.

……Czyli słów kilka o głośnikach Philips DS9800w/10, zwanymi jeszcze potocznie przez kilku mądrych, doniczkami.

Jakiś dobry czas temu, około listopada mój zacny kumple „Drzizus” zapragnął nagle odkupić moje biurowe Edki R2600, hmmm, pomyślałem, why not i sprzedałem wszystko co miałem w biurze jednym szlagiem! Oczywiście w tej chwili włączył się szperacz sieciowy, łowca okazji, poszukiwacz zaginionych białych króliczków itd. Szukałem długo i na kilku frontach, zahaczyłem o cuda typu Marshall Stanmore, mini systemy hi-fi, głośniki komputerowe, monitory bliskiego pola, itd. Końcem moich poszukiwań całkiem nie oczekiwanie stał się zupełnie inny produkt

Philips DS9800w/10_MG_0642a

Philipsy to jedne z najlepiej wyglądających głośników aktywnych jakie dane mi było oglądać, jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie, górna część wykonana jest z wypolerowanego aluminium a dolna część z prawdziwego drewna pokrytego czarnym lśniącym lakierem. Widać, do czego zresztą seria Fidelio nas przyzwyczaiła, że nie ma tutaj mowy o oszczędnościach na materiałach. Każdy z monitorów zostały wyposażone w dwa głośniki:

  • 20mm wysokotonowy

  • 125mm średniotonowy

oraz system basreflex umieszczony z tyłu monitora

Pełną specyfikacje znajdziecie tutaj:

DS9800W/10

Kierując mój wzrok na ten produkt, prócz tego, że przyciąga on oko na dłużej przeczytałem wiele recenzji tego produktu, które dosyć mocno zachwalały dźwięk tych monitorów. Same kolumny dostały technologię SoundCurve i choć nie jest pierwsza taka konstrukcja na rynku to efekt zamierzony wyszedł wyśmienicie firmie Philips.

Monitory grają w sposób bardzo nowoczesny, tak mniej więcej jak wyglądają i nie mają nic wspólnego z lepkim miodem Kubusia Puchatka. wysokie tony są bardzo czytelne i czyste, łagodne, podane bez syków i innych takich, środek lekko wycofany, ciepły, niemeczący, łagodny i bardzo przyjemny dla ucha, bas w większości gatunków  dobry jak na takie maleństwa, atakujący w odpowiednich proporcjach, dla mnie w sam raz, potrafi zejść niżej, kiedy trzeba, niestety nie jest z tym basiorem całkiem różowo i nie jest w stanie wyrobić przy szybkiej, brutalnej muzyce, te monitory nie nadają się do Korna, Sepultury, Soulfly, Slayer-a, bas nie nadąża, gubi się gdzieś zaczyna być karykaturalny i bardzo dziwny. Tyle krytyki, bo teraz będzie tylko sama miodna słodycz, czyli scena i sposób kreowania dźwięku, który Fidelki podają bardzo wybornie, scena i cały rozwój muzycznego przedstawienia, dzieje się tak lekko nad monitorami, wrażenie z odsłuchu jest na poziomie słuchania muzyki na żywo w klubie, czystość, separacja dźwięków jest tu wzorowa, każdy instrument, dźwięk ma swoje miejsce w przestrzeni, nic na siebie nie nachodzi, wszystko jest czytelne. Doznania związane z tym punktem siedzą we mnie już od miesiąca, od pierwszego odsłuchu na repertuarze Friend’n Fellow, nadal jest to punkt, który zachwyca!

_MG_0637a

Funkcjonalność,  tutaj mam już wiele zastrzeżeń, Philips wyposażył monitory w jedno wejście i moduł WiFi do obsługi Airplay-a, bieda nic innego się nie ciśnie na usta, bieda w systemie, który wyjściowo kosztuje przeszło 3000pln. Osobiście mam gdzieś airplaya, bo nie używam żadnych urządzeń z tym systemem. Producent dorzucił nam w zestawie stację dokującą do produktów firmy Apple ale  po co? Fajnie wygląda jeszcze lepiej świeci, ale dźwięku po line-oucie nie ma!!! Czyli mamy zafajną ładowarkę i nic więcej! Niestety realia rynku są brutalne i w tej cenie dostaniemy wiele innych, wcale nie gorszych systemów, które będą miały, wejścia optyczne, usb itd. Daleko szukać nawet nie trzeba, Fidelio A9 jest już hojniej obdarowane w wejścia, posiada fizyczne przyciski do regulacji przykładowo poziomu głośności, których w DS9800w już nie uświadczymy a kosztuje znacznie mniej i zbiera równie dobre recenzje.

Umiejscowienie całej elektroniki w lewym głośniku bez żadnej praktycznie skutecznej wentylacji również budzi pewne wątpliwości, co będzie, gdy przetargamy system przez 12h na 80% głośności???

Przykro się pisze o tych negatywnych stronach, gdy dźwięk jest tak dobry, Panowie z Philipsa wprawdzie wpuścili nowy model tych monitorów oraz model bardzie ekskluzywny DS9860W/10, poprawiając podobno membranę średniotonową, co pozwala na słuchanie szybszej muzy, nadal jednak ich funkcjonalność ma wiele do życzenia, oczywiście w moim przekonaniu.

Podsumowując, produkt Philipsa jest dziwny, bo w cenie rynkowej całkiem nie opłacalny patrząc na ilość wejść i obsługę. Dźwiękowo natomiast już owszem, gra to w sposób przedni!

Prosto więc: dźwiek na duże tak, obsługa na nie.

p.s. Mnie się udało kupić w znacznie niższej cenie co powoduje że w przypływie DIY-adrenaliny zrobię z nich normalne monitory, wypatroszę lewy głośnik z całej tej dziwnej elektroniki która jest przerostem formy nad treścią i podam im sygnał z innego wzmacniacza, pewnie lampowego 🙂

Reklamy