Dzisiaj będzie po naszemu, dnia 1 kwietnia tegoż roku pańskiego została wydana ich pierwsza płyta, pierwsza a już w nazwie ma „Greatest Hits”

Tak, chodzi o zespół Clock Machine!

Jak na debiutancką płytę to chłopaki pojechali po bandzie z nazwą, problem w tym że ciężko nie przyznać im racji, muza faktycznie od pierwszego kawałka wymiata, porywa, daje kopa. Toż to będzie na pewno debiut tego roku, chyba nic nie przyćmi na naszym rynku rockowym tego wydawnictwa ale po kolei, płyta jest kompozycją dziesięciu kawałków utrzymanych w klimacie przedniego rocka, wokal Igora to potęgą, wulkan, charyzma, dosyć ciekawa maniera, mało spotykana, facet śpiewa w sposób jakby był dojrzałym artystą który na rocku zdarł gardło.

Reszta składu wcale nie jest gorsza, technicznie, biorąc pod uwagę że to ich pierwsza płyta a w składzie nie ma kilku muzyków studyjnych to jest co najmniej bardzo dobrze, to samo mogę śmiało powiedzie o kompozycji płyty, ta jest zróżnicowana, nosi w sobie znamiona kilku stylów, epok, łączy to co dobre w rocku. Podsumowując to wydawnictwo „must have” dla każdego kto słucha dobrej muzyki.

Track lista:

1. In the Flames

2. Ćma

3. Wonderland

4. Unsent letter

5. So close so far

6. Swimming in the river

7. Broń

8. More

9. Rain

10. Bije dzwon

387bebb5454b65df302e939be4bf5dc7

Jeszcze raz zachęcam was do odsłuchu, bo warto, to nasze chłopaki.

Skład zespołu:

   Igor Walaszek – wokal

Michał Koncewicz – gitara

Kuba Tracz – gitara basowa

Piotr Wykurz  – perkusja

Zapamiętajcie go bo jak tak rozpoczęli to co będzie dalej!

Reklamy