Meier Corda Classic od początku przypadł mi do gustu. To bardzo naturalnie brzmiący wzmacniacz do wielogodzinnych odsłuchów. Nie męczy słuchacza, a wręcz przeciwnie, wciąga go coraz bardziej i zachęca do dalszego słuchania swą muzykalnością i swobodą przekazu. Mój dzienny rekord to około czternaście godzin z małą przerwą na posiłek i jeszcze czułem niedosyt. Godne podkreślenia jest bardzo spójne pasmo, wszystko do siebie niesamowicie pasuje a zakresy płynnie się łączą tworząc zwarty monolit, w którym trudno znaleźć słabe punkty.

I tak bas jest bardzo mocną stroną Meiera, to kompletne, pełne pasmo bez jakiegokolwiek odchudzenia. Nie brakuje go nawet na AKG K551, które nareszcie prezentują to pasmo w należyty sposób. Ma dobre zejście, należyty impakt, sporo masy i nie brakuje mu szybkości. Już przy niskiej głośności potrafi przyjemnie zawibrować w przetwornikach. Przy czym nie musimy się martwić o jakieś zamulanie czy zachodzenie na resztę pasma. Nie ma też tendencji do dudnienia czy buczenia, jest punktowy, dynamiczny i pod świetną kontrolą. Bez problemu usłyszymy jego różnorodność, mnogość barw, różnych odcieni, sporo detali i jakby to określił Manu; „jest we wszystkich kolorach jesieni”. Taki bas może się podobać i nie ukrywam, że robi na mnie duże wrażenie. Dodaje wyraźnego charakteru całemu brzmieniu i nie zmienia tego wszystkiego nawet przesiadka na DT990 PRO.

Średnica wyłania się z basu w tak naturalny i oczywisty sposób, że trudno jest odnaleźć miejsce, w którym łączą się oba pasma. Nie wyrywa się do przodu, ale nie jest też wycofana i jest kontynuacją muzykalnego brzmienia Meiera. Jest przystępna, plastyczna i przyjemna w odbiorze. Nie wyostrza zbytnio dźwięku, nie jest agresywna, nie stawia na analityczność, a raczej na wierne jej odwzorowanie. Średnie tony nie są surowe ani ziarniste a mimo to pasmo pozostaje bardzo klarowne, wielobarwne i niesie ogrom szczegółów. Jest pełne holograficznych smaczków i ciekawych wybrzmień a wokale brzmią wprost przepięknie. Taką piękną średnicę słyszałem kiedyś na modowanych i rekablowanych K551, przez kolegę Perula (świetna robota z resztą). Niestety na DT990 PRO słychać wyraźnie V-kowy charakter tych słuchawek. Nie ma tragedii, ale dużo bardziej to pasmo podoba mi się z K551.

Wysokie tony nie odstają od reszty pasma i są konsekwentnym rozwinięciem środkowego pasma. Nie ma w nim ostrości, agresywności i nieczystości. Jest precyzyjnie, czyściutko, muzykalnie i naturalnie, przy braku jakiegokolwiek cyfrowego nalotu. Często łapię się na tym, że znacznie głośniej słucham z Meiera niż z innych źródeł. Pozwala na to właśnie niewyostrzona i precyzyjna góra pasma. W żadnym razie nie można też powiedzieć, że wysokich tonów jest mało. Wystarczająco rozjaśniają całe pasmo i nigdy nie poczułem najmniejszej potrzeby podbijania tego pasma. Zachowana jest tutaj równowaga tonalna i spójność z resztą pasma. Blachy wybrzmiewają długo, są dobrze różnicowane, brak sykliwości i zlepiania dźwięku w jednolitość. Nie uświadczymy też sybilizacji w wokalach (zwłaszcza kobiecych). Głoski czyściutko rozprzestrzeniają się w powietrzu sceny i nie ma znaczenia czy słuchamy w AKG czy w Beyerdynamic.

Scena jest bardzo duża i proporcjonalna dosłownie we wszystkich wymiarach. Nawet Bifrost nie potrafi jej znacząco zmniejszyć. Wydaje się nie mieć ograniczeń. Instrumenty precyzyjnie umiejscowione i konkretnie zarysowane. Brzmią bardzo realistycznie i to wszystko podane zwiewnie, z rozmachem i z taką łatwością, jakiej jeszcze nie było mi dane słuchać. Pomaga w tym świetne napowietrzenie sceny, tyle tlenu jeszcze w życiu nie słyszałem. Z godnie z realizacją nagrań, raz mamy pierwszy plan bliżej, mocniej zaznaczony i za nim dopiero rozprzestrzenia się reszta prezentacji. W innym znów przypadku całość gra z dużo większego dystansu, uwalniając przy tym spore zasoby powietrza. Holografia w tej realistycznej scenie wypada znakomicie, co by nie użyć bardziej dosadnych określeń. Potrafi pokazać się w 3D, płyta „Zoolook” Jean-Michel Jarra ewidentnie to ujawniła. Efekty stereofoniczne są po prostu błyskawiczne, realne i dobitne. Podane na tacy z ewidentną łatwością i precyzją. Bez przerwy coś się tu dzieje, nie ma chwili nudy czy zastoju.

Podsumowanie.

Corda Classic to wzmacniacz zbudowany perfekcyjnie, funkcjonalny i oferujący nie tuzinkowe rozwiązania. Mimo sporej mocy bez większych problemów łapie synergię z różnymi słuchawkami i źródłami. Spójne, dynamiczne i naturalne brzmienie poparte jest świetną sceną, holografią oraz dużą dawką napowietrzenia. Oferuje dźwięk, który porównałbym do francuskiego TGV, jak się już rozpędzi to nie łatwo się z nim zatrzymać.

12186466_1548529848770817_674309775586924119_o

Zdecydowana rekomendacja Muzostajni.

recomend

Sprzęt odsłuchowo-testowy

https://muzostajnia.wordpress.com/2014/07/20/sprzet-odsluchowo-testowy-jd1210/

Reklamy