Fajny tytuł co?

Drogi czytelniku dzisiaj rozpoczniemy kolejny cykl wywodów psycho-audio-muzycznych, temat wpadł mi do głowy dzięki naszemu genialnemu konstruktorowi, ojcu, rolnikowi, blogerowi Tomkowi vel Cytryniarz.

Tomek podczas wolnych dyskusji  wprowadził nas w temat niezależnych wydawnictw i zespołów, które są tam prowadzone, zespołów naszych, które w zasadzie nie mają szans na zaistnienie w komercyjnych mediach, oczywiście niesłusznie, bo w większości to dobre, wartościowe, projekty!

Tomek myślę, że rozwiniemy ten temat, ale nie dzisiaj i nie tu.

Dzisiaj będzie również o naszych kapelach, kapelach, które zaistniały jako cover bandy lub tribute bandy. Pewnie się zaraz zacznie…a co to jest, jak oni w ogóle mogą i co to za muzycy, jakiej oni są klasy, iść tak na łatwiznę, przecież materiał jest skomponowany, linia muzyczna wymyślona, tekst napisany, wystarczy zagrać!!!!

WTF!!!

Haaahh, nic bardziej mylnego!

Wymagamy od nich bardzo wiele, idąc na taki koncert chcemy przecież usłyszeć naszego ukochanego wykonawcę!

Oni mają grać przed rzeszą fanów, słuchaczy, którzy w większości znają utwory od pierwszej do ostatniej sekundy, mają wyłowione każde smaczki, riffy, chórki! Nota bene daje nam tą możliwość sprzęt audio, który tak namiętnie kupujemy, który jest coraz lepszy. Kapele te mają już na starcie ustawioną wysoką poprzeczkę, muszą temu sprostać technicznie, muzycznie.

Ciężko, ale w grudniu zeszłego roku  w klubie Leśniczówka (Chorzów) zagrał zespół Another Pink Floyd, czyli rodzimy nasz tribute band Pink Floyd.

http://anotherpinkfloyd.pl/

https://pl-pl.facebook.com/AnotherPinkFloyd

Pojechałem wraz z kumplem, prawie zawodowym bębniarzem, klub jest nam, że tak powiem, znany i bardzo lubiany, dysponuje małą sceną i kameralną widownią, jest również dosyć trudny do nagłośnienia, byłem tam na kilku koncertach i złe nagłośnie, słaby dźwiękowiec potrafi zdegradować zdolności muzyków tam występujących. Nie w tym wypadku, dźwiękowiec Another….. to mało co geniusz, to była dźwiękowo-techniczna uczta, nie było za głośno, co czasem występuje w małych klubach, każdy instrument, lokacja byłą wiadoma i czysta, kameralnie!

Zespół postanowił zagrać całe The Dark Side Of The Moon, ale w sumie grali cirka dwie godziny.

Jak zagrali, zapytacie, cóż wiele by mówić, zagrali bardzo dobrze, wyśmienicie, wokalista to istny Power, gitary również ahhhh, jak to kumpel powiedział: „Oni to chyba mają zdjęcia Gilmoura nad łóżkiem”. Cały zespół dał nam coś bardzo nie do opisania, dał nam cząstkę Floyd-ów, pozwolił nam przeżyć muzykę naszych idoli na żywo, na kilka metrów przed nami, namacalnie, blisko, ciężko tak opisać ilość dostarczonych emocji, Another Pink Floyd powinno się reklamować: „nie do opisania, do usłyszenia”.

Ja im dziękuję, jako wielki fan Floydów, za dwie godziny czystych dźwięków, za falę żywej muzyki, za sceniczność, emocje i Pink Floyd na żywo.

Moim zdaniem Oni nie ustępują The Australian Pink Floyd, ta ekipa depcze  im po piętach!

Gorąco polecam zespół i ich wykonania Pink Floyd!

Wspierajcie ich swoją obecnością na koncertach, dajcie im pełną widownię, a zaprawdę wam powiadam Oni wam oddają, czymś co kochacie, czymś co znacie, Oni są nasi i są cholernie dobrzy!

 Drugim zespołem godnym polecenia to: Sztigar Bonko, pamiętam wyjście z hali konwentu tatuaży w Katowicach, pamiętam pierwsze nuty, które ledwo co dopadły mnie z daleka, ale co to?

Cypress Hill? Skąd, jak, pewnie dają z magola albo cdeka!

Lecimy do namiotu, bo tam grało!

Yeehhhhh, dotarliśmy, a tam gość w guminiokach, arbajcie (biołym) i hałerze, no sztygar jak w r**a, padom cerze, zobocz jak hajery jadom..jeeeee bejbe….. tak Oni grają hip-hop, rap, czy co to tam jest, szpecem nie jestem, nie moja branżą ale wstyd byłoby nie znać Cypress Hill, to kanon nowoczesnej muzyki, niezależnej, zbuntowanej….

Sztygar natomiast to znany tu i tam DJ Eprom, ale w wydaniu zajebiście wybuchowym, to covery, ale z naszym tekstem, tekstem o sznup tabace, ryl paszy, czyli wszystko o grubie, taki hip-hopowy obraz dołu/gruby, yeeehhhh szacun za sposób śpiewania, zbliżony do Cypress-ów, szacun za sample, elektronikę, mam ich płytę, a na żywo nic a nic nie odbiegają od studia, ta muza dopier… do pieca na maksa, wbija w fotel FSO 126p, idealno przy sznupaniu, co ciekawe płyta powstała na tym samym sprzęcie, który był używany w studio przez Cypress Hill, na płycie znajdziecie też covery innych wykonawców, ale nie zdradzę wam, bo to jest materiał, który należy przesłuchać od początku do końca, obowiązkowa dla nos, slązoków!!!

https://pl-pl.facebook.com/sztigarbonko

Jest trochę jeszcze tego, są 4Szmery:

Dlatego proszę was w komentarzach dopisujcie zespoły, które grają covery!

Wspierajcie ich, bo to ciężka praca zagrać jak legenda, zdobyć serca ludzi zapatrzonych w oryginały, te zespoły na pewno to potrafią, bądźcie na ich koncertach bo WARTO!!!

Fifi-wish you were here

Reklamy