Cześć.

Od jakiegoś już czasu wynagradzam sobie rzucenie palenia zakupami słuchawkowymi. Wiadomo, że jak kupujemy „coś lepszego” to pierwszą rzeczą jaką robimy jest sprawdzenie opinii w internecie. W przypadku naszego słuchawkowego światka prowadzi to nieuchronnie do rejestracji na pewnym forum…

I tu możliwe są scenariusze następujące:

1 -„veni, vidi, vici” pytasz, dostajesz to czego chcesz i zapominasz (ewentualnie wracasz z pytaniem jak coś nie działa jak powinno)

2- „veni,vidi,victis”- pytasz, dostajesz to czego chcesz, ale doczytujesz, że można lepiej… jedna, druga, trzecia recenzka przeczytana, nowe pytania. Potem myślisz o realizacji toru. I już Cię mają…

Ja poszedłem ścieżką drugą, ale, na swoje szczęście, odkryłem, że jest jeszcze ścieżka trzecia – ustanie w zakupowym szale i czerpanoe frajdy garściami z tego co ludzie piszą na forum i na swoich blogach. Tak oto trafiłem na pozostałe podstrony muzostajni. Przyznać trzeba, że cechą wyróżniającą muzo jest różnorodność: od Ojca Założyciela, takiego, jak sam przyznaje „wariata ekumenicznego”, po zagorzałych ateistów. Czyta się to różnie : raz świetnie, innym razem się dłuży. Ale zawsze czyta się do końca…

Jako, że ze sporą częścią poglądów Manuela się nie zgadzam, albo stwierdzam, że kiedyś się zgadzałem, a teraz widzę w takim myśleniu niebezpieczeństwo, postanowiłem, że warto się pospierać, skoro on sam daje mi ku temu okazję (i tutaj stokrotne dzięki Ci Manuelu, za zaproszenie).

Tak więc po pierwszych zachwytach nad audio, znalazłem hobby równie wciągające i ….tańsze, a przy okazji poćwiczę erystyczne wygibasy próbując się pokłócić 🙂 image

Advertisements