Na testy do Muzostajni trafił Fiio E10K Olympus 2, urządzenie wielofunkcyjne bo zawiera w sobie wzmacniacz i dac oparty na układzie Burr-Brown PCM5102. Starsza wersja bazowała na  Wolfsonie WM8740 i zbierała pochlebne opinie w kontekście ceny (299 zł) i oferowanej jakości dźwięku. Cena nowego E10K nie uległa zmianie, co na pewno ucieszy wielu użytkowników. Poczyniono również zmiany w samym wzmacniaczu względem starszej wersji. Niestety nie miałem okazji zapoznać się wcześniej z poprzednikiem dzisiejszego bohatera, dlatego z tym większa ochotą wyraziłem zainteresowanie  pojawiającą się możliwością  przetestowania E10K.

Jakość wykonania i użytkowanie

Fiio E10K Olympus 2 sprzedawany jest w kartonowym opakowaniu  (13 cm \ 13 cm). Na wyposażeniu po za samym E10K, otrzymujemy kabel USB – micro USB, 6 silikonowych nóżek  i oczywiście instrukcję obsługi.  Pierwsze co mnie zaskoczyło po wyjęciu E10K z pudełka to jego gabaryty; 8 cm \ 5 cm \ 2 i waży 78 g. To maleństwo jest wielkości dwóch Clipów+,  a aspiruje jako urządzenie stacjonarne?

Obie wersje są do siebie łudząco podobne, zmieniono przełącznik basu na froncie urządzenia i przeniesiono przycisk gain na tylny panel. Ale zacznijmy od  początku. Obudowa wykonana jest z czarnego, szczotkowanego aluminium i prezentuje się bardzo dobrze. Wszystko jest dobrze spasowane i estetycznie wykonane. Boki obudowy to prążkowany plastik, zapewniający dobry uchwyt w momencie podnoszenia E10K, a na górze obudowy widnieje tylko logo firmy. Na przednim panelu od prawej umiejscowiony jest duży potencjometr głośności z wyraźnie oznaczoną skalą od 0 do 8. Potencjometr świetnie reaguje na zmiany i nie przysparza żadnych problemów. Płynnie zwiększa głośność i stawia optymalny opór. Obok potka znajduje się niebieska dioda oznajmiająca działające zasilanie, jak również jest punktem odniesienia dla skali na potencjometrze. Na środku  panelu zamontowano przełącznik wzmocnienia basu. Jego używanie jest trochę utrudnione w momencie wpiętego mini jacka słuchawek o grubej wtyczce. Chyba poprzednie rozwiązanie sprawdzało się tu lepiej. Ale tej opcji używa się sporadycznie, więc nie jest to aż tak istotne w użytkowaniu. Po skrajnie lewej stronie panelu przedniego mamy właśnie wspomniane, metalowe gniazdo słuchawkowe mini jack. Działa bez zarzutu, nie ma zbędnych luzów a po wpięciu słuchawek te pewnie trzymają się w gnieździe. Na tylnym panelu mamy trzy gniazda: micro USB zasilanie urządzenia z komputera , metalowe wyjścia liniowe mini jack i cyfrowe wyjście Coaxial. Dodatkowo przeniesiono na tylny panel przełącznik gain, który w starszym modelu znajdował się na spodzie urządzenia. Sam przełącznik jest identyczny, jak ten z przedniego panelu odpowiedzialny za podbicie basu i dobrze że znalazł się na tyle obudowy. Całość prezentuje się mimo małych rozmiarów bardzo ładnie, konstrukcja przemyślana z optymalnym wykorzystaniem miejsca na obudowie.

FiioFiio1Fiio2Fiio4Fiio7Fiio8

Samo instalowanie E10K w komputerze jest banalnie proste, podłączamy Fiio kablem USB – micro USB do komputera i zapala się niebieska dioda na panelu przednim, oznajmiająca nam zasilanie. Nie ma potrzeby niczego włączać, nie znajdziemy tu włącznika\ wyłącznika zasilania. Czekamy tylko jeszcze kilkanaście sekund  na zainstalowanie systemowych sterowników i E10K  jest już gotowy do działania. Nie ma potrzeby instalowania dodatkowych sterowników, system bez problemu wykrywa nam urządzenie.

System

Brzmienie, czyli jak gra

I tu kolejne małe zaskoczenie, ostatnio najwięcej słucham na DT990PRO 250 ohm i od razu byłem ciekaw czy ten maluch da radę je napędzić. Włączyłem gain  i okazało się że jest zaskakująco dobrze. Głośność na skali potka 2-3 i jest wystarczająco głośno. Pasmo dość równe, cały zakres dobrze kontrolowany, nie mam potrzeby ani ochoty podbijać czegokolwiek w korektorach. Dynamika przekazu stoi na dobrym poziomie, nie można mówić o jakimś zamuleniu czy ospałości. Bas jest dobrze kontrolowany i dociążony, nie dominuję i nie zalewa reszty pasma. Jest odpowiednio napięty, punktowy o analogowym charakterze i w dobrej ilości. Średnica przyjemna, czysta i muzykalna. Mogło by być jej troszkę więcej, ale to moje indywidualne zachcianki. Wysokie są w idealnej proporcji, nie słychać żadnych zniekształceń, są dobrze kontrolowane i całkiem długo i dobrze wybrzmiewają.  Powszechnie wiadomo że DT990PRO są wrażliwe w tym paśmie i potrafią zakłuć, na E10K nie ma to jednak miejsca. Nawet słuchając bardzo głośno zawsze było czysto i precyzyjnie. Scenę Fiio nie ma ogromnej, raczej gra szerzej niż głębiej, ale separacja i lokalizacja instrumentów w niej  stoi na bardzo dobrym poziomie. Połączenie DT990 z Fiio E10K okazało się całkiem dobrym duetem, muzykalnym o przyjemnym i szczegółowym brzmieniu.

Przy zmianie słuchawek na AKG K551 nie miałem już obaw, że mogą być problemy z odpowiednim ich zasileniem. K551 w połączeniu z E10K straciły trochę na swojej analityczności na rzecz bardziej analogowego grania. K551 dokładniej pokazały jak równym pasmem może sie pochwalić E10K. Basu z automatu zrobiło się mniej, nie żeby go było za mało. Jest go w odpowiedniej ilości choć mniej punktowy niż w DT990 ale pokazała się wreszcie średnica na równych prawach z pozostałymi pasmami. To pokazuje że DT990PRO grają jednak lekką V-ką. W średnicy K551 dużo więcej się dzieje, jest pełniejsza i ciekawsza, bardziej ożywia przekaz i go urozmaica. Całości dopełniają bardziej szczegółowe i w pełni kontrolowane wysokie tony. Mimo że K551 uważane są za jasne słuchawki dalej nie uświadczymy tu kłucia czy sybilacji. W AKG wyraźniej też usłyszymy dysproporcje w scenie, zdecydowanie rysuje się ona na boki niż w głąb głowy. W porównaniu do Beyerdynamiców zyskujemy jednak większą szczegółowość i lepiej słyszalną stereofonię.

AKG zamieniłem na SoundMagic HP100, potek na pozycji 1-2, wystarczy. Z tymi słuchawkami dźwięk z E10K nabrał największej masy, dynamiki i dociążenia na basie, to już i poczuć można. Zdecydowanie najlepszy bas z całej trójki. Średnica ciekawsza niż w DT990, najwięcej zyskały wokale. Wysokie pod pełną kontrolą, nie tak naturalne jak w AKG ale jest czysto i wyraźnie. Po mimo że Hp100 mają najmniejszą scenę z całej trójki, to nie ucierpiały na tym separacja czy holografia, cały czas stoi na dobrym poziomie. Nie wątpliwie jest to wielki plus dla tego urządzenia.

Wyłączyłem gain na wzmacniaczu i wpiąłem swoje doki Sony MH1,  które głównie słucham z Clipem+. MH1 zagrały przestrzennie i równo, scena jakby nawet nabrała lepszych proporcji i powietrza. E10K z Sony MH1 pokazały większy bas i lepszą kontrolę skrajnych pasm w porównaniu do Clipa. Nie czułem nawet potrzeby żeby sztucznie podbijać bas.

Przełącznik wzmocnienia basu najlepiej sprawdził się z AKG, pozostała trójka takiego zabiegu nie wymagała, a nawet nie było to wskazane. Sprawdza się on w jaśniejszych słuchawkach, ale miło jest mieć w zanadrzu taką możliwość.

W skrócie

Fiio E10K Olympus 2 okazał się bardzo uniwersalnym i funkcjonalnym urządzeniem. Wykonany solidnie, ładnie się prezentuje i jest prosty w obsłudze. Dźwięk jaki oferuje nam Fiio E10K w tym przedziale cenowym jest zaskakująco dobry i trudno będzie znaleźć mu konkurenta.

 

Zalety

Jakość wykonania

Uniwersalność i łatwa obsługa

Małe gabaryty

Całkiem dużo mocy

Bardzo dobra jakość dźwięku

Cena

Wady

Mogą być problemy z grubymi wtykami

Dane techniczne

  • DAC Burr-Brown PCM5102
  • wzmacniacz LMH6643
  • obsługa 24 bit/96 kHz
  • pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz
  • obsługa słuchawek 16 – 150 Ohm
  • SNR >105 dB
  • THD <0,006 @ 1 kHz
  • moc 200 mW @ 32 Ohm
  • balans kanałów +/- 0,4 dB
  • crosstalk >70 dB @ 1 kHz
  • impedancja wyjściowa <1,04 Ohm
  • wymiary 79×49,1×21 mm
  • waga 78 g

Sprzęt użyty do testu:

SŁUCHAWKI

AKG K551, Beyerdynamic DT 990 Pro , SoundMagic Hp100, Sony MH1

DAC

Citrone Tube Dac , Firestone Audio  Custom Cute,   HIFImeDIY Sabre USB DAC UAE23

AMP

Objective O2

DAP

Sansa Clip Plus,  Apple iPod touch 4G


KABLE

Canare Starquad l-4e6s Conducfil Speakfil 8896 

 

Oraz różny materiał muzyczny w formacie Flac i Ape.

MuzoStajnia dziękuje za wypożyczenie sprzętu do testów sklepowi

Reklamy