sport. Samsung Galaxy S4 nieco przewalał dół, ale dało się to łatwo skorygować. Albo zmienić repertuar – SGS4 i klasyka nie wymagały grzebania w equalizerze – było wybornie.
VSONIC VSD2s – jak wyżej, tyle że znowu dużo basu i jednak minimalne przygaszenie góry(w przeciwieństwie do tańszych braci, gdzie oni górą dzielili podobnie). Tutaj już dla mnie jako trebble heada dół był zbyt obfity i przy całej klarowności przekazu, stawiam je niżej od VSD2. Natomiast jeśli ktoś szuka V-ki z klasą, która naprawdę mocno łupnie i do tego ten bas zróżnicuje – TRAFIŁ W DZIESIĄTKĘ. Bardzo uniwersalne słuchawki i do tego fajny krok naprzód z VSD1s – na drodze wychodzenia z basolubstwa w stronę dźwięku klarownego, wyrazistego, ale nadal z przytupem. Myślę, że jeszcze rok temu, zostałbym właśnie z tym modelem, gdyby trafił w moje ręce. Dzisiaj jest to zdecydowanie VSD2.
Podsumowując: bardzo fajne słuchawki, które pozwolą cieszyć się muzyką. Ich fenomenem według mnie jest to samo, co stanowi o sile najpopularniejszych Superluxów – 668b i 681EVO. Niesamowicie dobre granie za śmieszne pieniądze. Jeśli idzie zaś o bezwzględną jakość dźwięku, to jeszcze wyżej od wspomnianych superluxów. Wygodne, nieźle wyposażone i sprawiające wrażenie trwałych. Grające dobrze praktycznie ze wszystkiego, z tendencją do delikatnego szumienia (ale przy takiej skuteczności, trudno żeby nie łapały szumów tańszych urządzeń- z Sony A15 jest cisza). VSD2 z Sansą Clip Sport na moment wyparły u mnie Etymotic HF3 w podróży – pozwalają po prostu odpłynąć, dając jednocześnie nutkę analizy przez tą wyostrzoną górę. Nic tylko brać.

MuzoStajnia dziękuje za wypożyczenie sprzętu do testów sklepowi MP3Store

1_mp3store_logo

Oraz użytkownikowi Kurop z forum MP3Store.

16 Comments

  1. Zenku …. My chyba mamy inne uszy. Mam VSD2S, popełniłem na forum ich krótki opis. Jednak za basowe ich nie uważam. Naprawdę. Więcej basu mają już RHA MA750. Dziwne…

    Polubione przez 1 osoba

    1. Lordzie czemuż to uważasz KX 100 za niestrawne? Wg mnie są bardzo dobre, a w cenie jaką wysznupałem na angielskim amazonie (9,95 funta) nie mają żadnej konkurencji. Jestem początkujący (dopiero 5 lat zacząłem piąć się po paranoidalnej drabinie audiofilizmu, ale głównie budżetowego)

      Polubienie

    2. miało tutaj być :)) Lordzie czemuż to uważasz KX 100 za niestrawne? Wg mnie są bardzo dobre, a w cenie jaką wysznupałem na angielskim amazonie (9,95 funta) nie mają żadnej konkurencji. Jestem początkujący (dopiero 5 lat zacząłem piąć się po paranoidalnej drabinie audiofilizmu, ale głównie budżetowego)

      Polubienie

        1. Zależy od źródła. To właśnie „urok” najdroższych sprzętów, zbyt analityczne. I trzeba często zrezygnować z ulubionej muzyki, bo niema w odpowiednim formacie. Często same nagrania są paskudnie nagrane

          Polubienie

  2. A co do słuchawek i muzyki jedno wiem, każdego dnia inaczej je odbieramy i są dni gdy ulubionych słuchawek i utworów nie można zdzierżyć. Cóż taka nasza śmieszna natura

    Polubione przez 1 osoba

    1. To znaczy? Z clipem sport, fiio e07k, scarlett 2i2 i 2i4, aune x1s – wszędzie eski miały basu więcej. Ty odbierasz na odwrót? Bardzo fajne słuchafiny i jedne i drugie. Gdyby nie moja etomania VSD2 byłyby jedynymi dokami u mnie.

      Polubienie

      1. No ja mam też małe wątpliwości, podobnie jak BREWAMATOR. W opisach sklepowych jest akurat odwrotnie i nie mam najmniejszych wątpliwości wsłuchując się w VSD3 i VSD3s, że wersje bez S mają wzmocniony bas.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s