Kiedy wariat zaczyna wyglądać na takiego, który zachowuje się już całkiem rozsądnie, to znak, że czas założyć mu kaftan bezpieczeństwa – Edgar Allan Poe

RMAF2012_Audeze_main

Zwyczajny z pozoru facet, najczęściej dobrze wykształcony, jakoś tam zarabiający albo nawet całkiem dobrze sytuowany, siedzi na wygodnym fotelu wpatrzony w ścianę, czasem w okno, choć pomiędzy nim a ową ścianą znajdują się peryferycznie okazałe głośniki lub na jego głowie spoczywają słusznych rozmiarów słuchawki. W tle, przynajmniej tak to wygląda z perspektywy postronnego obserwatora, gra muzyka, głośno, niemal jak na koncercie, osobliwy spektakl, a facet ani drgnie. Muzyka też nie byle jaka – na pewno nie mainstream, często jazz, czasem klasyka, najczęściej coś stonowanego z nieliczną liczbą instrumentów, źródeł dźwięku i decybeli. Warunek jest jeden – ta muzyka MUSI BRZMIEĆ przez bardzo wielkie „B”. Niedawno na jakimś forum dla realizatorów dźwięku spotkałem się ze sformułowaniem – „Ci, Którzy Słyszą”. Określenie to wydaje mi się niezwykle trafne. Wspomniany facet siedzący w napięciu w tym pokoju na pewno Słyszy i to bardzo wiele. To często ludzie tkliwi, z fantazją, wielką wrażliwością, zainteresowani szeroko pojętą kulturą. Sami siebie nazywają audiofilami i uważają to za całkiem normalne hobby. Tymczasem inni, znający sprawę trochę głębiej, a tym bardziej od podszewki, się z nich naigrawają czyniąc niewybredne komentarze, sarkastyczne przytyki, a ich niewątpliwą pasję przedstawiają jako owoc bezkresnej naiwności albo produkt wysublimowanego marketingu. Mowa oczywiście o ludziach znających to hermetyczne środowisko. Skąd ta zgryźliwość, bezinteresowna arogancja? Komu przeszkadza czyjeś niewinne hobby?

Ciekawe pytania, a odpowiedź, jak to bywa w przypadku tak skomplikowanych problemów – złożona. Diagnozę fenomenu należy zacząć od kwestii definicyjnych. Kto to jest ten enigmatyczny audiofil i co w jego zainteresowaniach, postawie, jest takiego specyficznego, a może nawet zasługującego na krytykę? Wikipedia podaje taką definicję:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Audiofil

Baczna lektura tego hasła w najpopularniejszej encyklopedii świata naświetla z grubsza zagadnienie, choć w wielu miejscach nie postawiono w niej należytych akcentów. Mowa tam o „specjalnym” sprzęcie odtwarzającym muzykę kosztującym koszmarne pieniądze.

Z całą mocą należy podkreślić, że nikomu raczej nie powinno przeszkadzać nabywanie przez osoby tym zainteresowane sprzętu, jakiegokolwiek, za dowolne kwoty. Ręcznie wykonywane czasomierze na ten przykład też kosztują krocie, jednak nie spotkałem nigdy nikogo, kto by krytykował ich nabywców. Luksusowe samochody, ogrody, nawet wnętrza mieniące się złotym połyskiem przysłowiowych klamek jednakże bardzo ZASADNICZO odróżniają się od asortymentu audio dla „Tych, co Słyszą”.

Otóż wszystkie dobra, które powyżej wymieniono, to są zwyczajnie produkty luksusowe służące podkreśleniu prestiżu, a przez to skutecznie udzielające się na rzecz dobrego samopoczucia posiadacza. Czym się różni sprzęt audio dla audiofili od wyrobów premium? Samochód marki Ferrari czy Pagani kupuje się dla osiągów albo dla – jak wspomniałem – efektu społecznego, a po co się kupuje np. odtwarzacz CD w cenie nowego lokum M3 czy kabel łączący odtwarzacz ze wzmacniaczem stereo z zupełnie powszedniej miedzi albo niedrogiego srebra w cenie średniej klasy samochodu? Gdyby audiofile przyznawali, że chodzi o prestiż, niniejszy tekst byłby bezprzedmiotowy. Nie o to jednak chodzi, ba, nie w tym tkwi problem i to żadną miarą!!! Laik w tym momencie pomyśli, że może chodzi o właściwości tych produktów. Tą cechą, najbardziej pożądaną przez audiofili jest właśnie jakość dźwięku produkowana przez daną aparaturę audio. W prosty sposób dochodzimy rychło do podejrzenia, że sprzęt audio w cenie nowego mieszkania pewnie gra proporcjonalnie znacznie lepiej niż taki za połowę tej kwoty, a tym bardziej jeszcze tańszy.

A jak to wygląda w rzeczywistości? Sprzęt za walizkę pieniędzy w dużych nominałach, jest luksusowy, niewątpliwie, ale niestety NIE działa w żaden sposób inaczej niż sprzęt ze znacznie niższego pułapu cenowego. Tymczasem audiofile TYLKO I WŁĄCZNIE PRZEZ PRYZMAT JAKOŚCI DŹWIĘKU argumentują zasadność wydawania nań astronomicznych kwot.

Wzmacniacz za 20 000 zł – zdaniem audiofili – w oczywisty sposób jest znacznie lepszy brzmieniowo – tj. góruje wiernością reprodukcji dźwięku – od takiego za 2000 zł. Tu nie ma pola do dyskursu – przynajmniej dla audioflili. Czy tak jest naprawdę?

Eksperymentalne badania psychologiczne audiofili utrzymujących, że jest to sprawa całkowicie oczywista wskazują jednoznacznie, że audiofile w takim teście nie są w stanie odróżnić wzmacniaczy o zbliżonych parametrach elektrycznych czy nowoczesnych źródeł cyfrowych o podobnej charakterystyce od tych „specjalnych” oferowanych za astronomiczne kwoty. Jedyna rzecz, którą odróżniają to są przetworniki elektroakustyczne czyli zespoły głośnikowe lub słuchawki.

Inny, dla niektórych sztandarowy i najbardziej egzotyczny emblemat audiofilskiego światka to okablowanie łączące urządzenia audio. Oj, taki kabel zdolni producenci wyceniają nierzadko na równowartość samych urządzeń czyli nawet na blisko 200 000 zł, bo tyle kosztuje odcinek 2,5 m Siltecha Emperora Double Crown. O co w tym chodzi? Czy taki kabel poprawia jakość dźwięku w drastyczny sposób? Niestety, wcale nic nie zmienia w tej kwestii w porównaniu z dobrej jakości kablem miedzianym za ok. 100 zł.

Pytanie jakie się w tym miejscu nasuwa wynika zapewne z konsternacji Czytelnika i brzmi, dlaczego więc audiofile, jeśli nie słyszą różnic między zestawem hi-fi stereo za 5000 zł a takim za 500 000 zł, zaś motorem ich działań nie jest potrzeba blichtru i prestiżu, a osiągnięcie jak najlepszej jakości dźwięku,niemal bezwyjątkowo WIERZĄ, często absolutnie bezkrytycznie w to, że wydanie astronomicznej sumy na kabel czy DAC audio przyniesie pożytek w postaci wzrostu jakości dźwięku w ich domowym zestawie?

I odpowiedź na to pytanie jest najbardziej złożona, wielowątkowa i wielopłaszczyznowa.

Zacznijmy od tego, że środowisko audiofilskie jest w jakimś sensie jednorodne. Są to jednostki o pewnym, specyficznym typie osobowości, której rys posiada kilka ciekawych własności, wśród których najważniejsze omawiam poniżej:

(Pisałem o tym szerzej w innym miejscu, więc posłużę się cytatem)

1. KONSERWATYZM ŚWIATOPOGLĄDOWY

to bardzo swoista i wyraźna cecha, którą możemy zaobserwować u znacznej części osób funkcjonujących w tym środowisku. Przejawia się ona w zachowawczym podejściu do spraw obyczajowych, zwłaszcza związków między płciami. Audiofile często posiadają silny kręgosłup norm moralnych, zasadzających się na poglądach idealistycznych, często chrześcijańskich, a przynajmniej nie relatywistycznych. Znajduje to odzwierciedlenie w dyskusjach prowadzonych pomiędzy przedstawicielami tego środowiska, gdzie surowej krytyce poddaje się współczesne rozluźnienie podejścia do życia płciowego, aborcji i eutanazji itp. zjawisk życia społecznego. Wśród przedstawicieli środowiska audiofilskiego, w kontaktach związanych z wymianą handlową sprzętu audio, odnotowuje się znacznie mniejszy odsetek nadużyć czy zachowań nieetycznych w porównaniu do innych grup społecznych.

2. ROMANTYCZNA WIZJA ŚWIATA

manifestuje się w skłonności audiofilów do emocjonalnie intensywnego przeżywania związków międzyludzkich, kurtuazyjnego i nasyconego metafizycznymi impulsami sposobu budowania relacji z płcią żeńską. Z racji takiej postawy audiofile często wchodzą w związki z kobietami o podobnym usposobieniu, albo popadają w konflikt z kobietami o mniej, niż w ich przypadku – labilnym, idealistycznym podejściu do kwestii związków partnerskich.
Najdonioślejszym zjawiskiem potwierdzającym powszechną wśród audiofilów ROMANTYCZNĄ WIZJĄ ŚWIATA jest także bezceremonialne i nie poparte jakąkolwiek logiczną argumentacją odrzucenie racjonalnych, elektrometrycznych czy psychoakustycznych kryteriów oceny jakości sprzętu audio na rzecz metafizyki i opisów subiektywistycznych, w których lubują się audiofile, a w szczególności tzw. recenzenci, jako jednostki najumiejętniej wpływające za pomocą języka na emocje czytelników ich poetyckich opisów wrażeń zmysłowych pojawiających się podczas słuchania muzyki ze sprzętu hi-fi. Co jest absolutnie zagadkowe – nawet osoby z wykształceniem kierunkowym elektronicznym lub pokrewnym, mające pojęcie o tym, jak działają urządzenia audio również często utrzymują, że niektóre zjawiska postulowane przez audiofili, a ewidentnie lokujące się poza horyzontem wiedzy naukowej, jak brzmienie kabli połączeniowych w przypadku sygnałów w postaci cyfrowej, nie są produktem umysłu słuchacza-audiofila, a obiektywną korelacją kuriozalnej przyczyny (np. kabel cyfrowy albo mebel wpływający na dźwięk słuchawkowego systemu audio) z jedynie subiektywnie percypowanym skutkiem. To jedna z najbardziej androgynicznych cech osobowości audiofila.

3. ALIENACJA

audiofile wykazują daleko posuniętą awersję do zjawisk kultury masowej i relatywistycznej obyczajowości promowanej przez współczesne media, co wynika z ich konserwatyzmu. Ich ROMANTYCZNA WIZJA ŚWIATA często stoi w sprzeczności z wymogami stawianymi przez współczesne, laickie społeczeństwo. Dochodzi do tego trudność w odnalezieniu się w różnych formach organizacji społecznej, głównie z uwagi na ekscentryzm, a przynajmniej nieskrywaną ekstrawagancję w kwestii podejścia do spraw związanych z kulturą i obyczajami. To nasila także integrację i homogeniczność poglądów w tej grupie.
Ponadto audiofile wpisują się doskonale w kryteria definicyjne pojęcia HIPSTER. Choć najczęściej nie posiadają żadnego talentu artystycznego, ich zachowania, poglądy, sposób bycia i podejście do mainstreamu kulturowo-światopoglądowego wskazują wyraźnie na silną motywację do bycia ponad przeciętnością, pomimo iż nie kryją się za tym żadne zachowania kreatywne o jakiejkolwiek wartości artystycznej. Zamiast tego, audiofile budują swoją tożsamość poprzez ponoszenie bardzo dużych nakładów finansowych na zakup urządzeń audio wydatnie wzmagających ich przeżywanie muzyki.

4. PRAWICOWE POGLĄDY POLITYCZNE  

audiofile manifestują często silne przywiązanie do ugrupowań prawicowych odwołujących się do wolności jednostki, tradycji i wartości religijnych. Ta cecha jest bardzo prosta do stwierdzenia niemal na każdym publicznym forum tematycznym dedykowanym audiofilom toczą się liczne dyskusje zawierające zapalczywą krytykę ideałów i wartości lewicowych. Nie jest to jednak zmienna dystynktywna.

5. FLUENCJA SŁOWNA

– wielu audiofilów, nawet jeśli nie posiada wykształcenia humanistycznego, bardzo sprawnie operuje językiem, czego dowodem są wytrawne, nacechowane figurami stylistycznymi zapożyczonymi wprost z literatury lirycznej tzw. Recenzje sprzętu audio. Zawierają one nie tylko suchy opis wrażeń słuchowych autora recenzji związanych z obcowaniem z danym modelem aparatury audio, ale także rozbudowane dygresje światopoglądowe, publicystyczne, beletrystyczne. Śledząc internetowe fora audiofilskie również łatwo odnotować liczne przykłady złożonych opisów i form dyskursu o bardzo wyrafinowanej strukturze literackiej. Niektórzy audiofile zakładają własne blogi by podzielić się nie tylko subiektywnymi wrażeniami i opiniami na temat posiadanego sprzętu audio, ale także pisać o sprawach kulturoznawczych, filozoficznych bądź zagadnieniach z innych dziedzin, co jednak prawie w ogóle nie jest dostrzegane przez jednostki profesjonalnie zajmujące się tymi dyscyplinami.
Innym, wręcz kluczowym symptomem ROMANTYCZNEJ WIZJI ŚWIATA występującej u osób ze środowiska audiofilskiego jest niezwykle specyficzna forma zainteresowania muzyką i sposobem jej celebrowania wyrażająca się poprzez inwestowanie irracjonalnych nakładów finansowych w sprzęt audio. Wydaje się, że audiofil dokonuje tych wszystkich nieracjonalnych i kompulsywnych działań związanych z obcowaniem z muzyką w warunkach domowych właśnie ze względu na jego silną inklinację do osiągania stanów głębokiego uniesienia emocjonalnego podczas kontaktu z sztuką muzyczną. Co równie istotne, oprócz intymnego stosunku do muzyki i innych form sztuki, audiofilów cechuje przede wszystkim emocjonalny stosunek do posiadanej aparatury audio.

Oprócz wyżej wymienionych cech należy jeszcze zauważyć, że osią tego całego obłędu na punkcie niedziałających obiektywnie lepiej niż te tańsze, idiotycznie drogich sprzętów do odtwarzania muzyki jest także pierwiastek hubrystyczny obecny w postawie osób wykazujących podejście audiofilskie. Dochodzi do tego jeszcze labilność emocjonalna, wspomniana już wrażliwość i odrzucenie racjonalnej oceny własnej percepcji.

Najbardziej uderzająca jest jednak negacja wyjaśnień empirycznych różnych zjawisk percepcyjnych w przypadku osób ze środowiska audiofilskiego.

Audiofil w ślepej próbie, gdy dana osoba przeprowadzająca takie doświadczenie, nie dostarczy mu informacji,  jakie urządzenie emituje dźwięk (nie dotyczy to jak wspomniałem głośników) – zbliżone pomiarowo: tańsze i wielokrotnie droższe, nie potrafi wskazać różnic między nimi, natomiast brak powodzenia w takim teście audiofilowi zazwyczaj w ogóle nie przeszkadza twierdzić, że te urządzenia są rozróżnialne,  a korzyści jakościowe w sensie brzmienia związane z droższym urządzeniem są bardzo istotne, a najczęściej potrafi szczegółowo opisać ich charakter.Zapytany w takiej sytuacji, dlaczego ich nie słyszał w ślepej próbie, często odpowiada, że nie ma to dla niego znaczenia, gdyż w normalnych warunkach widzi, czy sprzęt odtwarzający zalicza się do kategorii „normalnych” tj. np. studyjnych czy tzw. budżetowych czy audiofilskich, pomijając przy tym całkowicie oczywisty wpływ w takich okolicznościach AUTOSUGESTII na ocenę brzmienia i na zdolność jego rzekomego rozróżnienia.

W dalszej części będę rozwijał wątki szczegółowe ww. problematyki.

Reklamy