Ostatnie miesiące to dla mnie chroniczny brak czasu… na wszystko. Nawet swojego zestawu ledwo co słuchałem, więc na porządne testy innych sprzętów nie dziwne, że nie udało mi się wygospodarować ani minuty.
Niemniej pewnego dnia dowiedziałem się o fajnej akcji na audiohobby.pl , gdzie to kolega Wiktor zorganizował akcje „Weekend ze Staxem za recenzje”.
Jako, że żadne Staxy nie gościły nigdy w moich skromnych progach (a jedynie rzuciłem uchem tu czy tam pare minut) to takiej okazji nie mogłem odpuścić. Niemniej ponieważ na nadmiar czasu nadal nie narzekam postanowiłem moją przygodę opisać w inny, niż zazwyczaj to robiłem, sposób – mianowicie krócej i zwięźlej, jako że zawsze przy testowaniu sprzętów jak krew z nosa pisanie mi szło… Stety, niestety od tej pory jak coś dla Was skrobnę będzie właśnie w takiej formie.

Kończąc ten przydługi wstęp przedmiotem tej jakże miłej akcji został zestaw firmy Stax w osobie wzmacniacza SRM-323S oraz słuchawek SR-307.
Jak ów przedmioty wyglądają można zobaczyć na zdjęciach. Wzmacniacz jak wzmacniacz. Słuchawki dla mnie brzydkie 🙂 Acz wykonanie solidne. Z niczym nie było problemów i nie miałem ani razu odczucia, że zaraz coś mi odleci czy coś popsuję.

IMG_1554IMG_1561
Po krótkich oględzinach podpiąłem cały zestaw, założyłem słuchawki na głowę i… i miałem efekt WOW. Zawsze czytałem, że Staxy to nie orgazm od pierwszego założenia, a sprzęt, do którego trzeba się przyzwyczaić aby doceniać. U mnie się to nie sprawdziło. Acz nie był to efekt WOW spowodowany spektakularnością grania, jakimś cudem świata, usłyszeniem trąb jerychońskich. Był mianowicie spowodowany, że te słuchawki grają jak słuchawki 🙂 Ale bardzo czysto, łagodnie, naturalnie, muzykalnie, a zarazem rozdzielczo, szybko, precyzyjnie. Od razu przyszło mi do głowy, że już to kiedyś słyszałem… ale o tym później.

Teraz jak gra ten zestaw? Jeśli jesteście fanami Beyerów dt990 edition 600ohm to jest to coś dla Was. Wg mnie te Staxy to bardzo dobre rozwinięcie właśnie tych słuchawek (co trzeba dodać to porządnie napędzonych, z synergicznym torem i rekablowanych – bo jednak stock podpięty do bele czego gra sporo gorzej). Podobny charakter, podobny balans tonalny – acz po prostu lepsze, bez niektórych ich wad. Przede wszystkim równiejsze, łagodniejsze, z bardziej nasyconą średnicą.
Słuchawki grają raczej po jaśniejszej strony mocy, acz nie tworząc w tym aspekcie przesady. Całość podana jest bardzo muzykalnie, przystępnie, łagodnie, a jednocześnie w miarę szybko, rozdzielczo i precyzyjnie.
Góra to wg mnie najmocniejsza strona tych słuchawek. Jest „analogowa”, ładnie zaokrąglona a przy tym bardzo rozdzielcza. Jest całkiem rozciągnięta potrafiąc oddać zarówno grubość blach, jak i blask przy najwyższych rejestrach. Jest łagodniej niż we wspomnianych Beyerach, a nawet Hifimanach HE500, które to też stanowiły mój punkt odniesienia. Od Beyerów jest też mniej szeleszcząca, precyzyjniejsza, bez zbędnych przydźwięków.
Środek pasma jest troszkę przechylony ku górnym partiom. Średnica jest bardzo muzykalna, barwna, ale czasem brakowało mi masy instrumentów takich jak kontrabas, fortepian, dęciaki czy w mocniejszej muzie gitary elektryczne. Dt990 nie są tak gładkie, nasycone, mają trochę płytsze wokale – acz cechują się większym dociążeniem. Różnice jednak nie są tu wbrew pozorom duże. HE500 to już nieco inna bajka – jest zdecydowanie masywniej i z jeszcze większym nasyceniem, kolorytem. Ale co ciekawe mimo tego odebrałem to pasmo w HE500 też jako ostrzejsze. Bardziej agresywne, gdzie w Staxach była to oaza spokoju, miód na uszy.
Dolne partie znów przywodzą na myśl niemiecką szkołę Beyerdynamica. W Staxach jest nieco mniej dołu i nie ma on takiego kopa, ale nie jest to duża różnica. W żadnym wypadku po przesiadce w Staxach go nie brakowało. Miał odpowiednią moc, będąc też bardziej z tych miękkich niż twardych, sztywnych – acz z zachowaniem dobrej kontroli, minimalnie lepszej niż w dt990. Niestety do HE500 nie ma porównania. Te planary potrafią zejść niżej, mają lepszy impakt i jednocześnie potrafią bardziej zróżnicować dźwięki w tym paśmie.

Scena jaką oddaje recenzowany zestaw nie jest szczególnie rozbudowana. Jej budowa kolejny raz przypomniała mi dt990 Edition 600ohm. Nie jest to napowietrzenie, przestrzeń i „głośnikowe” granie HE500. Pierwszy plan dość blisko, poszczególne warstwy rozłożone poprawnie. Na szerokość też w skali Beyerów, więc krzywdy nie ma acz hektary to nie są. Jednak od nich w Staxach jest zdecydowanie lepiej w kontekście holografii. Instrumenty są rysowane precyzyjniej, mniej rozłożyście, co w parze z lepszą separacją daje bardzo dobre rezultaty. Takiego spokoju scenicznego. Czystości, nienachalności. Nie jest to zmiana rewolucyjna acz dobry krok do przodu w stosunku do jednych z moich ulubionych dynamików. HE500 w tym polu są jeszcze lepsze, pomimo, że tu instrumenty są większe, masywniejsze. Większa przestrzeń i powietrze między instrumentami robi tu jednak swoje.

Jakie więc wrażenie zrobił na mnie testowany zestaw Stax SRM-323S + SR-307 ? Bardzo dobre. Jeśli miałbym napisać w paru słowach co je wyróżnia to lekkość, zwiewność, niesamowity spokój i łagodność. Spokój i łagodność jakich jeszcze nigdy nie słyszałem na żadnych innych słuchawkach. To jest chyba ta magia elektrostatów. Cechy nieosiągalne zarówno dla przetworników dynamicznych, jak i wg moich uszu też ortodynamicznych.
Nie są to jednak słuchawki, które bym nabył, bo bardziej mi leży charakter HE500, stajni Audeze, zwłaszcza w kontekście bardziej naturalnej moim zdaniem barwy. Jako kolejny zestaw Staxy są natomiast zbyt drogie (bo musiał by być to cały zestaw, nowy obecnie wyceniany na prawie 6000pln) i zbyt podobne do dt990. Jeśli ktoś natomiast szuka takiego charakteru, albo potrzebuje upgrade’u właśnie swoich Beyerów to zachęcam. Słuchawki na długi czas – zarówno w kontekście godzin spędzanych na bieżących odsłuchach jak i prawdopodobnego usidlenia na lata, powodując, że nie będzie się chciało szukać niczego nowego. Nie jest to hit w kontekście relacji cena / jakość, ale na pewno pozycja do musowego odsłuchu…

ps. przed jednym muszę ostrzec. Jeśli dostaniecie kiedyś taki zestaw z IC Staxa to od razu ten kabelek pomińcie. Mój grubbbyNatureReference pokazał, że kabel Stax tylko ogranicza ten zestaw. Gorsza dynamika, holografia, rozdzielczość. Gra ciaśniej, nie tak czysto… po prostu muli psując ocenę całości.

Reklamy