Towarzyszem w eskapadach muzycznych już od jakiegoś czasu są dla mnie Denon AH-D600. Wystarczy na nie spojrzeć – sprzęt na wypasie:
– Pojemne muszle o ergonomicznym kształcie,
– wygodne pady,
– miękki pałąk („wrzód na tyłku” dla malutkich główek) 😛

…i logo DEN-ON na kapslach z boku. Nazwa pochodzi od słów Denki Onkyo, co w tłumaczeniu znaczy „electric sound”. Postmodernizm pełną gębą.

Zamówione na brytyjskim amazonie, gdy pojawiła się pierwsza okazja na nie. Dzisiaj nie byłaby okazją. Kupiłem je za 1050zł na test własny, w nadzieli znalezienia odpowiednika DT-150. Okazały się nimi tylko po części, ale jakoś nie miałem ochoty się z nimi rozstawać. Dzisiaj jeśli dobrze poszukać można je mieć już za 800zł, a jak trafi się okazja na amazonie to nawet 600zł

Słuchawki zostały dostrzeżone, a wyższy model D7100 z drewnianymi muszlami miał swoje 5 minut chwały. Jednak po różnych ekscytacjach związanych z polityką cenową cały ten entuzjazm rozszedł się jakoś po kościach zdezorientowanych audiofilów. To wszystko okazało się w dłuższym dystansie i szerszej perspektywie. Ze słuchawek pretendujących do wyższej półki zrobiły się słuchawki z wyższego środka. Percepcja dźwięku nieźle może się zakrzywiać w takich wypadkach. 😉

U mnie trwają niepodzielnie, będąc swoistym indywiduum w świecie brzmienia słuchawek zamkniętych. Z powodzeniem udaje się im zapewnić chwilę relaksu i odcięcia się od świata.

Miałem pewien moment w tym hobby w którym kurczący się budżet postawił mnie przed wyborem zrezygnowania z jednych słuchawek. Wybierałem między Fidelio X1, a właśnie nimi. Sprzedaży Philipsów żałuję dogłębnie, ale zatrzymania Denonów jeszcze nie przyszło mi żałować. Czym się kierowałem? Obie pary mi się szalenie podobały i to był trudny wybór. Zasugerowałem się tym, że może trafi do mnie jakaś świetna para słuchawek otwartych, ale znaleźć słuchawki zamknięte, o takiej scenie i prezentacji co 600tki będzie niezmiernie ciężko. Był też bas, który zachowywał się tak jak lubię. Zostały, 🙂

Z czym warto je zestawiać? Dla fanów grającej biżuterii – D600 – zapewniają możliwość dobrania sobie przewodu stosownie do okoliczności, mamy możliwość jego odpinania. Nie jest to rozrywka w której gustuje. Wpływ takich rzeczy może być dla tych nauszników znaczący, skłamałbym mówiąc inaczej. Przewód krótszy – portable, gra jakby jaśniej, ostrzej i głośniej. Pasuje to do przenośnych odtwarzaczy które mogą być zamulone i cichsze. Dłuższy kabel do odsłuchów domowych, gra z większym wypełnieniem, bardziej gładko, a na wzmacniaczu dodał właśnie odrobinę tego ciepła i barw, których brakowało. Miałem okazje słuchać jeszcze przewodu zmajstrowanego przez Majkel’a, na nim zmieniały trochę swój charakter – nie potrafię jednak wiarygodnie opisać zmian. Efekt wart 350zł? Dla mnie osobiście nie, dla kogoś może tak.

Na początku miałem etap wmawiania sobie, że słuchawki te nie stawiają dużych wymagań co do źródła. Z czasem jednak wyszło, że odpowiednie zgranie i napędzenie ma spory wpływ na to jak te słuchawki są postrzegane. Ze zwykłej integry czy przeciętnie grającego telefonu potrafią mnie trochę zniesmaczyć, gdy wiem jak potrafią zagrać „normalnie”. Potrafią zamulić się i wybić się z rytmu. Słabych połączeń opisywać nie ma sensu. Przedstawię na czym te słuchawki mi „grają”.

Samsung wave + FiiO E6 to takie zastępcze combo „on the go”. Lubię zestawiać Denony z neutralnymi źródłami (z takimi z ciepłą wypchniętą średnicą też nie zaszkodzi), mam wtedy wrażenie naturalnej akustyki. Sam S8500 niestety nie potrafił ogarnąć basu D600, tracił on wtedy kontrolę i szczegóły, robił się taki „boomy”, tutaj mały wzmacniacz znacząco poprawia sprawę, rozwiązując problem spadku ich jakości. Tonalnością i swobodą grania nawiązuje to połączenie do Hifimediy U2 > Lovely Cube. Oczywisty spadek jakości dźwięku o dziwo nie doskwiera tak bardzo. Dostajemy D600 z ich swobodą i z fajnie rozplanowaną przestrzenią (Wave ma dobrą holografie).

Semi-portable połączenie w postaci Touch 4g > LOD lub iPure > O2 również, zapewnia dobry dźwięk. Mniej rozrywkowe od powyższego, z dozą neutralność, ale zarazem z płynnym muzycznym przekazem. Bardziej nastawione na spójny obraz, scenę, powietrze, precyzje i szczegóły. Dynamikę i holografia nie jest tu tak zaznaczona, ale jednocześnie jest  naturalniej.

Hifimediy U2 > Lovely Cube. Zestaw ten to taki budżetowy  entry-lvl w kategorii już poważniejszego grania, synergia tych dwóch rzeczy jest bardzo dobra, a z Denonami dostajemy udane połączenie. Może nie gra to tak czysto jak X5 i nie dorabia średnicy, ale ma inne swoje zalety. Tutaj mamy dużą scenę, powietrze, luz, naturalność przekazu, przy jednoczesnej fajnej holografii i rozdzielczości, po prostu uczta dla zmysłów. D600 potrafiły pokazać się w tym zestawieniu z dobrej strony i nie muszę chyba mówić, że jest o niebo lepiej niż z „komórki” 😛 Jakbym nie minimalizował sprzętu w stronę X5 to pewnie poszedłbym tą drogą upgrade’ując DAC (nie wiem do czego, ale do czegoś z lepszym SQ) i AMP (pewnie FCL II)

Skończyło się jednak tak, że centrum muzycznym stał się dla mnie FiiO X5. Myślałem, że to zestawienie nie dorówna wcześniejszym. Ostatecznie okazało się najbardziej satysfakcjonujące. Przede wszystkim w dźwięku jest precyzja bez śladu mulenia. Jest czysto przejrzyście i rześko. Cechą dodatnią tego połączenia może być fakt, że FiiO w zgrabny sposób uzupełnia braki Denonów. Wszyscy wiedzą o wycofanej średnicy tych słuchafonów, tutaj przestaje być ona dźwiękowym artefaktem. Nie jest to pełny odzysk, może nawet nie średni. Zyskuje jednak na wyrazistości i obecności. Staje się konkretna. Gitary zamiast całkiem w tle sobie plumkać, dostają znaczącą rolę w muzycznym spektaklu. Wokale, które wcześniej miały charakter lekko nosowy teraz nabrały bardziej zrównoważonego charakteru, zrobiły się urzekające i szlachetne.

Możliwe, że ktoś znajdzie jeszcze inne ciekawe połączenia do tych słuchawek, u mnie to by było na tyle. Oczywiście jak kogoś nie stać na klona, a ma Sabre, czy inny dobry przetwornik to z O2 również będzie przyjemne i dobrze.

 

Długo się zabierałem za napisanie tego tekstu. Opisanie sposobu grania D600 w sposób bezstronny i oddające realia tych słuchawek nie jest łatwe. Porównując bezpośrednio ich cechy do innych modeli powstałby opis słuchawek karykaturalnych i przesadzonych na różne sposoby. Słuchając ich dłużej, wchodząc w ich świat i pozwalając, by mózg się przyzwyczaił można jednak dostrzec sens w pomyśle producenta.

Nie ma też sensu porównywać ich do słuchawek otwartych z innym balansem tonalnym, np z obecną i rozciągniętą średnicą, to będą zupełnie inne światy. D600 co prawda grają dużym przestrzennym, wypełnionym dźwiękiem, lecz instrumenty starają się udawać zdystansowane, pomniejszone, tak aby lepiej wkomponowywać się w przestrzeń, zatem nie budują swojej wielkości i wyraźnych konturów. Może to niektórych odstręczać.

Przyznam, że dla mnie jest to prezentacja do której musiałem się trochę przełamywać. Zaletą jest jednak to, że na końcu dostajemy płynny, spójny i swobodny przekaz. Tutaj właśnie źródło ma znaczenie, bo słabe źródło może zlewać tą prezentacje. Natomiast już taki X5 sprawia, że bez problemu rozróżnimy elementy składowe muzyki, a wyłapywanie tych smaczków okaże się przyjemne i dość naturalne.

Zatem cóż można jeszcze powiedzieć o dźwięku tych słuchawek?

Mają smaczki, dynamikę, swoją finezję, ale podobnie jak omawiane niedawno DT-150 nie są stworzone do analizowania.  Stylu grania jest daleki do określenia go mianem technicznego techniczny – przeciwny biegun. Po szybkim przejściu z jakiś kontrurowych słuchawek, jest efekt zgrzytania zębów. Nic się nie zgadza,  a umysł się gubi.

Bas może wydawać się dominujący, lecz po jakimś czasie znika, wtapiając się w tło, w percepcji zostają tylko te pomruki, które się liczą. Oczywiście, jeśli włączymy jakiś DnB czy też Dubstep to szybko się okazuje, że jednak nie znikł. Jego specyfika jest wyjątkowa. Symuluje on taki grzmot idący od korzeni, nie rozchodzi się po muszlach tylko skupia w fundamentach. Podobnie jak to ma miejsce w DT-150, tylko w bardziej elegancki sposób, bo zamiast iść w drive i twardość, to pozostaje miękki wypełniony i spójny. Trzymany jest w ryzach im jest go więcej tym bardziej idzie to w ciężkość do środka. Odpowiada mi to, bo ma w sobie to co może się podobać, a jednocześnie nie męczy. D7100 mają już opinie legendarnych w basie, lecz obawiam się, że ta opinia dotyczy niewygrzanych Denon’ów z niewyrobionymi padami, bo takie bas mają rzeczywiście zjawiskowy, ale bliżej do tego basu mają D600 niż wygrzane D7100 wg. mnie.

Na niskiej średnicy i wysokim basie ewidentnie czegoś brakuje. Dlatego na niektórych źródłach mogą brzmień syntetycznie, z wokalami o nosowych charakterze. Jednak z X5 sytuacja poprawia się na tyle, że nie ma już nas co razić.

Test na utworach HDtracks przeszły  poprawnie instrumenty i wokal próbowały naśladować naturalność. Nie udało im się to do końca, ale jak na zamkniętą konstrukcje jest całkiem nieźle. Dźwięk ma swój wyjątkowy (zadymiony, wypełniony, ciemny) klimat. Pochwalić trzeba jakość dźwięku. Nie jest łatwo, kreować dźwięk o takich cechach, a przy okazji sprawić by grało to tak, że jest się w co wsłuchiwać. W reklamie tych słuchawek jest hasło, że inżynierowi pracowali nad zapewnieniem naturalnej akustyki. To jest oczywiście chwyt marketingowy, ale tak jakby coś w tym jest.

Góra jest nieśmiała, mająca tendencje do zostawania w tyle, po wygrzaniu mocno łagodnieje i jest raczej smacznym dodatkiem niż główną atrakcją. Pozostaje przy tym bardzo szczegółowa i dźwięczna. Scena jest dość mocno rozłożysta. Szczególnie z LC dawała bardzo dobrą obszerną przestrzeń. Z X5 nie rozpędza się tak bardzo, za to precyzyjniej pokazuje co się na niej dzieje. Efekty dźwiękowe są swobodne i plastycznie wybrzmiewają tak jakby się od nich tego oczekiwało. Nie znam drugich takich (prócz D7100) słuchawek zamkniętych pod względem wielkości sceny i rodzaju prezentacji. Cały przekaz pozostaje poukładany i wiadomo co się dzieje. Bardziej stawiają na dobrą stereofonie niż holografię, co nie znaczy, że tej brakuje.

Na pierwszym planie jest głównie bas i wokal, reszta gdzieś rozbrzmiewa w głębi sceny. Co jednak potrafi nadać uroku występom instrumentalnym, lubię na nich słuchać albumów Al Di Mola, gdzie jest czarna przestrzeń, dobry dźwięczny bas w przestrzeni unoszą się gitarowe solówki, którym akompaniują szczegółowe dzwoneczki i perkusja. Czuję się jakbym był na nocnym koncercie w jakimś nastrojowym miejscu.

 

Przyszło mi kończyć pisanie. Nie jest to stricte recenzja więc oceny końcowej nie będzie. Chyba nie potrafiłbym jej dać. Szczególnie historia tych słuchawek pokazuje, że wszystko jest kwestią upodobań i sugestii. Dla mnie są dobre bo są wygodne, dobrze izolują, mają niezły bas i sceną, oraz to, że tworzą smaczne danie z X5 w sam raz by się położyć na kanapie odpłynąć. Ot, tak chciałem się pochwalić i dać wam obraz na czym słucham na co dzień. 🙂


Na dokładkę moje wnioski przeniesione z forum:

Długi czas słuchałem D600. Parę rzeczy mi przeszkadzało. Potem przyjechały do mnie D7100 i miały wszystko co w D600 mi brakowało. Na początku było fajnie, potem parę rzeczy zaczęło mi przeszkadzać, aż w końcu postanowiłem odzyskać trochę gotówki i je sprzedać. Na głowę wróciły D600 i tym razem one grały bez tego co w D7100 mi przeszkadzało. Koniec końców wydaje mi się, że D600 są bliżej tego co mi się podoba. Jestem skłonny stwierdzić, że jest to kwestia preferencji. D7100 sobie lepiej trochę radzą bezpośrednio z playera (lepiej kontrolowany bas), wtedy brzmią rzeczywiście lepiej. Dołączenie zwykłego wzmacniacza tą różnicę niweluje.

Próbowałem się przez miesiąc doszukać różnic klasowych i nie byłem wstanie. Wnioski do jakich doszedłem były takie, że w zasadzie różnią się tylko brzmieniowo, choć to wpływa też na percepcje kilku innych elementów. Ale jeśli porównywałem jakościowe aspekty, to nawet jeśli jakaś różnica miałaby być, to raczej na skraju percepcji. D7100 są cieplejsze i jaśniejsze, co w pierwszym momencie wydaje się bardziej strawne, ale po pewnym czasie takie granie mi zbrzydło.

D600 są trudne z początku trzeba się w nie trochę wgryźć, ale z czasem jest tylko lepiej. Przynajmniej ja tak mam z nimi. Po przejściu z D7100 na D600 nie brakuje mi góry, niski bas jest bardziej obecny, a wyższy już nie mdli mi przekazu. Średnie są bardziej cofnięte, ale dalej dobre, przy czym plusem tego jest większa scena bardziej cofnięta prezentacja.

Uważam, że Denony jeden i drugi model dedykowane są do specyficznych gustów. Muszą być wygrzane i mieć wyrobione pady,aby je ostatecznie oceniać. Nie chodzi w nich wbrew pozorom, aby dać efekciarski przekaz (taki się wydaje przed wygrzaniem i wyrobieniem padów), już bardziej w tym celu D2000 są zrobione.

Technicznie też nie chcą się wykazać jakimiś ultra osiągami, które potem trzeba by było torem korygować. To jest dźwięk coś jak z HD650, które można kochać albo nienawidzić. D600 tak już mają przyprawiają sobie zarówno fanów jak i hejterów. Jest dużo świetnych słuchawek, lepszych od nich, albo dorównujących, ale nie znam takich co by tak ładnie łączyły cechy, które lubię jak D600. W porównaniu do otwartych senków (stock), nie mają tyle powietrza to wynika z ich konstrukcji. Prezentacja za to jest bardziej spójna i prawdziwa, mają też lepszy bas, który w końcu ma coś do powiedzenia.

Porównywane łeb w łeb z M50 wygrały szczegółowością, mimo, że to M50 są rozjaśnione. Bas w M50 wszystko dominował i według mojego smaku był nienaturalny. D600 po wygrzaniu i na dobrym źródle mają bas w sam raz, głęboki nisko schodzący i miękki, grają dość masywnie z wypełnieniem, nie kłócąc się w pasmach. Może brakować trochę niższej średnicy, środek jest wycofany co nie każdemu będzie odpowiadać, ale jakościowo jest dobry, po prostu nie jest na pierwszym planie.

Z X5 się ładnie balansują i wraca trochę średnica, na taczce grają naturalnie i żywiołowo i mógłbym tak wymieniać. Fajne jest to, że słyszę wyraźnie jak się zmienia głębia sceny przy zmianie softwaru w X5. Trochę za nie przepłaciłem, ale skąd mogłem wiedzieć, że ceny na łeb spadną…. ale nie żałuję. A w tej cenie co można je teraz mieć 600zł… really?? Najpewniej kupiłbym je jeszcze raz. Słuchałem na X3 i mi się nie podobało. Barwa była przekombinowana, scena taka sobie i po prostu nie podeszło….  Z X5 teoretycznie nie miało prawa mi to zagrać, ale praktycznie popłynęła magia, z nowym softem tylko lepiej, ale ja wciąż jeszcze testuje starszy

Co do wzmacniacza to nie od dzisiaj wiadome jest, że ważne jest dopasowanie. Są słuchawki które na drogim sprzęcie zagrają fatalnie, a na całkiem zwyczajnym bardzo dobrze. D600 są jednak wymagające od źródła i nie tylko… Kabel też gra swoją rolę. Ze źle dobraną synergią potrafią zagrać jak potłuczone. Na szczęście z x5 grają bardzo fajnie. Choć z wave też jest dobrze ale z wave dźwięk poprawia użycie nawet takiego e6. Ogólnie grajka tego cenie bardzo wysoko.

Nie ma słuchawek doskonałych i wszystkie mają jakieś niedociągnięcia, albo charakterem mogą nie podchodzić, dlatego robienie zawodów i rankingów mnie już nie rajcuje. Nigdzie nie twierdze też, że są to klasowe słuchawki. Jeśli w ogóle rozumiem, co to znaczy klasowe. Są dla mnie zwyczajnie smaczne i jestem zadowolony z korzystania z nich, chociaż wolałbym następnym razem nie przepłacać.

 

Reklamy