W swoich kilkuletnich doświadczeniach, miałem przyjemność mieć na swojej głowie wiele różnych ciekawych słuchawek, ale zawsze było to podyktowane chęcią ostatecznego dotarcia do flagowców oferowanych przez różnych producentów.

Jak wiecie, dotarłem do tych szczytów, o czym pisałem w blogu poświęconym próbie porównania Ultrasone Edition 5 Ltd. oraz Staxów SR-009 i SR-007 MKI. Nawiasem mówiąc, mój ukochany Bryston BHA-1 „poszedł” w ręce innego forumowicza (nie mogłem się oprzeć jego propozycji „korupcyjnej” – pozdrowienia dla Piotrka), i w tej chwili zostałem tylko z Meierem Corda Classic oraz Forumem 608. O Rapture RA1 nie wspominam, bo jest daleki od moich gustów muzycznych i czeka na nowego właściciela.

Takstary HD6000, bo o nich dziś pragnę skreślić parę słów. Słuchafony, do których podchodziłem trzy razy, i ostatecznie zdecydowałem się na ich zakup. Ktoś powie, a po co mu słuchafony za niecałe 300 zł, skoro ma inne z dużo wyższej półki? Ano, z tymi flagowcami, czasami trudno jest się przemieszczać (zwłaszcza ze Staxami), a że często zdarza mi się podróżować, to lubię posłuchać sobie muzyczki 🙂

Mam co prawda Beyerdynamic T50p, ale chciałem słuchawek, które lepiej by izolowały i grałyby inną sygnaturą niż w/w słuchafony Beyerdynamica, i dawały mi choć namiastkę Staxów SR-007 (!). Spokojnie 🙂 Wiadomo, że Takstary to nie elektrostaty, ale mają kapitalne ciepłe brzmienie. Tak jak, już wcześniej wspomniałem, podchodziłem do nich trzy razy i ostatecznie trafiły w moje ręce. Zastanawiałem się jeszcze nad Brainwavz HM5, ale one z Cowonem P1  mi po prostu nie zagrały – a już najbardziej nie podobała mi się zapiaszczona średnica w HM5.

Jak grają HD6000 z P1? Wybornie 🙂 Tak, brzmienie jest ocieplone, nieco zaokrąglone, ale dźwięk niesamowicie czaruje, wciąga. To niezwykle muzykalne połączenie. Takstary są łatwe do napędzenia, i w połączeniu z Cowonem, to się świetnie spisuje. Góra jest naprawdę bardzo dobra, ani razu nie odczułęm żadnych sybilantów, bogata średnica aczkolwiek bez wielkiej ilości szczegółów, sprężysty nieco zaokrąglony bas. Natomiast co ciekawe, w słuchawkach za 300 zł, mamy dobrą stereofonię i nieźle ukazaną głębię. Jedna tylko uwaga, doświadczyć tego można mniej więcej po 80 godzinach wygrzewania, nowe słuchawki grają o wiele cieplej, i raczej tworzą muzyczną plamę, natomiast po wygrzaniu grają naprawdę dobrze.

Czy to są słuchawki uniwersalne? Absolutnie nie! Ale w tej cenie i  do takiego celu, jak w moim przypadku, są kapitalne i gorące polecenia. Dodam jeszcze, że nieźle izolują i kilkugodzinne słuchanie w ogóle nie męczy. Minus jaki im bym dał – to pałąk, który w środkowej części nieco uwiera, ale tragedii nie ma.

Moim zdaniem, stanowią świetny wybór jeśli chodzi o niedrogie słuchafony do użytku mobilnego.

Wszystkiego dobrego w Nowym 2015 Roku !

Reklamy