FCL vs The Wire – krótkie odsłuchy.

Moi Drodzy.

Nie jestem wstanie wybrać zwycięzcy tego pojedynku (co wiąże się z pewnymi finansowymi problemami 😀 ). Owszem grają różnie. Ostatecznie jednak decydujące jest dobranie źródła do każdego z nich i według mnie wtedy mogą zagrać porównywalnie dobrze, lub lepiej/gorzej w zależności jakiego kto efektu oczekuje. W czym tkwi sekret?

W FCL siedzi NE5532, najbardziej mi pasował, odbieram go jako dość równego. W The Wire siedzi jakieś LME chyba, nie jestem pewny, w każdym razie jakiś szybki układ.

Pierwszy najlepiej zgrywa się z X5DAC i X5DAP, z iPureT4G będzie sprawiał trochę wrażenie mulącego.

The Wire świetnie zgrywa się z iPureT4G, dobrze z X5DAP, ale słabo z X5DAC gra to sucho.

Oba z ObjectiveDAC zgrywają się poprawnie. Co mnie zaskoczyło w przypadku FCLa, a w przypadku TW myślałem, że będzie odrobinę lepiej.

Tak więc z tych kombinacji można wyciągnąć wniosek, że w sposobie zgrywania się, to takie odrębne bieguny. TW potrzebuję DACa, który utrzyma poziom grania, ale doda pewnej barwny, albo przynajmniej nie będzie suchy. Neutralny przetwornik da dźwięk monitorowy (choć w bdb wydaniu).

FCL kłania się w stronę DACów, z pazurkiem, dających technicznego kopa, które może samodzielnie wspomóc trochę w barwie. Z neutralnym przetwornikiem zagra dobrze, przyjemnie-miękko, technicznie poprawnie.

Jeśli opisywać ogólnie dźwięk to nazwy świetnie odzwierciedlają sposób ich grania w pewnym sensie. Gruba liniowa kostka i kabel. FCL jest bardziej spójny w graniu, gładki, wypełniony, nie jest to likier, z nowoczesnej czystości, ale z naturalne oddawanie barwy, co podejrzewam jest wynikiem odpowiedniego poukładania zniekształceń wpływających na odbiór koloru dźwięku.

Balans tonalny ciężko mi określić, a nie robiłem testów A/B i  wydaje mi się, że źródło manipuluje tym balansem. Jeśli chodzi o wykresy i inne pierdoły, które też przekładają się na wrażenia co do dźwięku to The Wire jest pewnie równiejszy i bardziej poprawny w tym co robi, ale przecież subiektywnie w różnych zestawieniach może to dawać różne efekty. Subiektywnie TW wydaje mi się bardziej wyrazisty na skrajach pasma. Twardszy dół (choć nie koniecznie twardy) i ostrzejsza góra. FCL słodsze wysokie i miększy dół. Są to oczywiście subtelne smakowe różnice. Środek Kostka ma ciemniejszy, a Kabelek jaśniejszy.

Efekty przestrzenne w obydwu przypadkach potrafią być satysfakcjonujące. Chociaż TW przekazuje bardziej wyrazistą wymiarowość i lepiej oddaje kształty prezentacji, nie trzeba się tak domyślać jak ta przestrzeń wygląda, dzięki temu efekt głębi jest trochę wyraźniejszy.  TW  jest mniej spójny = bardziej separujący. Ma więcej powietrza i dokładności = mniej klimatu. Same rozmiary sceny i przestrzeni raczej są zbliżone bo ciężko mi zdecydować z w każdym wypadku jestem zadowolony, choć to pewnie jeszcze nie max co jest osiągalne. Oba nie robią udziwnień w celu niepotrzebnego oddalania sceny czy innych wygibasów. Mimo, że kontrast dynamiczny w TW jest lepszy, to FCL ma w sobie coś wyjątkowego, co ciężko opisać.

Podsumowując. Oba wzmacniacze są klasowe, przeznaczone trochę do innych zestawień i do innych preferencji. Nie czuję sensu decydowania o wyższości jednego czy drugiego na podstawie miarki w skali micro-metrów. Niech już się fachowcy wypowiedzą jak wypadają pod względem zdolności prądowych i innych takich. Różnica w sposobie grania i jakości dźwięku jest zdecydowanie mniejsza niż między Lovely Cube i The Wire bez potencjometru. Tamte były bardziej charakterne, te po prostu grają muzykę tak jak trzeba. 🙂 Oba mają swoją własną specyfikę w FCL urzekającą, a w The Wire „unauszniającą”. Nabywając je po dobrych układach moim zdaniem mogą być elementem docelowym systemu dla osób o chudszym portfelu.

Materiałem muzycznym użytym przy tych skromnych odsłuchach była np. płyta „You are sorrounded”

Ostatnim elementem łańcucha były DT-150, X2 i inne. Problemów ze zgraniem nie miałem.

Reklamy

21 Comments

  1. Dwukrotnie miałem na własność FCL 2 i jednokrotnie The Wire, egzemplarz testowany w Muzo przez Grubbbego, podpisuję się pod ustaleniami MrB, są to klasowe, rasowe wzmaki. Czy dla osób o chudszym portfelu? Tylko w kategoriach audiofilii chyba rzecz ujmując. Dla nawet wymagającego miłośnika muzyki w zupełności mogą być punktem docelowym. Piszę to z perspektywy audiofila na odwyku, ktory audiodobytek sprzedał prawie w całości. Nie słuchałem muzyki ze wzmaka słuchawkowego już ze dwie miechy pewnie (tylko Mikroforum608 mi się ostał zresztą). W ostatnim miesiącu słuchawki miałem na uszach 3 razy po kilkanaście minut… Z taczki 5, xba-3 i Sr60e by Michauczok – i to po ponad 3 tygodniowej przerwie od słuchawek.

    Wbrew oczekiwaniom muzyka nie smakowała bardziej niż kiedyś.

    Przerobiwszy grube dziesiątki par słuchawek, sporo dobrych wzmaków słuchawkowych, majac teraz ułamek tego, co kiedyś i tak z rzadka wykorzystywane stwierdzam, że:

    Podróż to była kosztowna, lecz próżna.

    W tej pogoni za sprzętowym króliczkiem, nie chodzi wcale o muzykę.

    Ścigamy zupełnie co innego.

    Każdy innego demona swego 😉 😀

    Fini.

    P.s.

    Roland, miałeś rację. Wszystkim przypadkowym i nie, czytelnikom Muzostajni polecam uważną lekturę zakładki Audiosceptycyzm. Pomoże ona skończyć Wam – jak i mnie – lub moze i nie wejść nawet na audiofilską drogę do zatracenia…

    Pogoń za króliczkiem w audio,
    This is the road to (audio)hell.

    Oczywiścię piszę to ze swojej perspektywy uzależnionego od zakupów audio, przez trzy lata, swieżo na dobrowolnym odwyku / dwa miechy będzie/

    Oczywiscie, moja perspektywa jest właściwa dla mnie i nie bedzie taką dla innych, nie zamierzam nikogo nawracać, zawracać, pouczać, piszę o swoim doświadczeniu.

    I tyle.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cześć Tomek!
      O to to to, „Podróż to była kosztowna, lecz próżna.” popieram pełną gębą. Też mi pomógł wyleczyć się z „nałogu” audiosceptycyzm, Może nie sprzedałem całego sprzętu, ale skompletowałem pewien zestaw, IMO wystarczający i nie gonię już króliczka. Po prostu nie chciałem się zatracić i udało się. Tak naprawdę największą przyjemność czerpało mi się podczas kupna PIERWSZYCH lepszych słuchawek, a potem to była gonitwa za „lepszym”. Nastąpiły porównania, coś tu nie pasuje, niby lepiej, ale to jeszcze nie to itd., niemniej dzięki temu poznałem sprzęty w klasie premium i wybrałem dla siebie najlepszy sprzęt jaki mogłem, znając alternatywy. Wyżej mnie nie ciągnie, bo i mnie nie stać, a i pewnie dalej by była ta sama gonitwa za króliczkiem, tyle, że drożej.
      Myślę, że to wszystko jest indywidualne. Są osoby, które czerpią przyjemność z droższych sprzętów, tyle, że jak długo? Z jednej strony cieszę się, że wszedłem w audio, bo muzyka mnie uspokaja etc., a nie wyrzucam kasy w używki, czy inne gadżety, bo tak – sprzęt audio można nazwać gadżetem. Nikogo nie razi, że ktoś kupił telefon za 1000 zł, a jak kupi słuchawki za tą kwotę to rozpoczyna się gadanie. Tyle, że też tutaj nie chodzi tylko o samo posiadanie, ale to w sumie tylko my wiemy, osoby, które są w stanie dane sprzęty oceniać pod względem walorów dźwiękowych. I nie mam zamiaru pisać, że jesteśmy pieprzonymi nietoperzami, bo nie jesteśmy, ale uważam, że słuch się też „trenuje” na swój sposób. Tylko nie można przesadzić z tym, bo nic nie będzie pasowało. Jak dołożymy zdrowy rozsądek, ten audiosceptycyzm, da się to pogodzić z naprawdę dobrym skutkiem. Wszystko wyrażane oczywiście według mnie, bo to cholernie subiektywna sprawa.

      Polubione przez 2 ludzi

      1. Tomku, dałbyś wiarę z czym ja teraz siedzę? 😉

        I sprawia mi to tyle samo frajdy jak wcześniej, a nawet więcej, bo taniej, a emocje (bo dla mnie o to głównie chodzi, nie o jakość) takie same!

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Pamiętasz Manu?

    bezczasowy
    bezprzestrzenny
    nieruchomy
    wszechobecny
    nic jest (nie)możliwe
    wszystko jest niczym
    nic jest wszystkim
    śmiertelne jest nieśmiertelne
    zło jest dobrem
    wszystko jest wszystkim
    choć naprawdę nie ma nic
    prawda jest nieuchwytnym absurdem
    więc wszystko co możemy uchwycić
    to steki bzdur
    jak dobro i zło
    życie i śmierć
    jesteśmy cząsteczkami nieskończoności
    niezdolnymi wyjrzeć
    poza iluzje
    strachu i śmierci
    co ujrzy skończoność
    w nieskończoności patrząc oczy?

    hehehe

    Ja wiedziałem co chciałem od dawna i teraz to mam. Choć po drodze zrobiłem wiele głupot. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Manu wrócił (przynajmniej do pisania 😉 ) :))))

    MrB, jak chcesz usłyszeć naprawdę dużą scenę a barwę podobną do „Kabla” to poproś Majkela o bateryjnego Headonica lub Sonic Pearl 2 (koniecznie rev. C)

    Polubienie

    1. MANU odszedł tylko z forum 🙂
      Nie mógłbym przecież opuścić swego dziecka, MuzoStajni.
      Miałem nadzieję, że będę pisać, na razie jednak i z pisania nici…
      To chyba i lepi… 😉

      Polubienie

    2. Coś mnie chyba ominęło?

      Perul, dzięki. Pomyślę nad tym. W testy już tak bardzo nie zamierzam się bawić, będę pisał inne teksty. Tutaj napisałem o tym co mam akurat na stanie, bo czemu nie? 😉 Ja wiem, że sceny mogą być większe, kiedyś taki efekt usłyszałem. Dla mnie to taka ciekawoska, wolę nie sięgać po to co jest po za moim pułapem 😛 😉

      Polubienie

  4. To widzę powyżej klub spełnionych audiofilii, gdzie każdy już złapał to co chciał. W sumie i ja jestem zadowolony z tego co mam, nawet jak posłuchałem HD800, to nie naszła mnie straszliwa chęć ich posiadania. Owszem fajnie byłoby mieć, ale spokojnie mogę się bez nich obyć (zwłaszcza w kontekście ich ceny). To co pisał Soundman swego czasu, mają świetny jakościowo bas, ale niestety jego ilość dla mnie trochę za mała.
    Jedno co mnie kusi teraz poważniej to zrobienie czegoś własnego. W sumie wysłałem Januszowi nawet prototyp, ale wymaga jeszcze dopracowania (rozjaśnienia).

    Polubione przez 1 osoba

  5. Bo właśnie FCL ma niewątpliwie coś w sobie. Gra tak jakoś swojsko, z bardzo spójnym przekazem. Może faktycznie nie ma najobszerniejszej sceny czy też najskrupulatniejszej separacji, ale gra bardzo naturalnym dźwiękiem i angażuje w odsłuchy. Oczywiście nie jest też z drugiej strony tak, że pod względem technicznym jest słaby – poziom jest więcej niż wystarczający. Ale podkreślę jeszcze raz tę spójność i muzykalność przy zachowaniu naturalnej tonalności, to czyni dla mnie ten wzmacniacz wyjątkowym bo wiem, że inne konstrukcje często mają większe lub mniejsze problemy w tych względach, gdzie często brzmienie okazuje się być zbyt techniczne, takie bez polotu albo zanadto rozrywkowe, jak ja to nazywam – bajeranckie.

    The Wire na przykład gra bardzo czystko, również naturalnie, ale dla mnie nieco zbyt agresywnie na wyższej średnicy, co w połączeniu z rozpiętością wysokich tonów czyni już jego barwę nieco dla mnie zbyt jasną, do tego twardość basu potęguje to wrażenie, takiego lekkiego odchudzenia w dźwięku. Sceny też nie ma nazbyt rozległej, ale akurat to nie jest dla mnie najważniejszy aspekt w słuchawkowym audio. Koniec końców to wciąż bardzo dobry wzmacniacz, ale nie do końca wpisał się w moje preferencje.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Dokładnie. Nic dodać nic ująć. 🙂

      Te wzmaki mimo zbliżenia dużego do siebie to mają coś za coś. Może ostatecznie zostanę z jednym, ale na razie oba u mnie mają swoją funkcję. FCL jest smaczny brzmieniowo, słuchając go to słyszę że słuchamy czegoś szlachetnego. Z kolei TW mam jako taką pewność, że robi wszystko co najmniej poprawnie. Chciałoby się podłączyć do niego jakiegoś wyjątkowego DACa. Mam jeszcze jedno źródło, które do niego nie podłączyłem, a wiem z FCL dawało przyjemne rezultaty. Jutro chyba sobie spróbuję. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Nie mam teraz wzmaka słuchawkowego, prócz mikroforum 608, nie korzystam jednak z niego. W tych rzadkich chwilach (raz , dwa na tydzień aktualnie) , kiedy mam czas ( i ochotę) na muzykę zadowalam się poręcznymi dokanałowych xba-3 serwowanymi OTE i iPodem touch 5. Gdybym jednak znowu zechciał kupić używany wzmacniacz słuchawkowy (większość moich niegdysiejszych audiozabawek była kupiona jako używana) zapewne wybór padłby na the wire lub fcl (II) lub czarną perłę. Kierowałbym się tylko okazją. Który wzmak byłby bardziej okazyjny /cena, stan, poprzedni właściciel/
        Dokładnie jak w przypadku zakupu używanego samochodu – nie marka, nie model, tylko okazja rozumiana jak wyżej.

        Polubione przez 2 ludzi

  6. The Wire nie słuchałem, natomiast przeszedłem małą ewolucję z FCL-em tzn.

    FCL–>FCL II–>SWS Silicone Balanced AMP

    O dźwiękach i niuansach pisać nie umiem i nie lubię, ale moim zdaniem FCL i FCL II dzieli różnica co najmniej jednej klasy, jak nie więcej.
    I jeśli komuś odpowiada to jak gra FCL w jego torze, zachęcam do odsłuchów FCL II.
    Jeśli FCL wpisuje się w gusta to FCL II grając podobnie, gra spokojnie o klasę lepiej. Mnie wystarczyło dosłownie 30 sekund porównań żeby te różnice natychmiast wyłapać i pożegnać się z FCL-em.

    Fajnym przykładem jest tutaj Lord Rayden, którego delikatnie namawiałem przez kilka miesięcy żeby przesiadł się na „Dwójkę”, a człek jest dosyć uparty 😉
    Trochę mi to zajęło, ale Lord w końcu uległ, posłuchał i zgadnijcie co ma teraz w sygnaturce.

    O tym – czemu, jak i dlaczego – przesiadłem się jeszcze wyżej czyli na SWS pisał nie będę, bo to już inna historia.
    W każdym bądź razie SWS jako składowa toru, zakończył moje pogonie za króliczkiem, które trwały ok. roku.
    Myślę, że to w sumie niewiele czasu.
    Ten 1 rok pozwolił mi zrozumieć pewne rzeczy i mechanizmy w światku audio.
    Szybko to chyba poszło. Zaczynałem od Clip+ i jakichś przypadkowych pchełek, nie mając zupełnie świadomości, że istnieje taki świat ludzi i sprzętu audio, w którym teraz uczestniczę.

    Wyżej tego co mam, raczej nie pójdę. Nie ma już we mnie takiej potrzeby.
    Może jakieś monitory, kiedyś, jak remont przeprowadzę…

    Fajnie Manu, że zaglądasz do Muzostajni 🙂
    Pozdrówki dla Wszystkich.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Paratykus, zawsze twierdziłeś, że nie będziesz nikogo nawracał na swój sprzęt, ta historia z Lordem Raydenem chyba nie do końca do tego pasuje 😉 .
      Co do dobrze zrobionego i zmodyfikowanego klona, to fakt prezentuje on dobry poziom zwłaszcza w kontekście swojej ceny, co nie znaczy, że jest to jedyny słuszny wybór. Sporo mają tu preferencje do powiedzenia. Ja np lubię dużą scenę i to jest dla mnie podstawowy wyznacznik „dobroci” wzmacniacza. Może miałem to szczęście i nie trafiłem w swojej przygodzie audio na jakieś źle grające wzmaki w sensie technicznym czy barwowym i stąd taka ocena.
      W każdym razie, z tego co słuchałem, to we wzmacniaczach do 1000zł wybrałbym klona (oczywiście dobrze zrobionego). Czy będzie to FCL/FCL2, czy Mikołajowy „klon na wypasie” czy klon od mojego brata (który mam obecnie 😉 ) to już kwestia charakterystyki jaką kto lubi. Miałem okazję porównać bezpośrednio swój egzemplarz z tym od Mikołaja i poza lekką V-ką w tym od Mikołaja (względem mojego oczywiście), to nie zauważyłem jakichś wielkich różnic.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Perul, no jak nawracałem kiedy nie nawracałem. Kusiłem tylko żeby poszedł o szczebelek wyżej 😉
        Pełna zgoda, że :

        „Każdy słucha na tym co mu pasuje i tego co lubi.”

        Ja jeśli nawet sprawiam wrażenie, że nawracam to nie nawracam. Bardzo szanuję wolność wyboru, zarówno swoją jak i innych.

        Polubienie

  7. Hej, Panie Mr_B 🙂
    Tylko zrób to „łeb w łeb”, FCL kontra FCL II, inaczej się nie godzi.
    No i też zależy z jakiej stajni … Jeśli jeden i drugi spod ręki Miłosza to nie widzę opcji żeby jedynka się ostała. Zresztą Fatso otwartym tekstem nie raz i nie dwa pisał, że FCL I jako „pierwsze dziecko młodości” był tylko przymiarką, rozgrzewką …
    Właśnie sobie słucham R.Watersa „Amused to Death” z SWS Silicone Balanced AMP + DAC:2xWM8741 z usb C-Media CM6631a XLR MK2 + SWS Nuoroda i … płynę …
    Aż prosiłoby się napisać, że długa droga była, a na zakrętach mnóstwo perturbacji, ale nie …
    Było na skróty i w miarę szybko.

    Pozdrówki na audio-szlakach. I uważajcie na błędne ogniki biznesowego marketingu 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s