Jako, że jest to mój recenzencki debiut, nie należy się zbyt wiele technikaliów spodziewać, bo:
-po pierwsze nie dysponuję odpowiednim warsztatem, żeby miodnie pisać o separacjach, głębiach i tym podobnych
-po drugie – wcale a wcale nie jestem takim pisaniem zainteresowany

Postawię się w sytuacji przeciętnego użytkownika, który chce mieć zalążek hi-fi, dysponuje dosyć pokaźnymi środkami finansowymi i nie jest zainteresowany audiofilią w żadnej z jej (jakże pięknie przez jednoego z naszych kolegów zdefiniowanych) postaci.
Ot – jak ten sprzęt widzi ktoś kto chce mieć premium, a jeszcze na głowę nie upadł na tyle mocno, żeby premium wiązać z przedziałem 30tys. zł i więcej.

Ja X3K rewizję drugą odebrałem bardzo pozytywnie.
Jest ona wg. mnie idealnym wyborem na uniwersalny kombajn DAC/wychodny plejer dla osób nie szukających kompromisu i chcących dysponować dobrym, funowym brzmieniem w każdej sytuacji.
Przy jednym, bardzo, ale to bardzo restrykcyjnym założeniu – kupujemy do tego słuchawki łatwopędne, z nieprzesadzonym basem.
Do tego po wyjęciu z wyjątkowo szpetnej silikonowej obudowy, wygląda bardzo obiecująco, chociaż kółko trochę irytuje (nie zamierzam się jednak na takie tematy rozpisywać, bo to już zostało napisane wieeele razy w sieci).
Testowałem ten model z Takstarami HD6000, AKG K551, AKG K545, B&W P3, SL HD681 EVO i HD668B oraz chwilę (ok. 45 minut) w salonie Denona z Focalami Spirit PRO i Classic.

Wrażenia:
Taksy – ogólnie przyjemne, pluszowe brzmienie tych słuchawek uległo jeszcze „upluszowieniu”. Było to mocno relaksacyjne granie, ale lekko nużące. Po odjęciu niskich tonów, było żwiawiej, ale nadal trochę zza koca.
AKG K545 – niezła synergia, bas przyjemnie pulsuje, słychać niesamowitą klarowność z wyraźnym jednak dociążeniem.
AKG K551 (modowane)- BOMBA!!!! dociążenie słuchawek powoduje przyjemne wibracje w muzyce elektronicznej, jednocześnie znika gdy gramy Jazz, klasykę. Piekielnie szybko, czytelnie, czasem poleci żyletka.
Ale ta żyletka to też przyjemność. Jak dla mnie jest to synergia pełna i uważam, że decydując się na setup do 2tys zł, dostaniemy w postaci tej pary zestaw kompletny. Naprawdę polecam.
Przy FIIO X5 jest trochę chudawo – lepiej, czyściej, ale jednak nie ma tej szczypty funu, która w przypadku zestawu X3K-K551 jest wymierzona po aptekarsku.
B&W P3 – trudno mi napisać coś innego jak – po prostu dobrze. Nic nie można zarzucić, ale nie ma też zdziwienia – ot cholernie poprawnie, czasem z kopem zagrane utwory.
Superluxy EVO – muł totalny. Wrażenie jakbym założył na głowę dwa żałosne subwoofery samochodowe, po 200zł za sztukę. Jak chciałem umpa-umpa, to zestaw był do tego świetny, ale tę samą robotę robi mój E07K.
Absolutny brak synergii.
Superluxy HD668B – miód. To naprawdę świetne słuchawki. Thomas Bergersen „Final Frontier” to utwór grany z takim rozmachem, że w połączeniu z X3K w tym repertuarze zwycięsko wychodzą tylko K551.
To chyba największa dla mnie niespodzianka podczas przygody z tym FIIO – pomimo dysonansu cenowego pomiędzy 668B a tym grajkiem (8-mio krotna różnica w cenie!!!), gorąco polecam takie zestawienie.
Spirit PRO – tutaj delikatny zawód. Dociążenie nie jest tak spektakularne jak w K551, ale reszta pasma wręcz lepsza. To brzmienie trzeba po prostu polubić. Ja lubię. Spirit PRO z X3K grają trochę jak K551 z FIIO X5.
Chudziej, ale rewelacyjnie.
Spirit Classic – trudno mi cokolwiek napisać. Po prostu nie moja bajka. Ale ja ich nigdy nie lubiłem. Klasowe granie, ale zupełnie nie moje i X3K tego nie zmienił.

Podsumowując:
FIIO X3K to solidny grajek. Wręcz rewelacyjny. Dający tę namiastkę (a może i nie namiastkę a „full opcję? :)”) hi-fi. W połączeniu z K551 zestaw wręcz wzorcowy w przedziale do 2000zł.
Gra klarownie na tle e07k i Olympusa 2. Czyściej, mniej dołem, szybciej. Tak ….. wartko. Na tle DX50 podoba mi się bardziej, ale trudno mi jakkolwiek powiedzieć na czym polega różnica, poza szerokością uśmiechu, którego FIIO serwuje mi więcej.
Biorąc pod uwagę cenę, uważam, że jest to sprzęt uczciwie wyceniony.
Przy jednym założeniu: chcemy dobrze, ciepło grający zestaw uniwersalny (DAC/player mobilny) do klasowych słuchawek, które są łatwe w napędzeniu i nie rozpieszczają dużą ilością dołu.
Jako urządzenie przenośne do komunikacji wg. mnie nie jest wykorzystywane nawet w 30%. To po prostu gdzieś ucieka. X3K serwuje taką ilość detalu, ale tak subtelnego (w tych pieniądzach oczywiście), że byle szum tramwaju jest w stanie to zagłuszyć.
Opcję portable uzasadniałbym tylko w jednym przypadku – chwile relaksu w hotelu, gdy nie przeszkadza nam nic na zewnątrz. W przeciwnym razie w zgiełku miasta wystarcza mi Sansa Clip Sport, której w pociągu nie jestem w stanie odróżnić od rasowych grajków.
Dodatkowym mankamentem jest trwałość baterii – 8-11 godzin w moim przypadku (gęste FLAC). W zacisznym pomieszczeniu to nie przeszkadza. W trybie DAC na s wogóle nie obchodzi. Za to w podrózy już tak 🙂

A gdybym miał skwitować przygodę z tym grajkiem kategorycznym stwierdzeniem?
Gorąco polecam!
A w kombajnie z K551/Focal Spirit PRO – REKOMENDUJĘ!!!!!! 🙂
PPS. Jak zaznaczyłem na początku – to nie recenzja, a wrażenia człowieka, który stał u progu wejścia w słuchawkową audiofilię, ale w porę się z tego wycofał, zachowując status hobby, a nie obsesji 🙂

Podziękowania dla firmy Audiomagic w Warszawy, za udostępnienie urządzenia do testów.

Advertisements