Audeze LCD-2 rev.2 to słuchawki ortodynamiczne, czy też jak się trafniej tytułuje – planarne. I mają one zespół cech które wiąże się z nimi nieodzownie – jak relatywna trudność napędzenia oraz ich często specjalnie dobrany walor smakowy. Producent deklaruje dla nich efektywność 90dB przy 60 ohm. Jest to wersja z rozwiązaniem Fazor, które jest udoskonaleniem systemu magnetycznego słuchawek. Daje nam to w teorii – jak deklaruje producent – brak niepożądanych interferencji pól magnetycznych, co przekłada się na uzyskanie lepszych parametrów.

Jakość materiałów z których zostały wykonane słuchawki Audeze jest bardzo wysoka.  Do testów dostarczona została wersja z kompozytu drewna bambusowego z padami z mikrofibry. Ergonomia słuchawek jest dość dobra, choć ważą dość sporo i przy długich odsłuchach słuchawki dają o sobie trochę znać.

 Za podstawowe źródło posłużył mi CD Denon DCD-1700 GAT(Greg Audio Tunning) którego brzmienie cenię bardzo szczególnie za nienaganną tonalność i barwę. Dodatkowym źródłem był zbalansowany DAC Zagra Audio. Okablowanie to interkonekt Audeos Reference oraz firmowe Zagra Audio. Jako dodatkowy sprzęt do porównań służyły moje prywatne słuchawki Sennheiser HD600 oraz Lime Ears LE3SW. LCD2 to słuchawki które potrzebują bardzo dobrej jakości źródła oraz bez wątpienia transparentnego i szybkiego wzmacniacza. Użytkowany przeze mnie hybrydowy wzmacniacz słuchawkowy SOHA 2 na lampach ECC82 Psvane okazał się wystarczająco skuteczny aby sprostać zapędom słuchawek Audeze.

pobrane

Balans muzyczny z którym zostały Audeze LCD-2 stworzone każe nam przygotować się troszkę inaczej niż jak do zwykłego odsłuchu np. kolejnych mocno precyzyjnych słuchawek jak Sennheiser HD-800, AKG K812 czy też Beyerdymamic T1, gdzie wszystkie detale są podane od razu z chirurgiczną precyzją. Audeze LCD-2 to specjalny zespół cech muzycznych które wymagają uważnego podejścia do konfiguracji toru dla nich oraz też na pewno uważniejszego odsłuchu.

OK, Niech zagra muzyka !

Miles Davis z remasteru z lat 60- tych „Someday My Prince Will Come” grał jak z dobrego analogu. Jest wrażenie obecności w jego muzycznym spektaklu. Pięknie oddana atmosfera starych nagrań, z genialną barwą i dobrze rysowaną sceną i nie nachalną choć absolutnie wystarczającą mikro i makro dynamiką. Dobrze, znaczy tu blisko i intymnie – z prawidłowo zaznaczonymi planami. Na pewno konkurencyjne produktu Hifimana, jak np, HE-560 mogą pochwalić się większymi nawet rozmiarami sceny. I co z tego , kiedy nie są w stanie one dotrzymać Audeze kroku w zakresie oddania prawdziwego klimatu nagrania, emocji i barwy.

Michael Jackson z remasteru słynnej płyty „Bad” dał popis wulkanu dynamiki i energii z bardzo dobrze wybudowanym i sprężystym dolnym podzakresem. Nie rażą tym razem męczące w niektórych zestawieniach sprzętowych wyostrzenia realizacji. Jest pełen drive i emocje. Zakres dynamiki w skali makro jest imponujący. Czad !

Ray Charles ze słynnej płyty w duetach „Genius Loves Company” czaruje pełnym, mocnym bluesem. Audeze dobrze różnicują harmonijnie dobrane głosy w duetach z fantastycznym mistrzem, choć cały czas jest lekko po „ciemniejszej stronie mocy”.

Klasyka ze świetnego wydania wydawnictwa Harmonia Mundi „The Tresures” to na LCD-2 prawdziwa uczta dla melomana. Dzięki pięknej barwie instrumentów oraz nienachalnej przejrzystości w całym pasmie odsłuch jest wysoce komfortowy. Także dobra separacja planów pozwala na szczegółowy wgląd w nagrania. Uważny meloman znajdzie bardzo dużo szczegółów realizacji, choć nie są to szczegóły pierwszoplanowe – jak już zresztą wcześniej wspomniałem. Na wszystkich nagraniach czuć nieskrępowane zejście do najniższych zakresów pasma. Na przeciwnym biegunie też jest bardzo klasowo, z dużą kulturą i elegancją. Barwa instrumentów smyczkowych, wyższych rejestrów fortepianu jest bardzo dobra. Może atak jest lekko ułagodzony, ale mi to nie przeszkadza.

audeze 1

I znowu wróćmy do Davisa, tym razem w bardzo energetycznym wydaniu koncertowym „Live Around The World”. Fantastyczny, szybki jak błyskawica elektryczny jazz. Bardzo lubię tę płytę, wirtuozeria gry muzyków jest na niej doprawdy imponująca. Audeze znowu nie zawodzą. Począwszy od dołu pasma gdzie rwą się wprost do gry basiści Foley i Rietveld, przez pięknie oddane organy hammonda Holzmanna i deFrancesco aż do skrzącej się wszystkimi kolorami trąbki Davisa. Na pewno hi-hat`y nie idą zbyt wysoko, to jasne dla LCD-2, ale…. znowu nie chce się ściągać słuchawek. Jestem już prawie na koncercie, do pełni szczęścia już naprawdę niewiele.

Do ręki wziąłem również niezawodny przy sprawdzaniu sprzętu sampler audiofilskiej wytwórni OPUS3. Wiele nagrań tam zawartych stanowi poważny test dla wysokiej klasy sprzęt, głównie z zakresu jazzu i muzyki klasycznej. Oferowana przez LCD2 przejrzystość  w całym pasmie wspomaga odsłuch i żaden szczegół nie umknie naszej uwadze. Szczególny zachwyt wzbudził we mnie efekt dokładnego odtworzenia barwy wielu różnych instrumentów jednocześnie na scenie w utworze „Keyhole Blues” Boba Barnarda&The Swedish Jazz Kings . To jest właśnie jeden z wyróżników brzmienia zarezerwowanych dla klasy sprzętu Hi-End. Dla porównania moje HD600 które lubię za ich poprawną tonalność –  tę wielobarwność dźwięku jednak częściowo uśredniają w porównaniu do Audeze.

Ogólnie tonalność LCD-2 jak już pisałem jest jednak po ciemniejszej stronie, choć na pewno można tutaj dużo doprawić doborem toru i okablowaniem (jest duża oferta na rynku wysokiej klasy dedykowanych kabli do słuchawek Audeze). Są to jednak słuchawki transparentne. Bez większych zająknięć pokazały mi precyzyjnie różnice w brzmieniu moich dwóch źródeł testowych oraz zmiany w okablowaniu. Przy odpowiednim zestawieniu toru LCD-2 mogą czarować muzyką całościowo, bez sztucznego dzielenia na poszczególne podzakresy. Wrażenie wspomaga relatywnie bliski przekaz wspomagający wrażenie obcowania z artystami. W LCD-2 w stosunku do liderów tego zakresu cenowego mamy do czynienia ze średniej wielkości sceną wszerz i wgłąb, z bardzo dobrą jednak gradacją planów. Przyznam że taki balans przypomina mi nieco szkołę grania Yamah YH-100 których z powodzeniem kiedyś używałem.

audeze2

Reasumując, uważam że LCD-2 to bardzo dobre słuchawki . Posiadają pewne cechy klasy Hi-End, które postrzegamy jako iluzję odbierania muzyki jak na żywo.  Tonalnie są dla mnie jak dobry gramofon analogowy. Mam na myśli nacisk na prezentację barwy,dynamiki i emocji dźwięku, kosztem nie napompowanej sztucznie sceny oraz trochę złagodzeniu górnego zakresu pasma. Są dla mnie na pewno o klasę lepsze od konkurencyjnych Hifimanów HE-500 i HE-560 które miałem i których przez jakiś czas używałem. Audeze to dla mnie słuchawki do poważnych odsłuchów, absolutnie bez ograniczeń dla wyboru gatunków muzycznych. Sądzę że efektownie LCD-2 mogą grać z dobrymi nowoczesnymi źródłami nastawionymi na wydobywanie detalu i budowaniu sceny oraz koniecznie wspomnianym wcześniej szybkim i transparentnym wzmocnieniem. Audeze mogłyby wówczas harmonijnie  studzić zapędy hiper-technicznej elektroniki tak aby muzyka stanowiła jedną muzyczną całość.

W mojej estetyce muzycznej szukam przede wszystkim muzykalności i wiernego oddania unikalnej atmosfery nagrań. I LCD-2 tych emocji na pewno mi dostarczyły. Bez wątpienia słuchawki Audeze są produktem skomponowanym nieprzypadkowo, choć nie jest to produkt typu „plug and play”. Wymaga on świadomie i precyzyjnie dobranego toru pod nie – a potem… dużo wolnego czasu na słuchanie ulubionych nagrań!

Z mojej strony pełna i świadoma rekomendacja.

Osobne podziękowania dla firmy „Audiomagic” za udostępnienie słuchawek do testu.

Reklamy