Chińskie xDuoo w ciągu ostatniego roku mocno zaatakowało rynek audio: dwa przenośne odtwarzacze, czyli X2, które wygryza poszczególne modele Sansy Clip; niedawno wypuszczony X3, będący kawałkiem porządnego grajka za niedużą kwotę (jednak jego recenzja na naszych łamach ukaże się dopiero w 2016 roku); malutki wzmacniacz XQ-10; zbalansowane stacjonarne combo dac/amp XD-06 (które akurat w Polsce nie zadebiutowało), a teraz przyszedł czas na premierę czegoś i do kieszeni i na biurko, czyli nieduże combo XD-05 wycenione na 880 złotych już z wysyłką.

Gdy tylko pojawiła się okazja, od razu położyłem na nim ręce, a dzięki uprzejmości firmy AudioHeaven bawię się nim już od jakiego czasu.

 

Jednak dziś, zamiast prawidłowej recenzji, postanowiłem napisać coś luźniejszego. Po pierwsze dlatego, że nie mam pod ręką żadnego konkurenta – iFi iDSD sprzedałem jakiś czas temu, ADL X1 gościł u mnie około tygodnia, a iBasso D14 Bushmaster nigdy nie zawitał do mojego domu, więc recenzja sama w sobie byłaby pełna niedomówień, przez co mało wartościowa. Po drugie, od jakiegoś czasu szukałem zastępstwa dla wspomnianego iFi oraz Tagi HTA-700b, więc ciężko mówić o teście, gdy w grę wchodzi pogląd w pełni subiektywny i dostosowany tylko pod moje potrzeby.

Więc zamiast bawić się w audiofilską poezję, by nic nie powiedzieć, a dużo napisać, postanowiłem po prostu przelać na słowa moje wrażenia.

 

Mogę  jednak zacząć od suchych faktów, czyli tego co dostajemy przy zakupie. Wszystko co xDuoo daje, znajdziemy w niedużym kartonie zawierającym rendery XD-05 oraz podstawowe informacje. W środku jest właściwe pudełko ze sprzętem. Ładne, czarne, ze złotym napisem xDuoo, dość skromnie, ale elegancko.

XD-05 pudełko

Po jego otwarciu widzimy nasze combo, a pod nim jest kartonik z dodatkami:

  • dwie gumki spinające do robienia „kanapek” z odtwarzaczami czy telefonami,

  • przewód mini-USB do ładowania,

  • przewód USB do podpięcia komputera (gdy XD-05 ma na nim działać jako DAC),

  • pięć gumowych nóżek,

  • płyta CD ze sterownikami XMOS (można je również pobrać ze strony xDuoo),

  • instrukcja obsługi i karta gwarancyjna.

Dobre na początek, ale do pełni szczęścia można nabyć jeszcze kabel coaxialny RCA – mini-jack, interkonekt mini-jack – mini-jack (lub mini-jack – 2xRCA) i przewód OTG USB do telefonu. Po takich zakupach możemy wykorzystać każdą konfigurację na jaką XD-05 pozwala. A pozwala na dużo, bo działa jako DAC do komputera (podłączony przez USB lub wejściem optycznym/coax) i do telefonu (USB OTG), można w takich konfiguracjach korzystać również z opcji wzmacniacza słuchawkowego, albo rezygnujemy z funkcji przetwornika cyfrowego i xDuoo służy nam wtedy jako typowy wzmacniacz słuchawkowy dzięki wejściu AUX (podczas korzystania z funkcji DAC, spełnia ono zadanie wyjścia liniowego). Być może komuś będzie brakowało wyjścia zbalansowanego, ale jednak to ciągle jest nieduży sprzęt (tak ze trzy razy grubszy SGS6) za mniej niż tysiąc złotych, więc nie ma przesadzać z wymaganiami.

 

Co siedzi w środku?

  • USB działające w trybie asynchronicznym przez XMOS U8a, obsługa PCM do 32bit/384kHz, DXD do 32bit/352,8kHz, natywne DSD do DSD256,

  • wejście coax realizowane przez Cirrus Logic CS8416 przy maksymalnej jakości 24bit/192kHz,

  • za całość odpowiada procesor AK4490, ten sam jaki siedzi np. w Cayin iDAC-6,

  • wzmacniacz słuchawkowy, to dwa BUF634 (po jednym na kanał) obsługujące słuchawki z zakresu 8-300Ω.

Dla ciekawskich, tak wygląda schemat:

XD-05 specyfikacja

Na przedniej ściance mamy wyświetlacz z podstawowymi informacjami, gniazdo słuchawkowe (duży jack), pokrętło głośności (odpowiadające również za włączanie urządzenia) oraz trzy małe przełączniki: wybór źródła dźwięku (coax, USB, AUX) , opcję podbicia basu (0/+6dB), która działa w sposób zauważalny i kulturalny i trzy stopnie wzmocnienia dźwięku (+3/+6/+15dB).

Na lewej ściance bocznej dochodzą trzy przyski: pierwszy, to wybór filtrów cyfrowych osobno dla PCM (sharp roll-off, slow roll-off, short delay sharp roll off, short delay slow roll-off) oraz DSD (reserved cut off, 50k cut off, 150k cut off). Drugi pozwala uruchomić konwerter SRC (tylko dla połączenia coax), którym można zmieniać skalowanie próbkowania dźwięku w zakresie 48kHz – 96kHz – 192kHz. Trzeci umożliwia na wyłączanie/włączanie ekranu (przy wyłączonym zapala się mała niebieska dioda informująca, że XD-05 działa).

XD-05 bok

Jak wygląda przód i tył, to zapraszam do zapoznania się z grafiką producenta:

XD-05

I na koniec cech fizycznych reszta danych z oficjalnej broszury:

  • czas działania na jednym ładowaniu jest zależy od połączenia: 11 godzin po USB, 16 godzin przez coaxa i 24 godziny przez wejście AUX,

  • ładowanie trwa od pięciu godzin na ładowarce do jedenastu przez połączenie z PC (na ładowarce od SGS 6 znacznie bliżej do tej drugiej liczby), ale można normalnie pracować przy podłączonym zasilaniu, więc ten czas się nie dłuży,

  • wymiary to 139.57523mm przy wadze 270g.

 

Uff… To mi wyszło tego opisu… A teraz najważniejsze, ale jednak krócej, czyli jak mi się słuchało tego XD-05.

Na początku xDuoo zaczęło atakować mnie szumem złapanym z sieci elektrycznej. Taki urok mieszkania w powojennym budynku ze starą instalacją – ze wszystkich DACów USB jakie podpinałem, ciszę miałem jedynie w iDSD Nano. Cała reszta, to mniejsze lub większe zakłócenia przebijające się przez muzykę. Tak więc norma zamiast zachwytu.

Podpięcie pod wyjście coax na płycie głównej komputera dało podobny efekt i już myślałem, że szybko się pożegnam z XD-05. Na całe szczęście z odsieczą przybył Creative X-Fi Platinum, którego przedni panel oferuje wyjście pozbawione artefaktów związanych z zasilaniem i pracą komputera. Od tej pory mogłem zacząć spokojne odsłuchy.

Przede wszystkim, to zaskoczyła mnie przejrzystość i holografia dźwięku. Ani iFi iDSD Nano, ani ADL X1, ani Fiio X5 nie zrobiły na mnie takiego wrażenia. Ba, nawet nie były blisko. Po raz pierwszy moje Custom Art Pro330 v2 tak bardzo pozwoliły uciec muzyce z głowy. Poszczególne plany są wyraźnie odseparowane, pomiędzy instrumentami jest dużo powietrza, ale nie ma wrażenia rozerwania muzyki i nadmiernego napompowania sceny. Nawet bym powiedział, że mogłaby być większa dla większego efektu wow.

Do tego dochodzi sama konstrukcja dźwięku – zwarty i sprężysty bas, bez rozdmuchania, ale z dobrym dociążeniem, czysta i gładka średnica, na której instrumenty grają żywo, a wokalom nic nie brakuje i oczywiście dobrze rozciągnięta i kontrolowana góra, która nie tnie po uszach. Po prostu wszystko jest na swoim miejscu, nic nie dominuje, ani się nie chowa. I choć początkowo zwracałem uwagę na pewne bardzo delikatne przyciemnienie pomiędzy średnicą i górą, a całość ma w gnieździe słuchawkowym lekko cyfrowy nalot za którym nie przepadam, to bardzo szybko machnąłem na to ręką. Po prostu frajda z odsłuchów jest na tyle duża, że te cechy, które odbieram jako małe bolączki (choć tu pewnie podniosą się ręce w proteście, że to przecież zalety), po prostu przestały być zauważalne.

Niespodzianką była dla mnie uniwersalność nowego xDuoo w kwestii dopasowania słuchawek. Jasne ATH-AD700X już nie są przejaskrawione, a bas jest w nich nabrał werwy i masy, mimo że ciągle nie ma go dużo, to jest gdy ma być. Podpinam ciepłe, zmodyfikowane przez Michauczoka, ATH-A500X i kontrola nad dźwiękiem zaskakuje – żadnego lania basem, wszystko trzymane w ryzach, a przy tym swobodne. Dwie bardzo różne dźwiękowo pary nauszników, a efekt podobny: zachowany ich charakter, ale wyciśnięte to co najlepsze, bez narzucania zmian w stronę chłodu lub ciepła.

 

Współpraca z każdym urządzeniem była bezproblemowa, w Galaxy S6 nie potrzeba było nic specjalnego robić, gdyż po podpięciu XD-05 od razu xDuoo było ustawiane jako główne urządzenie dźwiękowe i Tidal, Neuron czy PowerAmp nie sprawiały żadnych problemów.

Na jakość wzmacniacza również nie narzekam – na dokanałówkach nie ma szumów, a 80-omowe nauszniki są poprawnie wysterowane bez podbijania gainu. Nie wiem jednak jak nasze combo zareaguje gdy podepniemy słuchawki 300 Ω i więcej. Czy ciągle starczy mocy? Samo xDuoo do 600 Ω nie zachęca w tym połączeniu, więc tu raczej trzeba zainwestować w osobny wzmacniacz, a XD-05 powinno działać jako sam DAC. A w tym również dobrze się sprawdza. Co prawda w tym momencie mój zewnętrzny wzmacniacz (Taga HTA-700B) zaczyna ograniczać xDuoo, ale sam charakter przypomina mi nieco wspomniane iFi iDSD Nano, tylko w trochę bardziej cyfrowej wersji i z lepiej poukładaną sceną.

 

Znaczy się urządzenie bez wad w swojej cenie? No niestety nie, bo kila z nich się znajdzie:

  • potencjometr na samym początku nie łapie równo kanałów,

  • gdy xDuoo działa jako DAC, jego gniazdo słuchawkowe jest załączane tylko po wypięciu przewodu z wyjścia AUX,

  • każda zmiana próbkowania jest komunikowana wyraźnym „kliknięciem” wydawanym przez XD-05. Dla wielu pewnie przydatny dodatek (szczególnie przy wygaszonym ekranie), ale jak ma być do bólu subiektywnie, to mi się akurat to nie podoba.

  • przełączniki nie dają takiej pewności przełączania i poczucia trwałości jak wajchy ze sprzętów iFi,

  • ogólny wygląd urządzenia odstaje (na minus) od konkurencji,

  • i… ciężko mi coś jeszcze dopisać…

 

Efekt? Wystarczył weekend z XD-05 spiętym z komputerem po coaxie, żeby xDuoo został ze mną. Po prostu zamiast odsyłać egzemplarz testowy, posłałem pieniądze na konto AudioHeaven.

Chciałem coś lepszego od iFi iDSD Nano oraz bardziej odpowiedniego do muzyki klasycznej niż goła Taga i dokładnie to dostałem i to z nawiązką, bo dźwiękowo xDuoo zrobił na mnie większe wrażenie niż kanapka iFi Nano, czyli para iDSD – iCan, przy czym jest również bardziej uniwersalnym urządzeniem. A przecież różnica cenowa jest dwukrotna na korzyść Chińczyka. ADL X1 był fajny, ale od niego wolałem iDSD, więc tym bardziej został z tyłu „w starciu na wrażenia” z xDuoo.

Myślałem też nad Fiio X7, jako domowym odtwarzaczu, szczególnie pod Tidala, ale już mi przeszło. W domu mogą mieć kanapkę złożoną z telefonu (który przecież i tak już posiadam) i XD-05, więc dwa tysiące zostają w kieszeni. Może by było trochę lepiej, a może nie, aktualnie nie czuję potrzeby sprawdzania i ewentualnego dopłacania.

 

Ja chyba powoli staję się człowiekiem xDuoo – mały grajek do kieszeni, to X2 zamiast Sansy Clip+, trochę poważniejszy DAP, to X3 jako środek pomiędzy sprzętami powyżej tysiąca, a Fiio X1 czy Sony A15, które i tak są od niego droższe. Teraz dochodzi XD-05, który zajął u mnie miejsce zachodnich produktów w kategorii „małe combo dac/amp”.

Tradycyjnie są tu jakieś rozwiązania, które niekoniecznie by się pojawiły u bardziej doświadczonym producentów, mocniej nastawionych na zachodnie rynku, rzeczy dla nas dziwne i wymagające przyzwyczajenia oraz przymknięcia oka na estetykę. Tylko wszystko to niknie pod głównym daniem, czyli dobrą jakością muzyki za niedużą cenę.

 

Za możliwość testowania dziękuję firmie

AudioHeven

Reklamy