Tytuł blogu „Bitwa ponad szczytami gór Tien-Szan…” – dlaczego? Ano, przez ostatnich parę lat widzę je niemal codziennie i są naprawdę wysokie  🙂

Na razie cały czas czerpię ogromną radość z Ultrasone Edition 5, to znakomite słuchafony, i cały czas podtrzymuję swoją opinię, że chyba nic nie jest w stanie ich zdetronizować spośród obecnie produkowanych słuchawek dynamicznych.

Tak się złożyło, że przez ostatnich parę tygodni różne osoby w taki czy inny sposób dawały mi do zrozumienia, że dobrze byłoby porównać flagowca Ultrasone z elektrostatami. Stwierdziłem, że jak już coś porównywać, to trzeba iść na całość 🙂 No i powstała okazja zakupu niemal nowych SR-009. Co więcej, w tzw. międzyczasie pojawiła się na horyzoncie niezwykle zacna i ciekawa krajowa konstrukcja lampowa przeznaczona do napędzania słuchawek elektrostatycznych – mowa oczywiście o wzmacniaczu słuchawkowym Eurydice produkcji naszego rodzimego producenta Dubiel Accoustics.

Sprzęt, który będzie uczestniczył w teście:

Źródło: Auralic Vega

Wzmacniacz dla słuchawek dynamicznych: tranzystorowiec Bryston BHA-1

Wzmacniacz dla słuchawek elektrostatycznych: lampowiec Eurydice Dubiel Accoustics

Słuchawki: Ultrasone Edition 5 Limited (prod.2014), Stax SR-009 (prod.2014)

Ultrasony opisałem w moim blogu poświęconym Edition 5 Ltd, więc nie będę się tutaj nad nimi rozwodził.

Staxy, wiadomo, firma legenda, to nie jest moje pierwsze zetknięcie z tą firmą. Pierwszy raz miałem okazję posłuchać Stax SR-007 MKI ponad dwa lata temu, niestety, nijak mi nie podeszły i poszły do ludzi (nawiasem mówiąc odkupił je ode mnie muzyk pracujący zawodowo w jednej z filharmonii w Wlk.Brytanii).

Ale do rzeczy. Staxy SR-009. Słuchawki będące obecnie flagowcem firmy Stax. Chyba największą wadą tego modelu jest to, że producent odszedł od flightcase i w miejsce tego oferuje bardzo nieporęczne drewniane opakowanie (mi w nim najbardziej brakuje …zawiasów).

Słuchawki, które do mnie dotarły mają numer seryjny 2626, wyprodukowane w czerwcu 2014 roku. Egzemplarz, który do mnie dotarł ma za sobą jakieś 200 godzin grania.

Do pary dokupiłem używany wzmacniacz lampowy, będący do tej pory własnością jednego z kolegów z forum Audiohobby (Przemek, pozdrawiam!). Jest to konstrukcja naszego rodzimego konstruktora Pana Dubiela. Wzmacniacz, który nazywa się Eurydice, prawda, że ładnie? 😉

Wzmacniacz włączyłem i zostawiłem na 4 godziny, żeby „doszedł” do siebie.

W międzyczasie, z doskoku, słuchałem sobie Edition 5 na Brystonie. To naprawdę ciekawe połączenie, ponieważ Bryston świetnie wypełnia dźwiękiem flagowca Ultrasone. Wciąż nie mogę się nadziwić, jak udało się stworzyć TAKIE słuchawki dynamiczne.

Mija parę godzin … i jak to mawiał Pawlak w „Samych swoich” – „nadejszła wiekopojmna chwiła” 🙂

Na mojej głowie lądują flagowce Staxa…

Zaczynam od ATB „No silence”, później Frank Sinatra „The best of”, Danzig „Lucifuge”, Hayley Westenra „Pure”, Elisabeth Fraser „The best” i …wcale się nie uśmiecham. Co jest? myślę sobie.

Tyle się naczytałem o analityczności SR-009, a tutaj nic takiego nie ma! Bas jest przedziwnie słaby (żeby nie napisać, że go nie ma), średnica dopieszczona i gładka, góra znakomita bez cienia sybilantów.

Czegoś mi tu brakuje! Już wiem! Panowie i Panie – Ultrasone’y dają lepszą separację instrumentów, jest więcej powietrza wokół nich – to o czym pisałem w blogu im poświęconym – wręcz widać jak drży powietrze. Holografia jest na wyższym poziomie w Ultrasone. Staxy tego nie potrafią, niestety (bynajmniej dla mnie niestety).

Staxy to granie o wiele bardziej relaksacyjne. Ultrasone’y to atak, próba wydobycia wszystkiego z nagrania. Słuchając Pavarottiego wręcz widzicie mimikę twarzy i jak drży mu gardło. W Staxach tego nie doświadczycie. Bas w Edition 5 jest po prostu znakomity. Z kolei średnica w Staxach jest powalająca, tutaj Ultrasone’y muszą oddać miejsce SR-009.

Ale rodzi się pytanie, które są bliższe temu co usłyszeć można idąc na koncert? Odpowiedź nie jest taka prosta. Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to Staxy, ale po chwili namysłu muszę powiedzieć, że niekoniecznie. Jeśli to koncert kameralny, to zapewne Staxy, ale jeśli to koncert z dużą orkiestrą gdzie dużo się dzieje na scenie, to zdecydowanie Ultrasone’y.

Jeśli jesteście miłośnikami (tak jak ja) muzyki z lat 80-tych i 90-tych, to Ultrasone’y są niezrównane, zwłaszcze jeśli chcecie też trochę emocji w muzyce. Jeśli chcecie spokojnie i relaksująco posłuchać muzyki, to zdecydowanie polecam Staxy – to słuchawki, które was nie zmęczą i dadzą duż frajdy ze słuchania.

W kwestii ergonomii – nie potrafię wybrać, które są lepsze, chyba jednak mimo wszystko Staxy, choć i Ultrasone’y są świetne w tym względzie.

Podsumowując, które są lepsze? To niemożliwe dać jednoznaczną odpowiedź. Różnią się diametralnie, musicie sami podjąć decyzję. Ja wiem, że na tę chwilę zostają u mnie i jedne i drugie. Choć Edition 5 mają jedną cechę, która dla mnie jest szalenie ważna – można je zabrać ze sobą wszędzie i napędzać je z przenośnego grajka (polecam z Cowonem P1 Plenue). Ze Staxami już wam się to nie uda, to typowe słuchawki do odsłuchu stacjonarnego.

No cóż – ja w swoich poszukiwaniach dźwięku ze słuchawek, dotarłem niemal do szczytu, co dalej? Ano dalej to już kwestie ewentualnej zmiany amplifikacji – okazuje się, że w tym względzie nie zostało powiedziane ostatnie słowo jeśli chodzi o rozwiązania dla słuchawek elektrostatycznych – ale o tym zapewne za jakiś czas.

Ten blog jeszcze nie jest zakończony – ponieważ czekam na Staxy SR-007 MKI, i sam jestem ciekaw jak wypadnie porównanie ich ze Staxami SR-009. Wy zapewne też? 🙂

Dodano 28 grudnia 2014 roku

Z przyczyn rodzinno-zdrowotnych musiałem niestety odłożyć pracę nad porównaniem, dlatego z góry przepraszam za opóźnienie oraz może nieco zdawkowe opinie, ale nie mam fizycznie zbyt dużo czasu na testowanie.

Dotarły do mnie Bondy czyli Staxy SR-007 MKI o nr seryjnym 71000 (poważnie!). Słuchawki używane, ale w idealnym stanie (aż trudno uwierzyć, że ktoś ich używał).

No to jedziemy Panowie i Panie. Dla ułatwienia wrzucałem sobie tą samą muzę co w przypadku Edition 5 i SR-009. Poświęciłem na to w sumie parę godzin przez parę kolejnych dni i oto moje wnioski.

Wg mnie, w moim systemie, który wymieniłem na początku mojego blogu najlepszymi słuchawkami są dwie pary: to Ultrasone Edition 5 i Stax SR-007MKI.

Dlaczego taki jest mój werdykt? Otóż Edition 5 i SR-007MKI wzajemnie się uzupełniają, chodzi mi o to, że reprezentują inną filozofię brzmienia i to jest świetne!

Podstawowe wady SR-009: to słaby bas, a „próby” wnikania w nagranie są w tyle za Edition 5. Niestety, ale Ultrasone’y (mimo niedomagającej średnicy w stosunku do obydwu par elektrostatów) mają najwięcej powietrza, powtórzę poraz kolejny i potwierdzam, że jako jedyne z całej trójki POKAZUJĄ drżenie/wibrowanie powietrza. Staxy zaokrąglają dźwięk, widocznie taka jest ich natura. Ultrasony też NAJLEPIEJ oddają emocje w nagraniu, nie są monotonne, ale też są najsłabsze jesli chodzi o relaksacyjne słuchanie. SR-007MKI swoją muzykalnością miażdżą obydwa flagowce.

Uporządkujmy:

  1. Góra: Edition 5 >SR-009>SR-007

  2. Średnica: SR-009>SR-007>Edition 5

  3. Bas: Edition 5 > SR-007>SR-009

  4. Holografia: SR-007>Edition 5>SR-009

  5. Stereofonia: Edition 5>SR-007>SR-009

  6. Wgląd w nagranie: Edition 5>SR-009>SR-007

  7. Muzykalność: SR-007>SR-009>Edition 5

  8. Ergonomia: SR-009>SR-007>Edition 5

  9. Emocje w muzyce: Edition 5=SR-009>SR-007

  10. Przestrzeń: Edition 5>SR-009>SR-007

  11. Głębia: Edition 5 = SR-007 >SR-009

  12. Dynamika: SR-009>Edition 5>SR-007

  13. Analityka: Edition 5>SR-009>SR-007

  14. Wypełnienie: SR-007>SR-009>Edition 5

Podsumowując: wszystkie trzy pary u mnie zostają, co może być zaskakujące, ale jest ku temu jedna przyczyna. SR-009 chcę jeszcze spróbować z innym rodzajem wzmocnienia, ale na to przyjdzie poczekać parę miesięcy do marca 2015 roku. Po prostu słychać, że te słuchawki mają niesamowity potencjał, który aż chce się z nich wydobyć.

No cóż, elektrostaty rzeczywiście mnie zaraziły 🙂 Ale nie do tego stopnia, żebym miał się stać ich zagorzałym fanem – raczej to zależy od mojego nastroju, po które słuchawki sięgam.  Staxy mają tę wadę, że zabrać ich w podróż się nie da, z Ultrasone’ami to już nie tak wielki problem, tym bardziej, że bez większego problemu można je sensownie napędzić z przenośnego grajka.

Dziękuję za uwagę i przy okazji życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego 2015 Roku – przede wszystkim zdrowia 🙂

Reklamy