Wyjaśnienie czym jest PS. czyli Podróż Sentymentalna.


RECENZJA FiiO E17

Dziękuję MP3STORE za udostępnienie sprzętu na testy, oraz @Forza Lazio za wykonanie zdjęć.

WSTĘP

Urządzenie FiiO E7, będące jednocześnie muzyczną kartą USB i przenośnym wzmacniaczem słuchawkowym odniosło sukces marketingowy. W tym tekście zapoznamy się z jego młodszym bratem Alpen E17, który powiedziałbym jest nie tylko jego rozwinięciem, ale bezpośrednim upgrade’m. Przekonacie się czy ten wynalazek radzi sobie w półce cenowej dwa razy wyższej niż poprzednik. Zapraszam.

Cena: ~630zł

OPIS

Opakowanie i akcesoria

Tym razem kolejny FiiO przychodzi w nieco większym i nieco twardszym tekturowym opakowaniu otwieranym jak bombonierka. W środku mamy dość bogate wyposażenie jak na Fiio. Mamy tu dobrze wyglądający, gładki i gruby futerał do przenoszenia i trzymania naszej karty. Dwie opaski do łączenia z przenośnymi odtwarzaczami, czy telefonami, kabel USB, interkonekt m.jack – m.jack, oraz dwie przejściówki do wykorzystywania wejść optycznego i coaxialnego. Dodatkowo dostajemy folie ochronną na wyświetlacz. Czyli jest bardzo poprawnie i niczego nie brakuje.

Budowa

E17 od pierwszych w chwil przyciąga naszą uwagę. Z zewnątrz zbudowany jest z grubego szczotkowanego, czarnego aluminium skręconego ze sobą od tyłu czterema śrubkami. Wielkościowo podobny do E11, jest trochę wyższy i delikatnie bardziej wypasiony. Taki trochę grubszy telefon. Prawie wszystkie funkcje obsługujemy z przedniego panelu, gdzie również znajduje się u góry drobny ekran. Obok niego znajdują się przyciski do kontroli dźwięku oraz nawigacji po Menu. Po lewej jest guzik power, służący również do wychodzenia z pod-/menu (gdy karta jest włączona jest podświetlony diodą LED), a po prawej kolejno menu/akceptujący, wyboru źródeł sygnału input, oraz hold, który wyłącza ekran. Wszystkie guziczki tutaj wykonane są również z aluminium. Na prawym boku urządzenia umieszczony jest przełącznik, który umożliwia nam wyprowadzenie czystego sygnału z urządzenia, działa to tylko wtedy, gdy Alpen znajduje się w docku wzmacniacza E9 lub gdy mamy podłączony specjalny kabel LO. Na górnej krawędzi mamy wejście na sygnały cyfrowe, do których musimy używać przejściówek , przycisk reset oraz wyjście słuchawkowe. Na przeciwległym brzegu znajduje się wejście mini-usb, pozwalające nam ładować akumulator oraz podłączać urządzenie pod komputer, następnie jest złącze do zadokowania, o którym mówiłem oraz wejście analogowe. Taki układ nie każdemu się może spodobać, tworzy to pewną niewygodę, gdy mamy podpięty amp do odtwarzacza i musimy go trzymać w kieszeni. Dużo lepiej sprawdza się rozwiązanie z wejściem liniowym i wyjściem słuchawkowym które mamy po jednej stronie, tak jak w E11.

Ogólnie jest to dobrze zbudowane i zgrabne urządzenie po za pewnym mankamentem opisanym wyżej i faktem, że taki rodzaj materiału będzie się trochę rysował jeśli nie będziemy używać etui. Jego poprzednik miał znacznie dłuższy wymiar pracy 80h na jednym ładowaniu, lecz <15h którymi dysponujemy nie jest złym, a średnim i wystarczającym wynikiem w mojej opinii.

E17 włącza się zaskakująco szybko, najpierw widzimy ekran powitalny z logiem firmy. Pojawia nam się ekran główny informujący nas o używanej gęstości odtwarzanych plików, gdy używamy go jako karty usb. Bardzo dobrym osiągnięciem jest odtwarzanie przez Alpen plików o większej gęstości, jest to spory krok na przód, choć pewnie niedługo stanie to się standardem w tego typu urządzeniach, a na powszechność tego typu plików muzycznych będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Dostajemy również informacje o naładowaniu baterii i tryb w którym pracuje. Po wejściu do menu mamy możliwość włączenia opcji zapamiętywania ustawień głośności, informacje o systemie, gdzie znajduje się również resetowanie ustawień. Poniżej są ustawienia dla tonów wysokich i niskich. Mamy możliwość podbicia jak i odjęcia tych częstotliwości, dzięki czemu jesteśmy wstanie w pewnym stopniu dopasować charakterystykę która nam odpowiada. Dla mnie brakuje tu jeszcze regulacji średnich tonów, ale wszystkiego nie można mieć. Mamy też w menu opcje ustawienia poziomu wzmocnienia w postaci 3 trybów (0dB, 6dB, 12dB), uaktywnianie ładowania przez USB, balans kanałów i sleeper.

DŹWIĘK

Sprzęt towarzyszący
Valab NOS USB DAC Luxury Version | Touch 1/4G > iPure/ASD-1R
Samsung S8500/Z5 | Apple Touch 1/4G | Meizu M6 | VT1708S
Fiio e11 | FiiO E6 | LittleDot I+@408A/2xADA 4627-1

Słuchawki
Sony MDR-7509, Microlab K860, Creative Aurvana Live!, Sony MDR-ZX700, Shure srh750dj/srh240@recabled, V-jays, Aiwa Shellz, AKG K420 i inne.

Muzyka
Głównym materiałem który posłużył mi do testu była płyta „Ultrasone S-Logic Demo”.
Jednak aby mieć szersze rozeznanie testowałem też na innych utworach, m. in.

Mike Silver – Old Fashioned Saturday Night (FLAC)
The Spirit Of Gambo – Martin Minoit Son Portion Au Marche(FLAC)
BVSC -Chan Chan (96khz/24bit)
Eagles – Hotel California (192khz/48bit)
Machine Head – The Sentinel (FLAC)
Jazz Friends – Uncertain Nights (mp3@198)
Arena Of Electronic Music-SPHINx – Croatia (vocal version)(mp3@204)
Arena Of Electronic Music-4King and Reticent – Spiral Inside (mp3@209)
Santana – Smooth (& Rob Thomas) (@320)
Triplexity – Afro Blue (mp3@vbr)
Papa Roach – Last Resort (@320)

Przemek Strączek Trio – Up To You
Chimaira – Severed
Hespèrion XXI – Ay, Que Me Abraso (Guaracha)
Chopin na 5 kontynentach – Chopin w Arabii
Emiliana Torrini – To Be Free
King Crimson – 21st Century Schizoid man (Live)
Jakszyk Fripp Collins – A Scarcity Of Miracles
Jan Garbarek & The Hilliard Ensemble – Parce Mihi Domine

Ogólny charakter

Osobowości Alpen’a możemy przypisać takie cechy jak otwartość, klarowność, głębia.
Pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło wiązało się ze wspomnieniem Icon’a HDP. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że to taka jego mniejsza wersja, zarówno jeśli chodzi o wielkość jak i o dźwięk.Jest przejrzysty, ani ocieplony, ani podkolorowany, ale ze charakterystyczną, przyjemną barwą. Gra on bardziej cyfrowo o klasę słabszym wypełnieniem od Icona, ale podobnie stara się nam przedstawić przestrzeń – jesteśmy otoczeni przejrzystym dźwiękiem, tak jakby wchodzimy w tą głębie. Można czuć taki „cyfrowy” nalot, ale niekoniecznie to musi być wada, daje to wrażenie „czystości” dźwięku części słuchaczy może to się podobać.

Brzmienie

Coax/usb [T4 > i20 > e17] – różnica jest taka z jaką się spotkałem w innych przypadkach (Icon HDP, Valab). USB gra w sposób wyraźnie cyfrowy (twarda drobinkowość), a po coax dźwięk jest bardziej analogowy. Tak jak w innych przypadkach różnica była dla mnie głównie gustu, tak tutaj dla mnie jest wyraźny plus. Scena wydaje się większa, dźwięk ma w sobie większą kulturę, jest przyjemnie gładko. Może dalej słychać większą głębie po USB, ale po coax dźwięk ma w sobie coś co zaczyna urzekać i w większość słuchawek, cechy zgrania, które mnie wcześniej trochę drażniły tutaj znikają. Trzeba też dodać, że używając sygnału przez coax muzyka jest o 2 szczebelki cichsza

Optical/USB [T4 > i20 > k.Tonsil > e17] – Tutaj mamy coś pomiędzy USB i coax. Muzyka jest gładsza, ale nie tak pełna jak przez coax, ale też trochę głębsza. Również jest trochę ciszej. Wejście optyczne to dla mnie lepszy wybór niż USB, lecz mimo wszystko najbardziej preferuje coax. Wszystkie różnice są zauważalne, natomiast różnica w SQ należy raczej do osobistej oceny, bez drastycznych zmian. Tak jak napisałem ja wybieram coax.

Po USB (z czego pewnie więcej osób skorzysta)

DAC – Gra podobnie do Touch 1G w którym również siedzi wolfson. Oba kładą nacisk na przejrzystość i głębie dźwięku. E17 gra chłodniej i jaśniej, ale również z bardziej dobitnym basem. Touch 1g jest cieplejszy, ma więcej brzmienia mniej szczegółów, jest dla mnie mniej wyraźny, ale również naturalniejszy. Ogólnie jest to podobny poziom i miałbym problem w ślepych testach z określeniem czy jest włączony tryb usb czy tryb aux. Touch 4G to dla mnie już trochę wyższy poziom, z lepszą koherencją przekazu i lepszym wypełnieniem, wyraźnie lepszą dynamiką.
DAC&AMP – Całościowo powiedziałbym że to taki T1 z wbudowanym trochę lepszym (chłodniejszym i mocniejszym) E6 i chyba tak jest… Bonusem w tym wypadku jest strumieniowanie sygnału cyfrowego z dysku komputera.
Całościowo brzmienie jest czyste i wyraziste z wolfson’owskim nalotem, głębi i lekkości.

Poszczególne pasma (tryb USB)

Góra:
Jest czysta i szczegółowa, dobrze rozszerzona i poukładana. Ani spokojna ani nerwowa, trafia bezpośrednio do nas. Ilość jej możemy sobie regulować wbudowanym EQ. Na płasko jak dla mnie w większości przypadków jest jej w sam raz.

Bas:
Jest dobrze kontrolowany, potrafi postawić „kropkę nad i”. Trochę brak mi jego spójności i wypełnienia, lecz na pewno nie brak mu sprężystości. Ostatecznie nie mam wobec niego większych zarzutów, robi przyzwoicie to co trzeba w słuchawkach mniej wymagających. Jego ilość można sobie wyregulować.

Średnica:
Tak jak reszta pasma jest bardzo przejrzysta i szczegółowa. Ma w sobie energie, spontaniczność i połysk, barwa tak jak mówiłem dość specyficzna. Gra to dość „chudo” – „cyfrowo” brak odrobiny wygładzenia/ciepła, ale nie to, żeby jakoś to drażniło, po prostu ma swój styl.

SQ (tryb USB)

Szczegółowość – Nie jest genialna w sensie ogólnym, ale bardzo przyzwoita w świecie urządzeń do 600zł

Separacja źródeł dźwięku – bardzo dobra, w szybkich kawałkach się Alpen się nie gubi, każdy dźwięk, znajdzie drogę nawet w największym zamieszaniu. Zależy ona w dużej mierze od słuchawek.

Rozdzielczość/Wypełnienie – w tych parametrach mogłoby być dużo lepiej. Jest ogólnie przeciętnie, choć to dużo nie przeszkadza i tak nie możemy się spodziewać dużo więcej po innych urządzeniach tej klasy. Ale nie jest tak, że tego nie ma i że to jakoś przeszkadza, bo tak nie jest.

Dynamika – Przyzwoita. Pewnie, że da się lepiej, nawet sporo lepiej, lecz nie zauważymy jej braku jeśli nie zaczniemy porównywać.

PRaT – W E11 jest lepszy PRaT, ale nie zawsze ta różnica jest dostrzegalna. Ogólnie po raz kolejny nie mamy na co narzekać. Czujemy puls muzyki, jest odpowiednio dynamicznie.

Szerokość i głębokość sceny – E17 kładzie duży nacisk na tworzenie poczucia głębi, ciężko mówić o budowaniu planów, to jeszcze nie jest sprzęt tej klasy, ale czujemy jak to wszystko oddycha, jesteśmy umieszczeni wewnątrz świata muzyki. Nie czuję aby karta, jakoś specjalnie zawężała scenę, jej szerokość dyktują użyte nauszniki.

Stereofonia(przestrzenność sceny) – Nie ma takiej spójności dźwięku. Dźwięk nie rozchodzi się równomiernie po scenie. Gra w sposób „WoW” i trochę „udaje” transparentność zamiast ją rzeczywiście się odznaczać. Można otrzymać bardzo ciekawe efekty używając odpowiednich słuchawek (w tym przypadku BSCDD pokazały w pełni stereofoniczną scenę)

Holografia(instrumentów, dźwięków) – Tutaj jest ukłon w stronę urządzeń Samsunga. Stoi na bardzo dobrym poziomie oczywiście jeśli zgranie ze słuchawkami na to pozwoli. Poszczególne instrumenty, głosy, dźwięki – bardzo ładnie się prezentują w przestrzeni.

Gatunki i sprzęty, którym jest dedykowany.

Jeśli chodzi o muzykę, to wszystkie gatunki o ile w ogóle spodoba nam się prezentacja dźwięku E17.
Jeśli chodzi o słuchawki, które pasują do E17, to jest ich cała gama. Dobrze spisuje się ze słuchawkami ocieplonymi ciepłymi, ale też nie wykrzaczy słuchawek chłodniejszych.

Moje osobiste preferencje

Ja posiadam już dwa urządzenia i to w dodatku przenośne, na chipie wolfson, które zagrają podobnie i podobną jakością, więc nie widzę sensu bym inwestował w E17 swoje pieniądze. Dźwięk mi się podoba, aczkolwiek nie jest to moja bajka, wolę bardziej analogowe granie i do domu uderzyłem w inną półkę. Jednak jako sprzęt poboczny z doskoku byłby bardzo fajny. Jeśli ktoś nie ma żadnego lepszego źródła i słucha np. na przysłowiowym clip+ to jest to bardzo dobre urządzenie typu „entry lvl” by zacząć swoją poważną przygodę z dobrą jakością audio.

PODSUMOWANIE

Alpen E17 jest małą solidnie zbudowaną kartą i w miarę przyzwoitym wzmacniaczem słuchawkowym. Jest to produkt całościowo udany i dźwiękowo może nie najlepszy z najlepszych, ale oferujący już bardzo fajną jakość i ciekawe brzmienie. Krążyło mi tak po głowie, że przydałoby się na rynku takie urządzenie, które grałoby jak Samsung (P3, S8500) lub Touch, ale można by było podłączyć do komputera i słuchać z dysku. No i proszę, życzenie się spełniło. Jednak tego typu produkty nie są oderwane od rzeczywistości i trzeba uwzględnić jeszcze aspekt ekonomiczny. Cena moim zdaniem jest zawyżona. Wszystko niby fajnie i pięknie ale nie oferuje mi dźwiękowo więcej niż mój telefon (S8500), jeśli komuś miałbym wskazywać „opłacalne” urządzenie to nie byłby to ten fiio. Cena ogólnie powinna być na poziomie 300-350zł, ale nawet cenę 400-450zł można by było przeboleć. Natomiast nie mam pojęcia skąd wzięła się cena 630zł. No ale tak to jest z audio i nowościami…

__________________________________________________
ZESTAWIENIE FiiO E11 i  FiiO E17

Źródło:[T4 > i20 > … ]

OCENA ZGRANIA

Skala:
1 – brak zgrania
2 – zgranie słabe
3 – dobre zgranie
4 – synergia lub prawie synergia

E11

PX360 (4):

E11 powiedziałbym, że nawet poprawia te słuchawki, nie ma podbicia góry które jest w E17 więc nie zrównoważymy charakterystyki, lecz dla mnie osobiście nie ma takiej potrzeby. E11 dodaje im wypełnienia i gładkości. Za to zostaje świetna dynamika z przyjemną sceną i czystością grania. Bas jest dobrze wypełniony i trochę rozciągnięty. Nabierają odpowiedniej ciężkości by podobać się w rocku. To zestawienie jest bardzo przyjemne i nadaje się do wszystkiego z poprawką na gusta (bo jeśli słuchawki nam się nie podobają, to i w tym zestawieniu je niżej ocenimy).

SRH240 (4):

To samo co wyżej tylko z większą sceną, lepszą rozdzielczością i trochę mniejszą dynamiką. Naprawdę można się rozkoszować już barwą wokali i poszczególnych instrumentów. Wielką zaletą jest dla mnie w tych słuchawkach nabranie spójności przekazu, ale przy zachowaniu świetnej separacji – wybitnej w tych słuchawkach.

CD340 (3+):

Potencjał słuchawek został wykorzystany, grają tak jak mogą, aczkolwiek nie powiedziałbym że to najlepsze zgranie jakie można do nich znaleźć. Nastawiony nacisk na przestrzenność dźwięku, choć jesteśmy umiejscowieni wewnątrz jego. Rozdzielczość dźwięku nie została poprawiona i to jest cecha słuchawek, aczkolwiek po przyzwyczajeniu się, to nie przeszkadza. Bas jest lekki, może za lekki, nie ma go dużo, ale podbijanie mało co daje. Góry odpowiednia ilość. Natomiast w porównaniu do poprzednich słuchawek pojawiło się mięso i dużo lepiej dają sobie radę z rockowymi kawałkami. Po za tym są tak samo uniwersalnymi słuchawkami, jeśli komuś sposób prezentacji będzie odpowiadał. Czyli to samo co w E17 z tą różnicą, że tu jest odrobinę cieplej.

Hi2050 (3):

Tutaj jest podobnie do E17. Pełne możliwości słuchawek nie są wykorzystane, chociaż czuć, że słuchawki się wzbogacają dzięki większej dawce prądu. Przekaz też robi się ocieplony co w lekkiej muzyce daje wrażenie lepszego wypełnienia, ale w gęstszej robi się trochę za ciepło. Oczywiście zagrają super, ale to nie jest jeszcze kropka nad i dla nich, oj nie.

K420 (3):

Przed odsłuchaniem pomyślałem że wyjdą z tego ciepłe kluski. Jednak nie, naturalna ich klarowność jeśli w ogóle można o niej mówić została zachowana. Jednak zgranie jest przeciętne. Zyskujemy trochę lepszy PRaT i minimalnie lepszą separacje, ale to mało.

Aiwa Shellz (4):

Wychodzi całkiem udane połączenie tak jak się spodziewałem. Przekaz dalej jest jasny, ale bas nabiera naturalnej konturowości. Za to spójność i ocieplenie wychodzą na plus dla nich. Na duży plus wychodzi poszerzenie sceny, nie jest ona jakaś szeroka, dalej odczuwamy jej ograniczenia, ale jest szerzej i ładnie oddycha, na większy rozmach. Separacja jak to w aiwach – wybitna, dynamika też się odrobinę poprawia. Muszelki trzeba lubić, ale jest to fajne połączenie w mojej ocenie.

V-jays (4-):

It’s good. Veri veri nice. Myślałem, że E11 zamuli Vki, nic podobnego, jest dynamicznie, z rytmem I pasją. Scena się powiększa i zarazem pogłębia. Bezpośrednio z T4 muzyka jest za bardzo skondensowana. Tutaj dostajemy ładną dekompresje.

ZX700 (3+):

Dostajemy przyjemną powiększoną i poszerzoną scenę, SQ jest na bardzo poprawnym poziomie, natomiast tracimy na czystości przekazu która w tych słuchawkach jest potrzebna.

BSCDD (4):

Takie samo wyśmienite zgranie jak w przypadku E17, tylko nastawione trochę na inne granie. Słuchawki nie mniej rozruszane są na maksa, dając lepszą scenę niż zazwyczaj i ukazując więcej detali.

HTX-7 (4-):

Dobrze do razem, gra jest fajna pełnowymiarowa scena, dość spora szczegółowość. Minus za to, że dla niektórych średnica może być jednak za bardzo ocieplona, a jest wyraźnie ocieplona. Za to plusem jest to że znikają wady HTX’ów w postaci nudnego basu, na jedno kopyto. Wyraźnie się urozmaica, poprawia się jego faktura, kontrola jest świetna. Góra szeleszczenie góry nadal jest ale zmniejsza się uciążliwość tego efektu, nabiera ona precyzji.

CAL (3):

Zagra do dobrze, ale przez ilość ciepła pochowane są szczegóły. Po za tym to co możemy się spodziewać, rozwinięta scena, dobra dynamika i PRaT. Lecz ze szczegółowością da się zdecydowanie lepiej.

SRH750dj (2):

Pewnie dzięki swojej mocy by dostatecznie ogarną SRH, ale się dość mocno się z nimi nie zgrywa. Za dużo ciepła. Bas jest rozlazły, rozmazany, szczegóły pogubione, a sceny nie odbieramy tak jak powinniśmy.

7509HD (3+):

W dalszym ciągu sony nie pokazują swojego prawdziwego oblicza. Ale jest całkiem przyjemnie. Duża scena, dobra dynamika. Przyjemnie się tego słucha.

K860+ (2):

Znów mamy tu do czynienia ze słabym z graniem, dlatego K860 nie pokażą tu niczego.
____________________________________________________________________

E17

PX360 (3+):

Bardzo dobre zgranie. Raczej granie detaliczne / bez mięsne, ale energetycznie, co kto lubi. Jest czysto i klarownie, ale z dobrą barwą. Scena muzyczna jest wykorzystana, są szczególiki. Dzięki EQ można wyrównać braki PX’ów co do niedoboru wysokich i podkreślić bas, jeśli ktoś chce. Dobre do każdego gatunku, chyba że ktoś lubi więcej ciepła/słodyczy/mięsa, czasem może przeszkadzać wyższa średnica, trzeba się przyzwyczaić.

SRH240 (3+):

Można powiedzieć kropka w kropkę jak w PX360, tylko bez wyższej średnicy i zamiast podkręcać bardziej wysokich, to podkręcamy bas. Bas jest lepszy niżej PX’ach niżej schodzi, ale jest go mniejsza ilość. Po podbiciu ma dobre wypełnienie . Scena ma lepszą rozdzielczość.

CD340 (3+):

Potencjał słuchawek został wykorzystany, grają tak jak mogą, aczkolwiek nie powiedziałbym że to najlepsze zgranie jakie można do nich znaleźć. Nastawiony nacisk na przestrzenność dźwięku, choć jesteśmy umiejscowieni wewnątrz jego. Rozdzielczość dźwięku nie została poprawiona i to jest cecha słuchawek, aczkolwiek po przyzwyczajeniu się, to nie przeszkadza. Bas jest lekki, może za lekki, nie ma go dużo, ale podbijanie mało co daje. Góry odpowiednia ilość. Natomiast w porównaniu do poprzednich słuchawek pojawiło się mięso i dużo lepiej dają sobie radę z rockowymi kawałkami. Po za tym są tak samo uniwersalnymi słuchawkami, jeśli komuś sposób prezentacji będzie odpowiadał

Hi2050 (3):

Potencjał słuchawek nie został wykorzystany, choć ogólnie gra to bardzo dobrze i niczego nie brakuje.
Świetna przestrzeń, jak to w otwartych. Połączenie do każdego gatunku, choć na pewno nie dla basshead’ów. Dźwięk jest lepszy niż w słuchawkach powyżej pod każdym względem, ale ocena niższa gdyż wiem co potrafią te słuchawki na LDI+.

K420 (4):

Wyciągnięte jest wszystko z tych słuchawek, a nawet więcej. Nabrały one klarowności i kultury grania. Świetna synergia. Scena się poszerza i nabiera głębi. Barwa jest przyjemna i kiedy trzeba nie brakuje mięsa. Ogólnie też do każdego gatunku.

Aiwa Shellz (3+):

Dobre zgranie, nie ma żadnych przeciwwskazań. Bardzo dobra separacja instrumentów. Ogólnie jasny charakter z punktowym basem. Do wszystkiego prócz elektroniki, o ile ktoś lubi taki analityczny charakter.

V-jays (4):

Sytuacja analogiczna do Touch 1g. Bardzo przyjemne zestawienie z V-jays. Jest fun, są szczegóły, scena trochę pogłębiona i ten przyjemny wybrzmiewający basik. Słuchawki grają pełną parą.

ZX700 (4):

Bardzo dobre zestawienie. Słuchawki dodają trochę gładkości E17, której brakowało, a on z kolei odsącza tego ciepła którego mogło by być zadużo. Jest klarownie, detalicznie, głęboko i bardzo dobrą dynamiką. Brakuje tylko trochę niższego basu, którego w tych słuchawkach nie ma. Lecz można powiedzieć, że te słuchawki w rocku nabrały nowego życia. Wyśmienicie się słucha wszystkiego w takim zestawieniu.

BSCDD (4):

Nie trzeba nic dodawać nic odejmować jest wyśmienicie. Jest i detalicznie i fun’owo, bardzo fajna scena, b.dobrze wypełniona. Nadaje się absolutnie do wszystkiego to zestawienie. Słuchawki na najwyższym gain’ie nabierają świetniej rozdzielczości, grają jak nauszne.

HTX-7 (4-):

Słuchawki pokażą prawie wszystko na co je stać, świetna scena, przyjemna barwa. Aczkolwiek nie został rozwiązany problem szeleszczącej góry i mało urozmaiconego basu, jest bardzo dobrze ale wiem, że można lepiej. Nie każdemu będzie odpowiadać słodkość-funowość średnicy.

CAL (4):

Podobnie jak w z HTX’ami tylko bez ich wad. Bardzo dobrą – lepszą dynamiką. Przeciwnikom CAL również może przeszkadzać słodycz po za tym, bardzo udane zestawienie.

SRH750dj (3):

Jedne z bardziej wymagających słuchawek w moim zestawieniu. Jest dobrze, ale wiem że stać te słuchawki na dużo więcej. Jest tutaj dobra scena i przejrzystość. Zestawienie bardzo dobre do rocka i electro, choć w innych gatunkach też jest przyjemnie.

7509HD (3+):

Nie wyciągną ze słuchawek wszystkiego co oferują. Dlatego 3. Ale pod względem synergii bardzo fajnie. Duża scena, przestrzenność dźwięku, analogowość, szczegóły, świetna jakość mięska. Ogólnie do każdego gatunku prócz elektroniki – jednak to nie jest bas tego rodzaju.

K860+ (3):

Podobnie jak w sony u góry, ale trochę zduszona średnica na wokalach i bas nie pokazuje tego co jest w stanie pokazać.

____________________________________________________________________

E11 vs E17

PX360

Tutaj jest coś za coś. E17 jest bardziej przejrzysty dźwięku, poszczególne dźwięki grają bardziej osobno. W E11 wszystko jest bardziej scalone co odbiera trochę przejrzystości, za to mamy większą spójność i naturalność, a instrumenty na pierwszym planie mają tło w postaci dalszego planu, cała scena jest wypełniona. Wydaje mi się też, że E11 lepiej je wysteruje i to odbija się na dźwięku. Jest lepsza dynamika, scena bardziej oddycha, bas lepiej wybrzmiewa. Zwycięzcą jest E11, aczkolwiek są to niuanse.

SRH240

Te słuchawki z kolei reagują chyba inaczej na różnice w prądzie niż PXy. Nie reagują tak żywo na różnicę w wzmocnieniu i różnic w dynamice scenie i spójności dźwięku nie widzę, natomiast klarowność grania E17 służy shure dużo bardziej niż E11. Zwycięzcą dla mnie jest E17.

CD340

Tutaj jest względny remis z naciskiem na E17, który da trochę klarowniejszą górę, chociaż E11 jakby lepiej bas wypełniał.

Hi2050

Podobnie jak w przypadku 240-stek wygrywa tu większa klarowność grania, bo SQ odczuwa się podobnie.

K420

Wygrywa E17 który zagra z AKG ciekawiej. Na E11 jest jakby szersza scena i przekaz jest jakby gładszy i równiejszy, ale nie ma tej energii i akcentów, a SQ bardzo zbliżone.

Aiwa Shellz

Ciężko jest tu wyłonić zwycięzcę, z obydwoma wzmacniaczami zagra to całkiem fajnie, choć trochę na inny sposób. Jednak jak się wsłucham to E11 pokaże więcej niuansów i smaczków, SQ będzie trochę wyższe. Dlatego niepewnie, ale wskazuje E11.

V-jays

Dzięki większej klarowności E17 potrafi lepiej oddać zależności między dźwiękami, jest to ciekawsze połączenie do V-jays niż E11, aczkolwiek on nadrabia jakością i jest niedaleko w tyle.

ZX700

W E11 mamy lepszy PRaT I rozdzielczość dźwięku. Natomiast w E17 uzyskamy lepszą separcje i lepsze zgranie sprawia, że wyłapujemy wiele przyjemnych niespodzianek – szczegółów i smaczków, podczas gdy w E11 to po prostu gra.

BSCDD

Tutaj dałbym remis, oba robią to co trzeba ze słuchawkami choć trochę na inny sposób. Dla mnie ciekawszym połączeniem urozmaiconym i wyrafinowanym, sprawiającym że więcej dzieje się na scenie jest zestawienie z E17.

HTX-7

Balans plusów I minusów w tych słuchawkach wychodzi na zero. E11 stworzy lepszą scenę i zdecydowanie lepszy będzie bas. Natomiast E17 gra wyraźniej z lepszą górą, nie jest aż tak ocieplony.

CAL

Pewne rzeczy E11 zrobi lepiej, ale zgubienie sporej ilości szczegółów w tym zestawieniu to dla mnie za duży minus, dlatego zwycięzcą ogłaszam E17.

SRH750dj

W przypadku E17 nie jest szałowo, ale pod względem zgrania wypada dużo lepiej. Zdecydowanie wygrywa E17. Gdyż E11 w ogóle się nie zgrywa z nimi.

7509HD

Tak mi się wydaje, że jednak E17 wpada w lepsze zgranie z HD niż E11, z nim jest trochę bardziej racuchowo. Akurat w tym zestawieniu E11 nie jest wstanie pokazać więcej niż e17. Dlatego jasnym jest kto jest zwycięzcą.

K860

Zwycięża E17. Wszystko zrobi tak samo dobrze, nada kontury dźwiękowi, a nie zamuli go tak jak E11.

Wniosek

Jest on taki, że nie należy wydawać ostatecznych sądów. Wszystko zależy od poszczególnego zgrania ze sprzętem, podejrzewam, że zmieniając źródło wyniki mogłyby się kolejny raz odwrócić. Każdy z tych dwóch wzmacniaczy ma swoje indywidualne wady i zalety w postaci: różnicy mocy, większej bądź mniejszej klarowności, charakteru brzmienia i innych. Mi osobiście bardziej do gustu przypadł E17, chociaż zdarzyły się wyjątki, że E11 dał mi dokładnie to czego oczekiwałem od wzmacniacza – poprawił SQ i scenę. Kolejną rzeczą, która nie znalazła się w porównaniu, a którą na kilku przykładach sprawdziłem jest to, że nie do wszystkich słuchawek wzmacniacz jest potrzebny. Czasem nawet jak słychać zmianę, to nie wiadomo czy jest ona na plus czy na minus, czy bez znaczenia. Trzeba sprawdzić czy wzmacniacz w pięty konkretnie w nasz tor portable przyniesie efekty, bo często może okazać się zbędny, albo wręcz „zaśmiecaczem” sygnału.

Dodatek -> „gdzie jest mały?”

Jak się mają powyższe wzmacniacze do bobasa w rodzinie FiiO jakim jest E6.
Już bez dokładnych porównań powiem, że E6 ma swoje niedociągnięcia, w zależności na czym i czego słuchamy będzie to słabszej jakości bas lub mniej wyraźna góra. Jednak mnie osobiście przekonują jego rozmiary, a scena dźwiękowa jaką tworzy jest bardziej swobodna zarówno od E17 jak i E11. Właściwie pod względem charakteru umieściłbym go tak pomiędzy nimi dwoma. Ma coś z gładkości i otwartości E11, przedstawiając podobną scenę pod względem kreacji, precyzji i klarowności do E17.

Reklamy